Bezalkoholowy Bal Sylwestrowy 2013-relacje. Koniecznie przeczytaj!

Są już relacje z kolejnego bezalkoholowego balu sylwestrowego, organizowanego przez Diakonię Wyzwolenia we Wrocławiu w sali PWT przy pl. Katedralnym.

Sylwestrowy bal nie tylko z polonezem i tortem z logo KWC !

 Któż z nas nie lubi spędzać czasu wśród bliskich i znajomych, rozmawiać z nimi, dzielić troskami
i radościami, biesiadować, śpiewać znane wszystkim piosenki i tańczyć przy dobrej muzyce? Właśnie takie i inne atrakcje wspólnej zabawy na trzeźwo można było przeżyć na Sylwestrowym Balu Bezalkoholowym 2013 w Auli Papieskiego Wydziału Teologicznego na wrocławskim Ostrowiu Tumskim. Główni organizatorzy zabawy – Andrzej i Renata Kusiowie oraz grono pomagających Im przyjaciół zadbali o dobrą organizację, przejrzysty i atrakcyjny program. Obszerna, udekorowana  z wyrafinowaniem sala zachęcała do biesiady, szczególnie pięknie przystrojone stoły z białymi obrusami, stroikami ze świecami i wysmakowanymi kremowo-czerwonymi serwetkami. Oryginalnym i trafionym pomysłem były eleganckie wydrukowane wizytówki zawierające nazwiska uczestników balu, logo Krucjaty Wyzwolenia Człowieka oraz program Sylwestra. Do wspólnych tańców i zabaw zachęcała obszerna, udekorowana jemiołą wieńcami i balonikami część sali, nie za mała dla ok. 160 uczestników imprezy. Dla mnie szczególnymi wydarzeniami balu były – dostojny prowadzony przez Andrzeja (jak zwykle na balach w eleganckim czarnym fraku i zmienianych
w trakcie imprezy kapeluszach) polonez z licznymi i zawiłymi czasem figurami, życzenia i wjazd
z zapalonymi racami wielkiego tortu (14 kg) z logo KWC i napisem „Nie lękajcie się”. Radosnym
i integrującym wydarzeniem był też Koncert Noworoczny (Czardasz, Polka Tritsh-Tratsh i Marsz perski – bisowany!) z 63 instrumentami perkusyjnymi w rękach ochotników „uruchamianych” obszerną partyturą i energiczną i nadzwyczaj profesjonalną dyrygenturą Andrzeja Kusia. Miło było widzieć pasję i zaangażowanie młodszych i starszych (w tym mojej teściowej Janiny) instrumentalistów. Integrujące i może trochę za krótko prowadzone były śpiewy biesiadne znanych polskich piosenek. Myślę że wszyscy obecni amatorzy zabaw bezalkoholowych byli zachęceni
do udziału w przyszłorocznych balach – patriotycznym i Sylwestrowym, na których z pewnością organizatorzy zaskoczą nas kolejnymi, świetnymi pomysłami na wspólną zabawę na trzeźwo.

Grzegorz Wojturski


Już za nami kolejny bal sylwestrowy organizowany przez Diecezjalną Diakonię Wyzwolenia Ruchu Światło-Życie. Z radością obserwuję, że stał się on stałym elementem świętowania w naszym mieście. Także w mojej rodzinie tworzy się tradycja uczestniczenia w balach organizowanych przez Diakonię Wyzwolenia. Mają one niezaprzeczalne atuty, które za każdym razem nas przyciągają:

– są organizowane w pięknym miejscu, auli PWT w sąsiedztwie katedry,

– uczestniczy w nich przekrój społeczeństwa: dzieci, młodzież, dorośli i seniorzy,

– bawimy się przy świetnej muzyce pod przewodnictwem znakomitych wodzirejów – Renaty
i Andrzeja Kusiów, którzy dbają o to, by nikt się nie czuł samotny na balu,

– pokazują ludziom, że do dobrej zabawy wcale nie jest potrzebny alkohol,

– zawsze można tam pokrzepić się pysznymi, znakomicie przygotowanymi posiłkami,

– i jeszcze jedno, przywołują tradycję dawnych balów, na których obowiązywała odpowiednia prezencja i sposób zachowania.

Nie zawiedliśmy się także w tym roku. Bal został przygotowany z wielką starannością. Pięknie udekorowana sala zachęcała do zabawy. Tym razem wybraliśmy się na bal z najmłodszymi dziećmi – ośmioletnim Kubą i jedenastoletnią Moniką, którzy świetnie się poczuli wśród 160 uczestników balu. Mieliśmy w planach, że po północy odprowadzimy ich do domu, ale tak się bawili, że nie chcieli wracać wcześniej do domu. To jest chyba najlepsza ocena tego balu, bo wystawiona przez dzieci.

O północy wspólnie się pomodliliśmy pod przewodnictwem moderatora diecezjalnego – księdza Grzegorza Michalskiego. Wszyscy życzyliśmy sobie dobrego roku. Następnie na salę balową wjechał ogromny tort z logo Diakonii Wyzwolenia, z którego w ciemności wytrysnęły tysiące iskier sztucznych ogni. Była to uczta nie tylko dla podniebienia, ale także dla oka.

Radosna zabawa trwała do godziny czwartej nad ranem. Kto nie był, niech żałuje. Następna taka okazja dopiero za rok.

Tomasz Wilczak

galeria zdjęć z Bezalkoholowego Balu Sylwestrowego 2013

Relacja w tygodniku „Niedziela”

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba