Boh w Rasiji jest

DLACZEGO TEN TEKST?

                Pracy poświęcamy szmat życia. A jeszcze wyjazd w delegację to całe dni bez wspólnoty i bez rodziny. Co zrobić, żeby ten czas nie był dla naszego osobistego życia „wycięty z życiorysu”? Recepta jest prosta: zaprosić KOGOŚ do towarzystwa.
Jest już na naszej stronie www relacja z zawodów piłkarskich. Pora więc na relację z… delegacji 🙂

Firma wysyła mnie w delegację na 2 tygodnie do Rosji – do Astrachania. Termin: 23 lutego  do 7 marca. Właśnie zaczął się Wielki Post. Może da się do pakietu wyjazdowego dołożyć moduł „indywidualne rekolekcje wielkopostne”? Spróbuję przeżyć i krótko zrelacjonować.   

PRZYGOTOWANIA         

                Zaczynam od oczyszczenia gleby – spowiedź święta. I jeszcze potwierdzająca decyzję rada spowiednika: niech okres Wielkiego Postu nie będzie na „nie”, tylko na „tak”. W rodzinie, wszędzie. No to w Rosji niech będzie na „da”.

                Techniczna strona przygotowań jest prosta: czytania mszalne mam już od kilku lat w smartfonie, wgrywam Pismo Święte do czytnika e-book, ściągam z netu dostępne kazania i katechezy o. Pawlukiewicza i innych. No i jeszcze kwestia Eucharystii. „Wujek Google” wynalazł dla mnie wywiad z franciszkaninem, który jakiś czas temu był na placówce w Astrachaniu. No to namierzam stronę zakonu, wysyłam maila z prośbą o maila placówki i w ciągu kilku godzin otrzymuję kontakt. Ojciec Michał zaprasza na 1-go marca na 10:30. Jeszcze tylko sprawdzam na „mapsach” lokalizację kościoła i najważniejsze przygotowania uznaję za zakończone.

DO ASTRACHANIA – ODLOTOWO!

                Zapowiada się dość długa podróż. Pojawiamy się na lotnisku we Wrocławiu w poniedziałek o 10:30, w Astrachaniu wylądujemy o 01:05 następnego dnia, do tego jeszcze dwie przesiadki i cofnięcie zegarka o 2 godziny. Lecę z kolegą z pracy, ale dajemy sobie pewną dozę swobody. Rekolekcje czas zacząć, będzie „odlotowo”. Rusza realizacja zobowiązań modlitewnych i wysłuchanie  – na lądzie i w powietrzu – kilku katechez o odnawianiu umysłu. Namiot Spotkania 16 km „bliżej nieba” – w samolocie, już nad Rosją. I jeszcze przygody Dawida i Saula z 1-szej i 2-giej Księgi Sędziów. Lądujemy. Teraz tylko odbiór bagaży, samochód, zameldowanie w hotelu, rozpakowanie, prysznic i łóżko. Za 4 godziny pobudka.

ORA ET LABORA 1

                4 dni pracy pierwszego tygodnia upłynęły szybko. Jest po rosyjsku, czyli powoli i z niespodziankami. Śniadanie, godzinny dojazd, praca, znów godzina w samochodzie. Powrót do hotelu o 18:30. Rano i częściowo w drodze realizacja zobowiązań modlitewnych, wieczorem Namiot Spotkania, przed snem katecheza lub jej część (jeśli „film mi się urywał” w trakcie jej słuchania). Jak mam siły, to jeszcze obejrzę jakiś film z internetowej listy wartościowych filmów i zrobię coś na diecezjalnej stronie oazowej. Kiepsko się śpi – 2-godzinne cofnięcie czasu, gorąco w pokoju – nie mogę wietrzyć bo kolega się przeziębił. Tylko środę spędzam w hotelu – żona zaopatrzyła mnie widocznie na drogę w „jelitówkę”. Cały dzień śpię i robię znacznie mniej przyjemne rzeczy. A modlitwa ciągnie się cały dzień – co jakiś czas „odpływam”. Na szczęście wieczorem „już w porządku, mój żołądku”. Nie rozprasza mnie hałas TV bo kolega z pokoju woli coś obejrzeć na komputerze. Tylko to Disco-Ruso w drodze do/z pracy… cierpię… Przynajmniej hopki na drodze są OK i mamy frajdę z jazdy.

                Fragment słuchanej katechezy porusza szczególnie moje serce. Mam zwyczaj zaczynać swoje modlitwy zaraz po przebudzeniu. A tam padły słowa, że prowadzący „zawsze stawia sobie rano Pana przed oczy”. Piękny obraz, który zwiększył moją radość tak rozpoczynanych dni.

SOBOTA – CERKIEW I KOŚCIÓŁ

                A sobota jest wolna. Czas na zwiedzanie miasta. W drodze zobowiązania modlitewne i katechezy tam, gdzie małe natężenie ruchu pozwala – niestety słabe słuchawki…  Przed południem nagła myśl, żeby spróbować na Anioł Pański i Namiot Spotkanie wpaść do kościoła Wniebowzięcia Matki Bożej. Na miejscu zastaję kłódkę, ale i tablicę, z której wynika, że w soboty Eucharystia sprawowana jest o 18-tej. No to do zobaczenia za 6 godzin! Z Panem Bogiem spotkaliśmy się więc na ławeczce zlokalizowanej na brzegu kanału Wołgi.

               Zwiedzając lokalny kreml odwiedziłem cerkiew katedralną… Wniebowzięcia Matki Bożej (kościół i cerkiew mają tę samą patronkę!) – mój debiut w świątyni prawosławnej. Zauroczyły mnie ikony i pozostałe elementy wystroju. Brak ławek, więc krótka modlitwa odbyła się na stojąco. Zapytałem panią z kościelnego sklepiku o której godzinie odbywają się modlitwy – poinformowała mnie że o 8-mej i 18-tej, zapytała czy jestem prawosławny. Odpowiedziałem, że katolik, ale że nasz Bóg i ich Bóg, to ta sama osoba. Potwierdziła, że Chrystus nie jest podzielony i zaprosiła na nabożeństwo. Na pewno zajrzę w niedzielę. Tym bardziej, że w języku rosyjskim nosi nazwę „waskriesienie”. To o wiele piękniej niż nasza pospolita „niedziela”, prawda?

                Po powrocie do hotelu pora na przygotowanie do Mszy świętej. Do tworzenia wspólnoty eucharystycznej przyda się tekst po rosyjsku – na stronie Chrystusowców znajduję plik pdf i zapisuję sobie na komórce. Mapa w komórce określa drogę na 35 minut, daję sobie nieco więcej czasu. Słuchawki na uszy i – w drogę. Trafiło na o. Szustaka i „Czystość z odzysku”. Temat dzięki łasce Bożej interesuje mnie tylko teoretycznie, ale do głowy i serca wchodzi.

SOBOTA – WSPÓLNOTA (!) EUCHARYSTYCZNA

                W kościele zjawiam się ok. 20 minut przed 18-tą. W środku 5 osób, rozważają różaniec. Z powodu braku rosyjskiego tekstu włączam się po polsku. Przed Eucharystią jest jeszcze chwilka, ludzie się ze sobą witają. Podchodzi do mnie sympatyczna kobieta, ładnie się uśmiecha, wita i pyta skąd jestem. Ja Paliak. Mienia zawut Leszek. A ona ma na imię Weronika. Pokazuję jej, że mam tekst w komórce, ale Weronika daje mi książeczkę z tekstem łacińsko-polskim. Będzie łatwiej. Dzięki, Weroniko! Mniej lub (zdecydowanie częściej) bardziej kalecząc piękny język Puszkina aktywnie uczestniczę. Podczas liturgii Słowa korzystam z aplikacji mobilnej – teksty czytań śledzę w języku ojczystym. Krótkie kazanie niosło przesłanie, że doskonałość na wzór Ojca Niebieskiego to nie „mistrzostwo świata”, ale wierność w tym, do czego jesteśmy powołani. Przed udzieleniem mi komunii św. ksiądz pyta na wszelki wypadek czy ja katolik. Odpowiedziałem „da”, następnie „Amen” i Ciało Chrystusa przyjęte. Po Eucharystii odmawiamy Litanię Loretańską. Ostatnie wezwanie „Caryco Rosji – módl się za nami”… super. Podszedłem podziękować Weronice za powitanie i tekst, powiedzieliśmy sobie, że zobaczymy się w niedzielę, obiecała poznać mnie z Polakiem pracującym tutaj. Powrót do hotelu rozpoczął się z (śpiewaną w myślach) pieśnią „Jesteś Królem… Podnieśmy wszyscy nasze serca…”. Alleluja! Oops… To znaczy Chwała Tobie Królu Wieków, przecież przeżywamy Wielki Post…

NIEDZIELA – EUCHARYSTIA

                Waskriesienie (tzn. niedziela) to czas na poranną Eucharystię. Po drodze powłóczyłem się po okolicy, robiąc fotki i realizując zobowiązania modlitewne. Przychodzę znacznie wcześniej – żeby rozbić swój namiot w Miejscu Najświętszym. Później rozpoczynają się Gorzkie Żale część II. Niezawodna Weronika dostarcza mi rosyjski tekst GŻ . Melodie są zbliżone do naszych więc jest OK, tekst tradycyjnie „nieco” kaleczę… ale się modlę ze wszystkimi! Ludzi coraz więcej, robi się kolorowo. Katolicy wszystkich kontynentów – łączcie się! A mi się w ławce trafili małodaja krasawica 🙂 i starszy pan.

                Przed Eucharystią śpiewniki (takie rosyjskie Exultate Deo) w łapkę i rozpoczynamy przygotowanie pieśni. Nie ma obijania! Super zakonnica z uroczym uśmiechem tłumaczy, że jak się śpiewa „Wstań, który śpisz, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus”, to musi to być w stanie obudzić umarłego – chodzi o śpiewanie z przekonaniem i większym wykorzystaniem strun głosowych. Przy próbie pozostałych pieśni byliśmy już grzeczni – apel poskutkował.

                Teksty mam już w miarę opanowane, śpiewy też, z radością uczestniczę. Czytania oczywiście po polsku z komórki, kazanie niestety tylko w oryginale. Ksiądz kierował nas na nawrócenie do Boga – Miłości, która uczy miłości, Miłosierdzia, które uczy miłosierdzia. A pomocą na tej drodze niech będą praktyki wielkopostne – modlitwa, post, jałmużna. Parafia jest świetnie zorganizowana – po Eucharystii katechezy dla dzieci, spotkania dla dorosłych itd. A w piątek rozpoczną się rekolekcje.

                Po Eucharystii poznaję Polaka – tak, jak przypuszczałem, to jest pan W z firmy, dla której tutaj pracujemy. Zwrócił na siebie moją uwagę już w piątek – jak w stołówce zabrakło dania postnego (bo piszący te słowa zamówił ostatni gołąbek i dwa naleśniki…), zamówił tylko zupę i kompot. Pełny szacunek! A starszy pan z mojej ławki na Eucharystii to pan J, ojciec polskiego księdza, który tutaj przebywa i pomaga w remontach plebanii. Porozmawialiśmy nieco czasu o radościach i troskach parafii. Pożegnaliśmy się – pora na obiad

NIEDZIELNE POPOŁUDNIE – PISMO ŚWIĘTE I CERKIEW

                Zjadłem coś w hotelu i wyruszyłem na progułku (spacer znaczy się) po mieście. Słoneczko świeciło, na ławce nad Wołgą (ech to wybrzeże…) przeniosłem się do początku królowania Salomona i śmierci Dawida (łącznie z wieloma interesującymi okolicznościami). A słuchana katecheza zainspirowała mnie do modlitwy za miasto Astrachań. Idąc ulicami oddawałem Bogu przechodzących ludzi i wszystko wokół. Ale radość!

                Dochodzi 18:00, czas iść do cerkwi. Nabożeństwo trwało pół godziny i było dla mnie dość egzotyczne. Nie zrozumiałem ani słowa (brak mikrofonów),  pop wchodził i wychodził, chór pięknie śpiewał i okresowo dialogował z popem. Wierni tylko wykonywali znak krzyża (moja sąsiadka co najmniej 100 razy, plus z 10 uklęknięć), nic nie mówili ani nie śpiewali. Zachwyciło mnie okadzenie. Bez jakiegoś tam machania tylko na 3 strony: pop podchodził do każdej grupki wiernych (byliśmy rozproszeni po cerkwi) i porządnie nas okadzał. Do tego jeszcze  ikony, rzeźby itd. Kawał dobrej roboty :)! Trochę byłem rozczarowany, bo liczyłem na prawosławną Eucharystię. Trudno, może następnym razem… Wieczorem modlitwy i katechezy na mp3, czas do łóżka.

 ORA ET LABORA II

                Drugi tydzień roboczy podobny do pierwszego. Namiot Spotkania, modlitwy, katechezy mp3, Pismo Święte. We wtorek wieczorem obejrzałem „Mała Arabka i MATRIX” – serdecznie polecam. Tak kochać, tak tęsknić do Boga… Zatęskniłem za takim tęsknieniem i kochaniem. Popracujemy nad tym… Jakiż to był kontrast do postępowania królów Izraela i Judy z 2 Księgi Królewskiej,  którzy „czynili to, co jest złe w oczach Pana”…

KUZYN

                W poniedziałek dojechał do nas J z firmy, która z nami współpracuje. Znaliśmy się z widzenia, ale nic poza tym. Ale nowoczesność znów zadziałała: ktoś do mnie zadzwonił i kolega usłyszał dzwonek mojej komórki: „Jedyny Pan, prawdziwy Bóg” kapeli 2Tm 2,3. Od słowa do słowa okazało się, że jest we wspólnocie „Zielonych” we Wrocławiu. Porozmawialiśmy. Nie wiem jak to możliwe, ale nic nie słyszał o Domowym Kościele, a nawet o Ruchu Światło-Życie! Zupełnie inaczej przebiegała dalsza praca. No bo jak inaczej może być, gdy spotkają się kuzyni w Chrystusie :)?

DO DOMU – BŁOGOSŁAW DUSZO MOJA PANA

                W piątek wieczorem radośnie pakuję walizkę. Jutro będę w domu! O 4-tej rano wyjazd z hotelu, bo o 6-tej startuje samolot. Siedzę przy oknie i nie jestem śpiący. Pora więc na „odlotowy” Namiot Spotkania nad Rosją. I Pan Bóg robi mi podsumowanie delegacji. W Ks. Micheasza czytam „Jak za dni Twego wyjścia z ziemi egipskiej ukaż nam dziwy”. I przed oczami staje mi dobro, którego doświadczyłem od Tego, który jest dobry. Technikę prowadzącą do spotkania z Nim, żywą wspólnotę, spotkania bezpośrednie na modlitwie… I jeszcze psalm, pod którym podpisuję się obiema rękami i sercem: „Błogosław, duszo moja, Pana i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego…

Dalsza część podróży upłynęła bardzo szybko (modlitwa, 1-sza i część 2-giej Księgi Kronik). Jeszcze tylko przejazd taksówką z lotniska do firmy, przesiadka do samochodu i – WRÓCIŁEM DO DOMU!

I na koniec – wdzięcznym sercem wznoszę głos: Sława Bohu. Amin.

Leszek  

 
 
  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba