Byliśmy, jak kamienie. Świadectwo o owocach rekolekcji.

Na rekolekcje pierwszego stopnia organizowane w lipcu zeszłego roku w Międzybrodziu Bialskim pojechaliśmy z otwartością na ludzi i na działanie Pana Boga. Nie mieliśmy jasno określonych oczekiwań, wierzyliśmy, że będzie to wartościowy czas. Ten entuzjazm opadał powoli wraz z każdym kolejnym dniem rekolekcji. Słuchaliśmy wieczornych świadectw, w których inni uczestnicy opowiadali, jak urzekła ich konferencja księdza lub jak Pan Jezus do nich przemówił w Namiocie Spotkania. Słuchaliśmy i nie rozumieliśmy. Byliśmy jak dwa kamienie, na które ktoś wylewał litry wody – obojętni. Gdzieś w środku jednak wierzyliśmy, że owoce przyjdą, że Pan Bóg jest hojny… Byliśmy zainspirowani świadectwem par animatorskich, które opowiadały o tym, jak można żyć w całkowitym posłuszeństwie Panu Bogu. To były bardzo wartościowe spotkania, które zostawiły ślad w naszych sercach i zapaliły nas do wierności temu, co wyznajemy i w co wierzymy. Na spotkaniach kręgu było nam bardzo trudno. Nie wiedzieliśmy za bardzo, czym się dzielić, słuchaliśmy wypowiedzi innych, niejako nie dowierzając, że takie przeżycia są możliwe. Wracając z rekolekcji, nie byliśmy rozczarowani. Wciąż ufaliśmy, że wiatr wieje tam, gdzie chce…

Teraz, prawie rok po rekolekcjach, doświadczamy ich owoców. Michał nigdy wcześniej nie praktykował Namiotu Spotkania, ja próbowałam do niego zasiadać przez około 7 lat, kiedy należałam do oazy – bezskutecznie. Zawsze gdy rozmawialiśmy o dialogu małżeńskim, mąż mówił, że to nam niepotrzebne, bo przecież dużo rozmawiamy. Teraz trudno o dzień, kiedy nie zatrzymujemy się przy Ewangelii. Co miesiąc zasiadamy do dialogu pełnego serdeczności i szacunku. Odkryliśmy piękno i wartość zobowiązań Domowego Kościoła. Zrozumieliśmy, że one nas nie uwiązują, a właśnie uwalniają i pomagają żyć we wzajemnej bliskości i w łasce Pana Boga. Tak, byliśmy jak kamienie, jednak kamienie oblane wodą pięknie błyszczą w promieniach Słońca.

Magda i Michał

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba