„Dalej, wyżej, głębiej, czyli….”

21 września 2013 r. odszedł od nas ś. p. prof. Edward Palczak. Dla nas w kręgu był po prostu Edwardem. Edward Palczak

Nie zdawaliśmy sobie sprawy jak duże miał osiągnięcia naukowe i społeczne. Dopiero mowa pożegnalna rektora Politechniki Wrocławskiej uświadomiła nam jakiego formatu  miał dorobek naukowy, jakim był cenionym pedagogiem i naukowcem. Pozostałe pożegnania dawały świadectwo o dużym zaangażowaniu i trosce ś. p. Edwarda o sprawy naszego Kościoła, o sprawy społeczne, o studentów potrzebujących pomocy.Sięgnęłam do 122-go numeru „Domowego Kościoła” z czerwca 2011 r., w którym znajduje się obszerny wywiad zatytułowany j. w. przeprowadzony przez Wiolę Szepietowską  z Edwardem i Celiną Palczakami, którzy wówczas obchodzili 49-ą rocznicę ślubu i 30-tą rocznicę uczestnictwa w Ruchu Światło-Życie. Obydwoje  zgodnie stwierdzali, że punktem zwrotnym w ich życiu był udział w rekolekcjach w Krościenku w 1983 roku. Edward mówił, że wprawdzie  rodzice przekazali Mu przekonanie, iż najważniejsze jest zbawienie człowieka i przestrzeganie zasad danych przez Boga, ale dopiero w Ruchu doświadczył prawdziwego życia z Panem Bogiem. Cztery prawa życia duchowego bardzo poruszyły Jego serce i dały pragnienie jeszcze gorliwszej pracy nad sobą i pełniejszej realizacji Bożego planu względem Niego.

Podkreślał, że walka duchowa nigdy nie ustaje – praca jest do końca.

Podkreślał też, że w Ruchu odkrył wspólnotę i to jak bardzo pozwala ona wzrastać duchowo. Bardzo cenił modlitwę wspólnoty – szczególnie w ostatnich latach, kiedy zmagał się z chorobą. Mówił, że nie odczuwał lęku z powodu choroby – w każdej chwili oddawał się do dyspozycji Pana Boga. Obydwoje z Celinką byli bardzo zaangażowani w sprawy Ruchu – przez wiele lat byli animatorami w kręgach, pełnili też posługę pary rejonowej i bardzo się starali przekazać innym te wszystkie wartości jakie daje Ruch – nie zawsze to się udawało i czasem podłamywało, ale Oni byli zawsze wierni i trwali. Obydwoje należeli od lat do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka i  na Dniach Wspólnoty dawali piękne świadectwo. Należeli też prawie od początku do Stowarzyszenia Diakonia i  tam także służyli swym czasem i zaangażowaniem – Celinka prowadziła sprawy finansowe.

Ich dewizą jako odpowiedzialnych było: „Obyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej” – to mobilizowało do dalszej pracy i znoszenia wszelkich przeciwności. Edward dawał piękne świadectwo na Uczelni – przed każdym egzaminem dyplomowym mówił:  „W imię Boże zaczynamy!”, a potem modlił się do Ducha św. o trzeźwość umysłu, aby się nie znęcać nad studentami i nie zadawać złośliwych pytań. Otwarte przyznawanie się do żywej wiary dawało możliwość ewangelizacji w środowisku pracy. W ostatnich latach – z powodu choroby i braku sił – obydwoje służyli głównie w diakonii modlitwy.

Ta posługa bardzo ich mobilizowała – widzieli ogromne problemy i potrzeby innych, i widzieli jak potrzebne jest wzajemne wsparcie modlitewne. Zawsze mówili „nieważne co Ruch daje tobie, ale co ty możesz dać Ruchowi. Samo czerpanie z Ruchu prowadzi do stagnacji”.  

Ś. p. Edward  pochodził z Kresów – Pan Bóg uchronił Go przed zagładą – jak widać miał dla Niego wspaniały plan, który należało wypełnić do końca.

Obydwoje z Celinką przykładali ogromną wagę do uczestniczenia we Mszy św. – szczególnie niedzielnej. I tak się stało, że ś. p. Edward zmarł podczas Mszy św. odprawianej na Kręgu diecezjalnym. Przed Mszą św. była prośba o modlitwę, ponieważ stan jest ciężki, a po Mszy św. dowiedzieliśmy się, że odszedł do Pana.

Jeszcze słyszę słowa Edwarda w słuchawce tel. „jestem w każdej chwili gotowy przyjąć wolę Bożą. Pan sprawił, że nie cierpię „

Otoczmy teraz modlitewnym wsparciem Celinkę, córkę Edytę i całą rodzinę prosząc o Boże Błogosławieństwo dla Nich i potrzebne łaski.

Zosia Michalska

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba