Doświadczenie krzyża

Pan i dziś powołuje nas do trudnego i odważnego dawania świadectwa o prawdzie, z pełnymi konsekwencjami pójścia za Nim.

Świadectwo z ONŻ III st. w Rzymie

Uczestnictwo w rekolekcjach w Rzymie pozwoliło mi otworzyć się na doświadczenie krzyża, którym dotknięci byli wierni do końca wyznawcy Chrystusa, stający się świętymi Kościoła, wskutek całkowitego pójścia za Mistrzem drogą męczeństwa. Chrystus daje się nam poznać jako Ten, który oddaje życie za naród doświadczony słabościami, buntem, ludzkimi zranieniami. Zbawiciel pozwala nam jednak przyjść do Niego ze wszystkimi zranieniami, które wymagają uleczenia i zatopić je w Jego Krwi, a problemy zostawić u stóp Jego krzyża na Golgocie. Dla mnie było to również po ludzku trudne wyzwanie z uwagi na ból kręgosłupa. Jednak cieszę się, że dałem radę przejść każdego dnia, aby zdobyć to doświadczenie pierwotnego i współczesnego Kościoła, które przynosi ogromne duchowe umocnienie.

            Właśnie doświadczenie wspólnot Kościoła, dokonujące się poprzez spotkania i ciekawe opowiadania ich członków, zakończone mnóstwem pytań, a także nieraz nasze żywiołowe rozmowy i dzielenie się  doświadczeniami, otwierały nas powoli na wszystkie nurty i działania w całym Kościele, prowadzące do wewnętrznego uzdrowienia i uzdolnienia nas do służenia sobie wzajemnie. W praktyce jest to współdziałanie z Chrystusem w Jego planach dla zbawienia nas i tych wszystkich, których kiedykolwiek stawia na naszej drodze. Wspólnoty są komplementarne i zawsze w ich różnorodności i jednoczeniu działań dla zbawienia poszczególnych ludzi znajduje się najlepsze rozwiązanie, jakiego mamy szukać. To Pan jest dawcą odpowiednich łask i darów.

Zarówno poszczególni wierni obdarzeni charyzmatami, jak i całe wspólnoty, wszyscy są umocowani w Kościele jako uzupełniające się elementy, wykorzystywane przez Boga dla uzdrowienia i zbawienia człowieka. Są więc one wzajemnie od siebie zależne, mimo swej pozornej odrębności, podobnie jak ludzie, którzy je tworzą. Wszyscy mamy to samo powołanie do bycia  zbawionymi przez Chrystusa w Kościele, który staje się naszą Matką. Takie świadectwo płynie dla mnie z lekcji jaką dają Święci Kościoła, których doczesnych grobów mogliśmy dotknąć w Rzymie. Oni żyli realizacją powołania do świętości. To ci, którzy dawniej skrywani byli w katakumbach, a dziś żyją w chwale, jaką Bóg podzielił się z nimi. 

            Zawsze muszę pamiętać, aby być autentycznym w tym co robię, aby moje działania nie wynikały z chęci realizacji własnych zamierzeń i aby pociągały za sobą całkowite otwarcie na wypełnianie rozpoznanej w moim życiu woli Bożej.

            Miejsc godnych opisania było wiele, ale więzienie Św. Piotra w pobliżu Forum Romanum miało też dla mnie wątek czysto osobisty.  Było nim doświadczenie celi gdzie przetrzymywani byli wyjątkowi „przeciwnicy” Cesarstwa Rzymskiego jak np. Wercyngetoryks. Cela zalewana była wciąż napływająca wodą, tak więc o odpoczynku nie było mowy. Był to dodatkowy element udręczenia więźniów. Uzmysłowiłem sobie wtedy, że mój dziadek w latach 50-tych przeżył również w podobnych warunkach przesłuchania na UB. Opowiadał jak po całym dniu pytań na noc prowadzony był do celi, gdzie stała woda i nie dało się położyć i zasnąć. Po przestanej nocy zaczynał się kolejny trudny dzień. Opowiadanie mego dziadka zestawione z cierpieniami Św. Piotra uświadomiło mi, że przyjęcie Chrystusa do swego życia wiąże się z ofiarą naszego życia, czasem z cierpieniem i zmaganiem. Jezus jednak daje siłę do wypełnienia Jego woli, umacnia każdego na drodze życia. Św. Piotr umocniony był przez Chrystusa i ochrzcił w tych warunkach jeszcze kilku pilnujących go żołnierzy oraz innych współwięźniów. Dzieło Boże wypełniało się i wypełnia za łaską i błogosławieństwem Boga i przy udziale naszej woli. Pozwoliło mi to też zrozumieć, że Pan i dziś powołuje nas do trudnego i odważnego dawania świadectwa o prawdzie, z pełnymi konsekwencjami pójścia za Nim. Ojciec niebieski nam również daje siłę, tak jak ją dawał pierwszym świadkom Kościoła, których przyjął do Swej Chwały, jakiej doświadcza Jego Syn w niebie.

Adam Baltyn

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba