Dotykam moich korzeni

Pomimo stałego planu dnia każdy dzień rekolekcji w Rzymie był inny, każdy dla mnie tak  bardzo ważny, gdyż mogłam rozkoszować się całym sercem i duszą bogactwem Kościoła trwającego ponad 2000 lat!

Świadectwo z ONŻ III st. w Rzymie

Miałam świadomość tego, że chodzę po ziemi, która opłacona jest krwią męczeńską   moich przodków chrześcijan, wielu męczenników, wyznawców Jezusa Chrystusa, na których grobach dane mi było być i modlić się. Czułam się tu jak u siebie, jak w domu. Uświadomiłam sobie, że to wielka łaska być w tym miejscu, gdyż dotykam moich korzeni, historii swoich początków, przeszłości, którą mam prawo znać. Przecież w centrum mojego drzewa genologicznego jest Jezus, hojny w Boże możliwości dla spragnionych Jego łaski…

            Powiedział „Ja jestem  krzewem winorośli, a wy gałązkami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi obfity owoc, gdyż beze Mnie nic nie możecie uczynić…”

            Do kogo mam pójść, jak nie do Jezusa, który pragnie tak hojnie obdarowywać mnie, abym i ja była hojna a nie skąpa duchowo. Tajemnica mojego początku – to chrzest św. – to źródło, fundament mojej wiary, moja tożsamość. Odtąd jestem dzieckiem Bożym wszczepionym w Chrystusa, w Jego zwycięski krzyż, drogocenny skarb, który dumnie wznosi się z Chrystusem Zbawicielem nad wejściem do Bazyliki św. Jana na Lateranie, która jest Matką – Głową Kościołów Świata. Gdy wchodziliśmy do wnętrza tej świątyni, to miałam wrażenie, że jesteśmy jak ludzie po przejściu pustyni, spragnieni żywej wody, prowadzeni do źródła przez orszak świętych. Poczułam, że Kościół to mój Dom, w którym jesteśmy jak żywe kamienie w otoczeniu zgromadzonych świętych, z nierozłączną obecnością św. Piotra i św. Pawła. Zrozumiałam, że jestem darem i inni są dla mnie darem, ci żywi i ci, którzy odeszli do wieczności.

             Pragnę podzielić się szczególnie radosnym dla mnie dniem, w którym odwiedziliśmy Sanktuarium Madonna del Divino Amore. Otoczenie przyrody tworzy niezwykły klimat tego miejsca. Znajduje się tam obraz słynący łaskami, przedstawiający Ducha Świętego spoczywającego nad Maryją i Jezusem. Papież Jan Paweł II odwiedzając świątynię powiedział: „Niech nikt z pielgrzymów odchodzący od Matki, nie odejdzie nie mając w sercu pocieszającej pewności miłości Bożej”. I tak się dzieje! Konstrukcja świątyni przypomina, że moje ciało jest świątynią Ducha Świętego, który pragnie wypełniać ją swoim światłem, a jedynym filarem, skałą, fundamentem, jest Jezus Chrystus w Najświętszym Sakramencie. To miejsce wiąże się z błogosławieństwem świętych małżonków Luigi i Maria Beltrame Quattrocchi, których grób tam się znajduje.  Wzruszający był dla nas fakt, że data zawarcia ich sakramentalnego związku małżeńskiego jest również i naszą – czyli 25 listopada.  Mamy swoich świętych patronów w niebie!

            Obecność Matki Najświętszej, która jest początkiem życia i jest pełna łaski – w naszym pielgrzymowaniu – nadaje sens naszemu byciu w Kościele. Jesteśmy dziećmi tego samego Boga i tu na ziemi dążymy do Niego w świętości wraz ze współmałżonkiem.

            Trzeba nam tak jak Ona wsłuchiwać się w wolę Bożą i być jej posłusznym i wiernym. Jestem przekonana, że bez odnowy moralnej i duchowej małżeństwa, a następnie rodziny – na różnych płaszczyznach życia – nie jesteśmy w stanie budować wspólnoty w naszych środowiskach, a co dopiero Kościoła Świętego. To my – jako rodzina – jesteśmy tym pierwszym filarem Kościoła Domowego. Dopiero wtedy możemy stać się urzeczywistnieniem całego Kościoła, gdy będziemy obrazem samego Boga.

            Fenomen zaś jedności we wspólnocie bierze swój początek z autentycznego bycia sobą, gdyż człowiek radosny i hojny w serdeczność oraz we wszelkie formy dobroci  przyciąga ludzi do siebie i otwiera ich serca. 

Małgorzata Baltyn

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba