Duch Święty Duchem jedności – relacja z ORDJ w Porszewicach

Trudną, może najtrudniejszą sprawą w życiu jest zachowanie jedności. Gdziekolwiek popatrzymy, widzimy ludzi
ze sobą skłóconych. Wszędzie jakieś spory, obmowy, radykalne sądy, nienawiść,
niechęć. Wszędzie tam, gdzie ludzie nie są poddani działaniu Ducha Świętego,
nie może być inaczej.

Muszą być skłóceni, muszą być rozbici. Wysilają się w każdej sytuacji, żeby wyszukać to, co ich oddziela od innych, wytężają swój umysł, swoją wolę nie w tym kierunku, żeby budować jedność, ale żeby przeciwstawić się innym, żeby się od nich oddzielić, wyodrębnić. (…)

            Choćby ludzie nie wiem jak zapewniali, że są wierzący, choćby podejmowali ćwiczenia pobożne, jeżeli nie potrafią żyć w jedności z innymi, to ich pobożność jest na pewno fałszywa, bo to jest pewny znak, że nie mają Ducha Świętego. Duch Święty jest Duchem jedności. Tam gdzie jest Duch Święty, tam jest zupełnie inna tendencja. Tam ludzie zastanawiają się, co zrobić, żeby się pojednać, co dobrego można by znaleźć w tym człowieku, żeby z nim nawiązać mimo wszystko jakiś dialog. Tam jest dążenie do tego, żeby przebaczać, żeby się wzajemnie znosić. Jedność jest przedmiotem troski i nie szuka się tego właśnie, co dzieli, ale tego, co jednoczy.

            Do takiej jedności jesteśmy wezwani. … (ks. Franciszek Blachnicki, Oblicza Ducha)

            Zacytowany fragment wybrzmiał nam bardzo mocno w Porszewicach, gdzie w dniach od 28 do 30 listopada braliśmy udział w Oazie Rekolekcyjnej Diakonii Jedności. Moderator Generalny Ruchu Światło-Życie, ks. Adam Wodarczyk, wykorzystał go w jednej z nauk. Te słowa były dla nas bardzo ważne. Nie jest wszak tajemnicą to, że w ostatnich latach nie wszystko w Ruchu służyło jedności. „Iskrzyło” zwłaszcza na styku niektórych moderatorów i niektórych par odpowiedzialnych Domowego Kościoła – gałęzi rodzinnej naszego Ruchu. Z nadzieją więc słuchaliśmy tych słów, że wspólnota poddana działaniu Ducha Świętego to wspólnota ludzi przebaczających sobie, szukających tego co łączy, a nie dzieli. Chyba o tym trochę zapomnieliśmy ostatnio. To było ważne przypomnienie.

            Z różnych kazań, nauk chcemy podzielić się jeszcze dwoma sprawami. Ks. Adam zwrócił uwagę na głoszenie kerygmatu. Gdy to czynimy – np. w trakcie rekolekcji ewangelizacyjnych w parafii lub w indywidualnej rozmowie z inną osobą – koncentrujemy się z reguły jedynie na czterech prawach życia duchowego. Podprowadzamy daną osobę do przyjęcia Chrystusa jako Pana i Zbawiciela. I często na tym kończymy. Tymczasem, jak mówił generał, pełne głoszenie kerygmatu to również mowa o Duchu Świętym i o wspólnocie. Zaproszenie do niej pozwala człowiekowi na utrzymanie podjętej decyzji o poddaniu swojego życia Bogu, o poddaniu się kierownictwu Ducha Świętego.

            No właśnie – dlaczego jest tak, pytał Moderator Generalny – że Ruch jest tak potężny (tylko w Domowym Kościele jest ponad 30 tysięcy małżonków), a jednocześnie tak niewiele – w stosunku do swojej wielkości – czyni dzieł ewangelizacyjnych? Jego zdaniem jedną z przyczyn, może nawet  najważniejszą, jest brak zrozumienia i praktykowania tzw. duchowego oddychania. Obok częstej u wielu z nas praktyki codziennego rachunku sumienia, żalu za grzechy (wydechu) potrzeba wdechu, tj. ponownego, codziennego oddania życia Jezusowi i napełnienia się Duchem Świętym, potrzeba poddania się kierownictwu Ducha Świętego. Bez tego, w oparciu o własne jedynie siły, niewiele zdziałamy.

            Obie te kwestie spowodowały dłuższy namysł nad tym, jak my ewangelizujemy, jak praktykujemy codzienne oddawanie się kierownictwu Ducha Świętego. To i owo jest do poprawy – Bogu dzięki za to światło.

            Wielką wartością ORDJ był dar spotkania wielu osób z kraju – i nie tylko. W małej grupce, w której pracowaliśmy m. in. nad tym, jak wygląda praca Diakonii Jedności w naszych diecezjach, było małżeństwo z Kaszub, dorosły mężczyzna z Warszawy i kapłan z Carlsbergu. Jedni drugich ubogacaliśmy informacjami o naszych wspólnotach, jedni drugich zachwycali tym, co Pan uczynił w ich wspólnotach. A oprócz grupki spotykaliśmy się przecież w trakcie posiłków, w czasie wolnym, na wspólnej modlitwie i na liturgii. Ważne to i potrzebne spotkanie, doświadczenie.

            Doświadczyliśmy dużej wartości tych rekolekcji, zapraszamy odpowiedzialnych za diakonie za rok.

                                                                       Szczęść Boże,    Dana i Darek Stępniowie

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba