Dziewiąty list z Karagandy

Слава Иисусу Христу! (Pamiętacie jeszcze, co to znaczy? „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!”)

Jeśliby ktoś kiedykolwiek opowiadał Wam, że w Kazachstanie nie ma deszczu, to nawet go nie słuchajcie. Oczywiście, tu jest nieco inny klimat, zimy są mroźne i o tej porze roku istotnie nie miałam okazji chyba zobaczyć ani jednej kropli deszczu. Ale przyszło lato…

Miejscowi wprawdzie twierdzą, że to i tak nie jest typowa pogoda dla Karagandy. Ale fakty są faktami – to już drugie lub trzecie takie lato, gdy przychodzi wiele dni deszczowych i chłodnych pod rząd.

Ja akurat nie narzekam. Lubię, gdy pogoda nie rozpieszcza do przesady słońcem.

Długo się zbierałam w sobie, żeby coś napisać, ale naprawdę dzieje się mniej niż w poprzednich miesiącach. I trudno też napisać list o czymś ciekawszym dla Was.

dzieci

Dzieci wprawdzie mają wakacje, ale nasze siostry eucharystki wymyśliły, że w poniedziałki i piątki zapraszają najmłodszych od 10:00 do 14:00 – trochę zabawy, trochę katechezy, czasem film. Tak jakoś im to konspiracyjnie wyszło, że nawet przez dłuższy czas się nie zorientowałam. Dzieci przychodziły, wychodziły, sama im nawet drzwi otwierałam, ale nie przyszło mi do głowy, że to na zajęcia.

Do Karagandy zawitali dwaj klerycy z diecezji tarnowskiej: Piotr i Darek. Obaj są po drugim roku i przyjechali do nas na miesiąc. Ich wiza jest ważna do 13 sierpnia. To już w zasadzie tradycja seminarium tarnowskiego, iż w wakacje przyjeżdża tu kilku kleryków. Przyjeżdżają z własnej woli. Nasi chłopcy zainteresowali się tym, będąc w seminaryjnym kole misyjnym.

Warto chyba wspomnieć przy okazji, że z tarnowskiego seminarium wywodzą się zarówno ksiądz biskup Janusz Kaleta, jak i wikariusz generalny, ks. Janusz Potok. To pewnie tylko taki drobny zbieg okoliczności, prawda? Chodzi mi tu tylko o to, że chyba Pan Bóg sobie upodobał „tarnowskich chłopaków” do pracy w Kazachstanie.

Najgorętszy czas obozów i różnego rodzaju rekolekcji na razie minął, ale niewykluczone, iż w razie zainteresowania zostanie coś jeszcze zorganizowane.

„Katedra” przeprowadziła przede wszystkim tygodniowy obóz dla dzieci, a później serię weekendowych rekolekcji, najpierw dla małżonków, a później dla seniorów. Na wszystkich tych wyjazdach ilość uczestników przekroczyła stan, którego organizatorzy mogli się spodziewać. A teraz, już po rekolekcjach, ci, którzy byli najbardziej sceptyczni wobec wyjazdów, są najbardziej chętni na kolejny wypad. Chyba spokojnie można to nazwać owocem działania Ducha Świętego.

Zdaje mi się, że gdzieś już Wam o tym pisałam, ale jakoś nie mogę znaleźć właściwego listu; najwyżej więc tylko krótko przypomnę i podzielę się z Wami paroma zdjęciami.

dzwony1

Dzwony w katedrze były od początku jej istnienia, ale niestety nie pracowały tak, jak powinny. Okazało się niedawno, że GPS znajdował się w miejscu, do którego nie dochodził sygnał. Zegar na wieży przez wiele miesięcy wciąż pokazywał dwunastą.

dzwony2

Przyjechali specjaliści z Austrii, zabawili u nas kilka dni i – oto mamy działające dzwony! Biją od 8:00 do 22:00, wybijają kwadranse i pełne godziny. Dodatkowo także słychać je na Anioł Pański i pół godziny przed Mszą wieczorną. Najbardziej podoba mi się w niedzielę – w tygodniu biją pojedyncze dzwony, w niedzielę huśtają się wszystkie.

dzwony3

Czasem, gdy znajdę chwilę wolnego w odpowiednim czasie, wdrapuję się na jedną z wież i podziwiam te cuda. Każdy ma jakiegoś bzika – ja mam na punkcie naszych dzwonów.

drzwi1drzwi2

W ramach ciekawostki przesyłam też zdjęcia drzwi głównych wiodących do katedry (niewiarygodnie ciężkie, czasem, jak wieje silny wiatr, to drzwi bardzo trudno otworzyć; aż dziwię się wtedy, że nasze starsze babuszki są w stanie dostać się do kościoła. Drzwi są z brązu). Niektórzy też pytali mnie o pieniądze kazachskie. Walutą jest tzw. tenge. Przykłady kilku banknotów również znajdziecie na zdjęciach.

tenga2tenga3tenga1

To już dziewięć miesięcy za nami, niecałe dwa przed nami. Tyle było obaw przed wyjazdem na wolontariat misyjny, a teraz, chociaż jeszcze jest trochę czasu, w zasadzie wszystko przypomina mi, że to już właśnie czas żegnania się z Karagandą.

Na razie tym listem żegnam się z Wami – z Bogiem! Na kolejny list mam nadzieję już za miesiąc.

Agnieszka

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba