Istota i cel wspólnoty

W czasie ferii zimowych, od 16 do 20 stycznia odbył się ORAR II stopnia. Zorganizowany został wspólnie przez III i XIII Rejon Domowego Kościoła w Domu Rekolekcyjnym Ojców Klaretynów w Krzydlinie Małej. Temat posługi animatorskiej zgromadził 23 małżeństwa uczestników i diakonii (oraz niewiele mniejszą grupkę dzieci). Jak mówił o tym ważnym zadaniu, stojącym prędzej czy później przed każdym z nas, ks. Franciszek Blachnicki – „jako animatorzy w naszych wspólnotach mamy starać się pomóc każdemu z ich członków, aby coraz głębiej i autentyczniej przeżywali swoje chrześcijaństwo. Ponieważ nasze wspólnoty w takiej mierze zachowują swój sens istnienia i swoją wartość, w jakiej starają się swoim uczestnikom pomóc w dążeniu do świętości i dojrzałości chrześcijańskiej.”                                                              Wybór zdjęć do obejrzenia TUTAJ

Rekolekcjom przewodniczył moderator III Rejonu – franciszkanin ojciec Arkadiusz Dąbek. Codziennie ubogacał nas swoimi kazaniami w czasie jutrzni i mszy św. wyjaśniając Słowo Boże i prowadząc drogą odkrywania naszego powołania: najpierw ogólnie do świętości, potem do świętości jako uczniów Chrystusa, do świętości w małżeństwie i w końcu do świętości we wspólnocie Kręgów Rodzin. Uczestniczyliśmy w konferencjach prowadzonych przez pary odpowiedzialne, które przedstawiały nam poszczególne elementy charyzmatu Domowego Kościoła i całego Ruchu Światło-Życie. Mieliśmy też okazję w małych grupach podzielić się refleksjami płynącymi z treści przekazanych w poszczególnych dniach. Pomimo krótkiego czasu rekolekcji doświadczyć mogliśmy każdego z punktów programu, który charakteryzuje również wakacyjne oazy 15-dniowe.

 

Czas rekolekcji okazał się dla nas czasem szczególnym. Jechaliśmy z niemówioną na głos myślą „zaliczenia” tej formacji, bo prosili nas o to animatorzy naszego kręgu. Okazało się, że weszliśmy tam, sami nie wiedząc kiedy, w trochę inny niż codzienny czas i inną przestrzeń. […] Konferencje prowadzone przez doświadczonych już „kręgowiczów” wyjaśniły nam istotę i cel wspólnoty, w której zdecydowaliśmy się być i którą tworzymy. Uświadomiliśmy sobie, że nie my, że żadne z małżeństw nie są celem samym w sobie, a małżeństwo jest jedynie drogą do celu najwyższego – do Boga i do naszego zbawienia. Spotkania nie mają na celu ulepszenia kondycji małżeństwa, ale mogą, jeśli małżonkowie będą razem zbliżać się do Boga. – Magda i Łukasz

Duży wpływ na sposób, w jaki postrzegam te rekolekcje, miała organizacja dnia. Dla mnie to było coś nowego, bo chociaż w domu praktykuję modlitwę, Namiot Spotkania – to jednak zupełnie inaczej się to przeżywa we wspólnocie. – Ania i Piotrek

Ogromne dzięki w Bogu składamy Ojcu Arkadiuszowi, który przepięknie przekazywał  treści niejednokrotnie używając do tego  trafnych wizualizacji. – Emilia i Andrzej

 

Największym jednak przeżyciem była możliwość doświadczenia tych darów Domowego Kościoła, które służą szczególnemu budowaniu więzi i duchowości małżeńskiej – które są jakby celebrowaniem sakramentu małżeństwa w życiu codziennym. Mogliśmy bowiem uczestniczyć w modlitwie małżeńskiej w pięknie przygotowanej kaplicy. Mogliśmy przeżyć szczególny dialog małżeński. Mogliśmy w końcu trwać razem na małżeńskiej adoracji Najświętszego Sakramentu. Szczytem zaś każdego dnia była sprawowana w naszych intencjach w samo południe Eucharystia. Poszczególne rodziny – rodzice i dzieci – angażowały się w jej oprawę liturgiczną – służbę przy ołtarzu, czytania, modlitwę wiernych czy niesienie darów. Ogromną radością i świadectwem były dla nas odwiedziny kapłanów z sąsiednich miejscowości, którzy specjalnie przyjechali odprawić mszę św. w intencji kręgów, których są opiekunami, a których członkowie uczestniczyli w rekolekcjach. Swoją obecnością zaszczycili nas: ks. Józef z Brzegu Dolnego, ks. Antoni z Wołowa oraz dwukrotnie ks. Michał z Obornik Śląskich.

 

Codzienna Eucharystia, modlitwa, dialogi i czas przed Najświętszym Sakramentem otworzyły w nas głębszą duchowość. Wytworzyła się niesamowita jak dla nas mistyka obecności Pana Jezusa. – Magda i Łukasz

Intensywność zajęć spowodowała, że na te dwa dni odciąłem się od codziennych problemów. Zaczynanie dnia medytacją bardzo mi się spodobało i postanowiłem wprowadzić to na co dzień. – Ania i Piotrek

Okres rekolekcji w Krzydlinie Małej to czas wielkiego działania  Chrystusa w naszym życiu. Zmieniło się wiele  zarówno w naszych relacjach jak i w  życiu duchowym. Wiele siły dało nam nabożeństwo małżonków, jak i adoracja Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. W naszym życiu małżeńskim wiele rzeczy się odblokowało, a ja osobiście nie przeżyłem już dawno tak pięknych rekolekcji. Wiele rzeczy w relacjach miedzy nami stało się prostszych, chociażby codzienna lektura Pisma Świętego, wspólne przeżywanie  radości i trudów życia codziennego. – Emilia i Andrzej

 

Rekolekcje Domowego Kościoła to jednak nie tylko konferencje i modlitwy. Istotnym ich elementem jest też czas dla rodziny – przeznaczony na odpoczynek, spacery, umacnianie więzi rodzinnych. W wolnych chwilach mogliśmy skorzystać z bliskości Lubiąża i zwiedzić znajdujące się tam fascynujące swoim ogromem opactwo. Dzień natomiast kończyliśmy pogodnym wieczorem – czasem budowania relacji w radosnej atmosferze wspólnej zabawy. Mogliśmy też zapoznać się z życiem księdza Franciszka Blachnickiego, oglądając poświęcony mu film. Zrobił on na nas duże wrażenie ukazując jednocześnie początki Ruchu Światło-Życie. Przedstawiona w nim również geneza Krucjaty Wyzwolenia Człowieka oraz świadectwo jednego z małżeństw na jej temat bezpośrednio po filmie, zaowocowało przystąpieniem do tego dzieła kolejnych osób. Natomiast odwiedziny Uli Pohl z Wydawnictwa Światło-Życie pozwoliło nam zapoznać się i zakupić książki poświęcone naszemu ruchowi.

 

Wiele treści zostało przedstawionych na  wykładach prosto i trafnie, a pogodne wieczory rozbawiły do łez. – Emilia i Andrzej 

Niezmiernie ważne dla nas było pokazanie struktury Domowego Kościoła. Każde stanie w miejscu jest tak naprawdę krokiem w tył. Musimy podjąć zobowiązania, żeby zacząć się rozwijać. […] Niesłychanie poruszyło nas stwierdzenie, że Bóg nie powołuje uzdolnionych, ale uzdalnia powołanych. W związku z tym lęk związany z byciem animatorem, czy świadczeniem o Panu Bogu we wspólnocie czy poza nią jest niepotrzebny, przeszkadza w byciu zdrową latoroślą i nie przynosi owocu. […] A takim bezpośrednim przykładem działania Ducha św. może być decyzja Łukasza o wstąpieniu na całe życie do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. – Magda i Łukasz

 

Rekolekcje nie mogłyby dojść do skutku, gdyby nie praca poszczególnych diakonii. W pierwszym rzędzie należy wspomnieć o diakonii wychowawczej. Jej nieoceniona posługa, trudna i wymagająca, cicha lecz ogromnie ważna, została przez rodziców przyjęta z ogromną wdzięcznością. Dzięki temu, że dzieci chętnie biegły do „cioć i wujków do diakonii”, rodzice mogli spokojnie i bez stresu uczestniczyć w poszczególnych punktach programu. Elżbieta i Zbigniew, Bożena i Tomek oraz młodzież z naszej wspólnoty oazowej – Karolina, Majka, Krzysiek, Julek, Mikołaj, Ania i Ala swoją opieką objęli dzieci od 3-miesięcznych niemowląt do 12-latków. Razem z nimi aktywnie i twórczo spędzali czas, przygotowując między innymi przedstawienie, w którym wszystkie dzieci – od najmłodszych do najstarszych wzięły udział, prezentując się rodzicom ostatniego dnia rekolekcji.

Opieki nad oprawą muzyczną całego tego czasu podjęli się Kasia i Piotr, którzy pomimo choroby najmłodszego dziecka, starali się wydobyć z naszych gardeł głosy i ułożyć je w piękną harmonię dźwięków.

 

Dzięki sprawnej opiece nad dziećmi mogliśmy w spokoju uczestniczyć w wielu ważnych wydarzeniach – bez stresu, nerwów, z możliwością skoncentrowania się na relacjach z Bogiem, wspólnotą i relacją małżeńską. – Ania i Piotrek

Poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi, którzy swoją pokorą  prowadzili nas do Boga, Kasię i Jarka – opiekunów grupy czerwonej, Alę i Piotra – prowadzących rekolekcje, Grażynę i Zygmunta – wytrwałych w motywowaniu do uczestnictwa w rekolekcjach oraz Kasię i Piotra – animatorów muzycznych. – Emilia i Andrzej

 

Wszystkim uczestnikom i organizatorom rekolekcji należą się ogromne podziękowania. Naprawdę zaś najpiękniejszymi podziękowaniami są świadectwa wypowiadane przez poszczególne małżeństwa. Za wszystkie owoce tych rekolekcji Bogu niech będą dzięki!

 

Owocem tego czasu z Panem Jezusem i innymi małżeństwami jest świadomość potrzeby zaangażowania się w pracę na rzecz wspólnoty, konieczność podjęcia zobowiązań leżących u jej podstaw i jeszcze większa potrzeba bycia we wspólnocie tej małej „kręgowskiej” i tej strukturalnie większej, która daje poczucie bezpieczeństwa i jakiejś niesłychanej miłości i serdeczności unoszących się w powietrzu. – Magda i Łukasz

Razem z żoną mieliśmy przyjemność uczestniczyć w pierwszych od wielu lat rekolekcjach. Przede wszystkim pragnę podziękować za wsparcie, bez którego nie moglibyśmy wziąć udziału w tym wyjeździe. Początkowo zamierzaliśmy zostać do końca rekolekcji, ale nie dostałem urlopu więc musieliśmy wrócić już w niedzielę wieczorem. […] Właściwie do końca mojego pobytu na rekolekcjach liczyłam na jakiś cud, że zadzwoni pracodawca… że będziemy mogli zostać do końca… Wyjechałam pełna żalu, poczucia niesprawiedliwości, zniecierpliwiona i rozdrażniona sytuacją. Może nawet obrażona na Boga, bo nie tak miało być, a przynajmniej ja sobie to inaczej wyobrażałam. Najcięższy był dla mnie poniedziałek, kiedy Piotr poszedł do pracy, a ja rozpakowywałam klamoty, Antek marudził z nudów i moje myśli krążyły wokół tego, co straciłam. Zabrakło mi wprowadzenia do modlitwy małżeńskiej, dialogu w warunkach rekolekcyjnych (więc trochę cieplarnianych). W odniesieniu do Ewangelii Janowej rozważanej w drugim dniu rekolekcji – wyjeżdżając z Krzydliny czułam się jak odcięta latorośl. W miarę opadania negatywnych emocji pojawiła się pokora i ufność. Widocznie Bóg zechciał zadziałać w naszym przypadku bardzo łagodnie, subtelnie, nieco wolniej. Świadectwa innych małżeństw utwierdziły mnie, że Domowy Kościół to wspólnota, w której chcę trwać, rozwijać się i służyć. I może tylko o to chodziło, żebym usłyszała to jedno słowo: trwaj!  Nie chcę dłużej traktować wcześniejszego wyjazdu z rekolekcji jako osobistą czy małżeńską wtopę. […] Zdałem sobie sprawę jak duże znaczenia dla rozwoju duchowego ma uczestniczenie w rekolekcjach. Rozwój ten dotyczy nie tylko mnie i mojej rodziny, ale również mojego kręgu, za który jestem współodpowiedzialny. Dzięki konferencjom poznałem struktury Ruchu, na temat którego wiedziałem niewiele. Odnalazłem swoje miejsce we wspólnocie Domowego Kościoła, za to chwała Panu! – Ania i Piotrek

Pan już działa – ostatnio siostry Gosi, jak nigdy nie dopytywały nas o DK, tak teraz po powrocie wyraziły się: „…też bym tak chciała…” – i dobrze! Chwała Panu! – Leszek i Gosia

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba