Ja bardziej żyję niż ty

Pokój Ojca Franciszka w Carlsbergu z łózkiem, na którym umarł

Dzień śmierci Ojca Franciszka 34 lata temu zbiegł się również z dniem rozpoczęcia Kongregacji Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie. Wtedy była to XII Kongregacja i odbywała się na Jasnej Górze.

Był to piątek 27 lutego 1987 r. Przed obiadem ks. Franciszek zaprosił na rozmowę swoich bliskich współpracowników, państwa Gontarczyków, którzy okazali się być agentami służby bezpieczeństwa. Do ks. Blachnickiego takie sygnały dochodziły już od jakiegoś czasu, ale nie chciał temu wierzyć, dopóki ktoś nie dostarczył mu na to niezbitych dowodów.  Rozmowa z Gontarczykami podobno była bardzo burzliwa. Nikt poza Ojcem i nimi w niej nie uczestniczył, a jedynie niektórzy słyszeli podniesione głosy. Ponieważ Ks. Franciszek nie zdążył na obiad, zjadł go oddzielnie i po nim, jak to miał w zwyczaju, udał się na odpoczynek do swojego pokoju. Jednak wkrótce obudził się z powodu kaszlu, który był na tyle nietypowy i niepokojący, że przez domofon poprosił panią Gizelę Skop (z INMK) o wezwanie lekarza. Lekarz, który przybył na miejsce bardzo szybko, ocenił stan Ojca na tyle poważnie, że zadzwonił po helikopter, żeby szybko przewieźć go na operację. Niestety, ale na wszystko było już za późno. Ojciec odszedł do Pana o 16.15. Jako bezpośrednią przyczynę zgonu lekarz stwierdził zator tętnicy płucnej.
Wszyscy mieszkańcy Marianum byli zaskoczeni.

Jeszcze w nocy wiadomość o śmierci ks. Franciszka Blachnickiego dotarła również do Częstochowy.

Tak wspomina to p. Dorota Seweryn (INMK), która wtedy była na Kongregacji:

Właśnie wychodziłam od sióstr szarytek, gdzie nocowałam, gdy przybiegła do mnie Ewa [Matuszyńska] i powiedziała: „Dorota, oprzyj się mocno, bo muszę ci coś powiedzieć”. Czułam, że ma jakąś przykrą wiadomość, ale nie przyszło mi do głowy, że może być aż taka. „Nasz Ojciec już nie żyje – był telefon do ks. Henryka (Bolczyka) o północy. Kiedy Reginka [Przyłucka] zaprowadzała księży, którzy przyjechali nocą, do hospicjum, gdzie mieli nocować, ks. Henryk, który tam już był, powiedział jej o tym przez drzwi”.

Bałam się w to uwierzyć i mówiłam: „Wiadomość trzeba sprawdzić. Kto dzwonił? Z kim ks. Henryk rozmawiał i czy to była na pewno wiadomość od »naszych« z Carlsbergu?”. Niestety rzeczywiście wiadomość ta pochodziła z Marianum. Mimo to zamówiłyśmy jeszcze bezpośrednią rozmowę z Carlsbergiem. Telefon odebrała Zenia, która wszystko potwierdziła i opowiedziała w szczegółach, jak to było.

Wiadomość o śmierci Ojca rozeszła się po świecie lotem błyskawicy. Od razu ogłosiły to Radio Watykańskie i Radio Wolna Europa. Zenia powiedziała nam wtedy, że telefony u nich się urywają i przychodzi mnóstwo telegramów kondolencyjnych. Ojciec Święty na ręce bpa Szczepana Wesołego przysłał telegram tej treści:

„Bóg powołał do Siebie Ks. Prof. Franciszka Blachnickiego i śmierć ta napełniła smutkiem wiele ludzkich serc i środowisk. Odszedł gorliwy apostoł nawrócenia i wewnętrznej odnowy człowieka i wielki duszpasterz młodzieży. Z Jego inspiracji zrodził się specyficzny kształt życia oazowego na polskiej ziemi. Swoje liczne talenty umysłu i serca, jakiś szczególny charyzmat, jakim obdarzył Go Bóg, oddał sprawie budowy Królestwa Bożego. Budował je modlitwą, apostolstwem, cierpieniem i budował z taką determinacją, że słusznie myślimy o Nim jako o „gwałtowniku” tego Królestwa (por. Mt 11,12). Dziękujemy Bogu za wszelkie dobro, jakie stało się udziałem ludzi przez Niego. Modlimy się gorąco o pełnię światła i życia dla Jego duszy. Wieloraka działalność i służba Kościołowi i w Kościele, budzenie i ożywianie zaangażowania świeckich, zmaganie się o trzeźwość Narodu, troska o młodych i rodziny, uczyniły ks. Franciszka Blachnickiego niezwykłym świadkiem wiary. Stał się on bowiem głosem, który wzywał wszystkich świeckich, by na co dzień żyli tajemnicą Kościoła.

Jan Paweł II”

Na Kongregacji Msza św. koncelebrowana zaraz odprawiona została w intencji Ojca Franciszka, a wieczorne nabożeństwo przed Cudownym Obrazem przekształciło się w nabożeństwo ze świadectwami o Ojcu. Temu nabożeństwu towarzyszył piękny śpiew pieśni i psalmów, spontanicznie przygotowany przez chór dominikański i zespół śpiewaczy o. Aleksiewicza, w który włączył się cały kościół. Jednak pierwszą Mszę św. za Ojca odprawił już wcześniej rano ordynariusz częstochowski, ks. bp Stanisław Nowak, który w bazylice ogłosił również wiadomość o jego śmierci.  Następnego dnia, w niedzielę 1 marca, o godz. 14 przewodniczył on koncelebrze składającej się z 97 kapłanów, podczas której wygłosił prawie godzinną homilię na temat Ruchu Światło-Życie i Ojca Franciszka. (…)

Bp Stanisław Nowak celebruje Eucharystię dla uczestników XII Krajowej Kongregacji Ruchu Światło-Życie (1987 r.)

Ojciec jeszcze przed śmiercią w Carlsbergu nagrał kasetę z referatem skierowanym specjalnie na tę Kongregację Odpowiedzialnych, której tematem przewodnim była liturgia. Fakt, że został on odsłuchany już po jego odejściu do Pana, sprawił, że uczestniczący w niej członkowie Ruchu Światło-Życie przyjęli go jako duchowy testament swojego założyciela. (…)

Tymczasem w Marianum przygotowywano się do uroczystości pogrzebowych.

Trumna z ciałem Ojca w sali w „Marianum”

Uroczystości pogrzebowe w kościele parafialnym św. Krzyża w Carlsbergu (2 marca 1987 r.). W pierwszej ławce obok księży siedzą panie Basia Mazur i Teresa Michałczak. Tuż za trumną – p. Grażyna Soboeraj, a za nią w następnej ławce siedzą panie Zuzanna Podlewska i Zyta Kocur. Za nimi stoi p. Agata Przyłucka

Pogrzeb Ojca odbył się już w poniedziałek 2 marca (czyli zaraz po zakończeniu naszej Kongregacji w Częstochowie). Tak szybki termin pogrzebu ustalono ze względu na ks. bpa Szczepana Wesołego, któremu bardzo zależało, żeby w nim uczestniczyć, a miał jakiś pilny wyjazd. Z tego powodu z Polski nikt na ten pogrzeb nie mógł dojechać, ponieważ nie było żadnych szans na załatwienie w tak krótkim czasie paszportów. Dojechali tylko Polacy z innych krajów. Ciało Ojca spoczęło na cmentarzu w Carlsbergu, a liturgii pogrzebowej przewodniczył właśnie ks. bp Szczepan Wesoły. (…)

Uroczystości pogrzebowe pod przewodnictwem bpa Szczepana Wesołego, Obok ks. biskupa stoi ks. Czesław Nowak, a drugi od lewej to ks. Ireneusz Kopacz

Po śmierci Ojca różne osoby przypominały sobie swoje ostatnie spotkania z nim. Wśród nich był również ks. Jan Chrapek (późniejszy biskup), który, jak wspomina Gizela, opowiedział naszym dziewczętom z Instytutu, co przeżył w nocy z 27 na 28 lutego 1987 r. Był wtedy w Rzymie i uczestniczył w II Kongresie Ruchów Odnowy. Na Kongres ten zaproszony był również nasz Ojciec, ale ku zaskoczeniu wszystkich w Carlsbergu tym razem nie zamierzał wziąć w nim udziału. Do ks. Jana przyszedł (na jawie czy we śnie?) Ojciec Franciszek, który stanął przy jego łóżku i powiedział: „Jasiu”. Na to ksiądz Jan, wiedząc już o jego śmierci, stwierdził: „Ależ proszę Ojca, Ojciec przecież nie żyje”. Na to Ojciec się uśmiechnął i rzekł: „Jasiu, co ty mówisz, ja bardziej żyję niż ty”.

Ks. Jan Chrapek podczas XV Krajowej Kongregacji Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie (1990 r.)

Agnieszka Kowal

Diecezjalna Diakonia Komunikowania Społecznego

  •  
  •  
  •