Jak modlić się w codzienności

Rekolekcje tematyczne „Jak modlić się w codzienności” odbyły się 30 maja – 2 czerwca 2013 r. w Krzydlinie Małej. Przygotowali je Aida i Tadeusz Matys oraz o. Maciej Konenc SJ.

„Codzienność” to było słowo klucz, dla którego wiedzialam, że te rekolekcje sa dla mnie. Moja codzienność pod względem modlitwy bywa dla mnie trudna. Problemy dnia codziennego, zabieganie, mnogość obowiazków sprzyjają bardziej zmęczeniu niż skupieniu na modlitwie. W związku z tym, ostatnio często sobie stawiałam pytanie: co zrobić i jak to zrobić, żeby w końcu modlić się codziennie i prawdziwie, tak aby budować realną więź z Panem Bogiem. Te rekolekcje były odpowiedzią na moje problemy. Dały mi one mnóstwo wskazówek zarówno praktycznych jak i duchowych. Zobaczyłam jak mnóstwo aspektów nie działało tak jak powinno. Jednym z ważniejszych dla mnie rzeczy bylo zwrócenie uwagi na ciszę i milczenie, na wierność i wytrwałość na modlitwie oraz na trudności jakie pojawiają się u każdego na różnym etapie rozwoju życia duchowego. Wcześniej wydawało mi się, że jeśli nie odczuwam na modlitwie żadnych natchnień, odkryć czy przemyśleń to taka modlitwa jest „nieudana”. Konsekwencją tego było zarzucanie na jakiś czas namiotu spotkania. Cieszę się, że te rekolekcje zmieniły we mnie takie podejście.

Z perspektywy czasu wiem, że wszystko co zostało na tych rekolekcjach powiedziane miało głębokie znaczenie. Myślę, że bardzo wiele dobrego się w tym czasie wydarzylo. Trudno napisać o wszystkim, dlatego wspomnę jeszcze o dwóch rzeczach, które głęboko zapadły mi w serce. Pierwsza to niesamowite przeżycie modlitwy małżeńskiej w kaplicy przy ołtarzu z Panem Jezusem na wyciągnięcie ręki. Myslę, że było to coś absolutnie mistycznego i niezapomnianego. I druga rzecz, którą wspominam niemalże każdego dnia, a zwłaszcza gdy doświadczam trudności w zebraniu sie na namot spotkania. Były to słowa o. Macieja, że kiedy ja zbieram się na modlitwę, Pan Jezus już tu jest i czeka. Że jest to prawda potwierdzają słowa Pisma Świętego: „Oto stoję u drzwi i kołaczę…”. Usłyszałam to potem jeszcze raz na modlitwie fragmentem z Mt 9, 18-26, o uzdrowieniu córki Jaira, kiedy to do przemawiającego Pana Jezusa przychodzi zwierzchnik synagogi, przerywa mu w pół zdania i prosi „Przyjdź!”. I co na to Pan Jezus? Nie mówi zaczekaj tylko skończe (albo zaczekaj tylko posprzątam i ugotuje na jutro obiad, tak jak często robię to ja). On od razu wstaje i idzie. Nie zadaje pytań, nie stawia warunków. Rzuca wszystko dla wydawałoby sie przegranej sprawy. Modlę się o to, abym tak bardzo pragnęła spotkania z Panem Bogiem jak on pragnie spotykać sie ze mną!
CHWAŁA PANU!
Lidka

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba