Katolicy na ulicy

Kochani!

Pragnę opowiedzieć Wam o moim pierwszym uczestnictwie w akcji „Katolicy na ulicy”.

Z Jackiem , odpowiedzialnym za uliczną ewangelizację, umówiłam się 6-tego grudnia o godz.16.15 pod Halą Targową. Zanim się spotkaliśmy, Jacek wraz z Arturem ewangelizowali w tych okolicach już od pół godziny (może dłużej) i jak się później dowiedziałam, zostało ono uwieńczone sukcesem, bo Justyna zawierzyła swoje życie Jezusowi.

Momentem łączącym etap pierwszy z drugim była wspólna modlitwa dziękczynno-błagalna, i zaproszenie Ducha świętego by towarzyszył nam podczas dalszej ewangelizacji tego dnia. Z ośmiu zaproszonych do rozmowy osób, trzy, w tym 2 studentki i jedna licealistka- Marcelina, wysłuchały kerygmatu i we wspólnej modlitwie z nami oddały swoje życie Jezusowi. Kazia, która spieszyła na roraty, dość długo z nami rozmawiała i obiecała odmówić sam na sam z Panem Bogiem otrzymaną modlitwę. Z rozmowy wynikało , że jest ona osobą wierną Bogu, osobą żywej wiary.

Młoda studentka zaczepiona na przystanku tramwajowym, określająca się jako agnostyczka pozwoliła ogłosić sobie kerygmat, nie zdążyliśmy jednak wspólnie się pomodlić, ponieważ nadjechał jej tramwaj. Modlitwę zawierzenia zabrała ze sobą, mam gorąca ufność, że ją odczyta. Dwie starsze panie nie bardzo były zainteresowane rozmową, jedna twierdziła że jest głucha, druga spieszyła się do domu..

Najbardziej przykra była pierwsza próba podjęcia rozmowy o Jezusie, gdy szpakowaty przechodzień poproszony o chwilę uwagi ostrym tonem stwierdził:” Do roboty się bieżcie…” (każde z nas pracuje zawodowo)

Głównym ewangelizatorem był Jacek, ja modliłam się i od czasu do czasu, przynaglona przez Ducha Świętego zabierałam głos. Dzień był wyjątkowo mroźny, rozcieraliśmy skostniałe ręce, i doskwierało przenikliwe zimno. Po powrocie do domu odczułam się szczęśliwa, pomimo mrozu, zmęczenia a czasem lodowatych uwag zaczepianych braci, uważam, że warto ewangelizować tych, których Pan stawia na naszej drodze.

Ewa Małolepsza

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba