Kościół żywy i prawdziwy to jest serc wspólnota!

Prawdy, iż Kościół to jest wspólnota wierzących, doświadczałem w ramach spotkań z Żywym Kościołem, podczas których poznawaliśmy różne wspólnoty

Świadectwo z ONŻ III st. w Rzymie

Na oazę III st. do Rzymu pojechałem tak naprawdę w celach turystycznych. Zawsze chciałem zobaczyć stolicę Włoch. Jadąc na te rekolekcje nie wiedziałem, czego mogę się spodziewać. To były moje pierwsze rekolekcje w charakterze uczestnika, wcześniej na oazach spędzałem czas z innymi dziećmi w diakonii wychowawczej. Nie była to dla mnie łatwa sytuacja. Nie dość, że byłem jednym z najmłodszych uczestników (nie mam jeszcze nawet skończonych 18 lat), a w rekolekcjach brali udział także moi rodzice, to jeszcze przyszło mi rozmawiać o charyzmacie, strukturze i innych sprawach ściśle związanych z Ruchem, o którym niewiele wiem i w którym na co dzień się nie formuję. Podczas rekolekcji Bóg nauczył mnie jednak, że nie jest ważne, co sobie zaplanuję. On zawsze może zmienić moje założenia i pokazać mi to, co jest dla mnie najlepsze.

Do najważniejszych dla mnie przeżyć należała wizyta w Watykanie. Jest to bez wątpienia stolica chrześcijaństwa. Już pierwszego dnia rekolekcji mieliśmy zaszczyt modlić się z papieżem na placu św. Piotra. Benedykt XVI tradycyjnie pozdrowił nas w naszym ojczystym języku. W samej bazylice św. Piotra odczułem przemożną obecność pochowanej tam rzeszy świętych. Niezapomnianym momentem była dla mnie Eucharystia przy grobie bł. Jana Pawła II. Mieliśmy także okazję zobaczyć doczesne szczątki św. Piotra. Odczułem, że jest On rzeczywiście Opoką, na której został zbudowany Kościół, i nie chodzi tylko o bazylikę, lecz o rzeszę wiernych tworzących wspólnotę Kościoła i pielgrzymujących tam z całego świata. Kolejnym istotnym dla mnie miejscem był Panteon. W kaplicy kanoników, gdzie nikt inny nie miał wstępu, wzięliśmy udział w Eucharystii, którą koncelebrował ksiądz infułat Don Antonio – kustosz tego miejsca. Kapłan ten bardzo mi zaimponował swoją pokorą i radością. Z kolei w Bazylice św. Krzyża w Jerozolimie zobaczyłem narzędzia męki i śmierci Jezusa oraz modliłem się przy grobie Sługi Bożej Antonietty Meo, która żyła zaledwie przez sześć i pół roku. Jej życie mimo wielu cierpień było w pełni oddane Bogu. Dziewczynka chorowała na nowotwór, który doprowadził do konieczności amputacji nogi. Antonietta nie straciła jednak do końca życia pogody ducha i pokładała ufność w Bogu. Pisała listy do Trójcy Świętej, Matki Bożej i Anioła Stróża, w których ofiarowywała swoje cierpienie za grzeszników. Ta dziewczynka pokazała mi, że wiek nie ma żadnego znaczenia i każdy powinien dążyć do świętości. Nennolina jest dla mnie wzorem do naśladowania i przykładem zawierzenia i ufności Bogu, ofiarowywania swoich trudów i cierpień Jezusowi.

Prawdy, iż Kościół to jest wspólnota wierzących, doświadczałem w ramach spotkań z Żywym Kościołem, podczas których poznawaliśmy różne wspólnoty. Były to między innymi: zakon Małych Sióstr Jezusa, Opus Dei, Focolari, Odnowa w Duchu Świętym, Nowe Horyzonty. Członkowie tych grup opowiadali bardzo piękne, często wzruszające świadectwa swojego nawrócenia i wiary. Te spotkania pozwoliły mi zwrócić jeszcze większą uwagę na działanie Boga w życiu człowieka. Teraz staram się dostrzegać nawet najmniejsze rzeczy i dziękować za nie Bogu. Przeżyłem bogactwo Kościoła także we wspólnocie, która tworzyła te rekolekcje. Poznałem osoby, które pokazały mi proste wartości, których jednak nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Mąż, który dba o swoją żonę, zawsze na nią czeka i podaje rękę. Małżeństwo, które jest bardzo dumne ze swoich dzieci i na każdym kroku się nimi chwali. Żona, która pilnuje swojego męża jak dziecko, by się nie odłączył od grupy i nie zgubił. Pierwszy raz spotkałem osobę, która ciągle się uśmiecha. To zawsze poprawiało mi humor i wzbudzało niesamowite uczucia. Mogę śmiało powiedzieć, że osobiście doświadczyłem moc szczerego uśmiechu, dobrego słowa i zobaczyłem siłę radości z dzieci i miłości małżeńskiej. Pan Bóg pozwolił mi też dostrzec osoby, które swoimi darami służyły innym. Jedni po nocach robili prezentacje komputerowe, ktoś inny robił zdjęcia, trzecia osoba uczyła nas śpiewać, co nie było łatwe, ksiądz troszczył się o nasz rozwój duchowy, prowadził nas przez ulice, pokazywał bazyliki, był naszym tłumaczem. Każdy z uczestników tych rekolekcji wniósł do wspólnoty coś swojego, dołożył cegiełkę, która tą wspólnotę budowała, przez co te rekolekcje będą niezapomniane.

W czasie oazy byłem w miejscach, w których marzyłem, że będę. Jednak wbrew moim początkowym założeniom okazało się, że to nie był tylko punkt do zaznaczenia na mapie jako zwiedzony, lecz znacznie więcej. Uświadomiłem sobie również, że mimo iż najprawdopodobniej tylko raz w życiu mogłem zobaczyć szczątki św. Piotra i innych świętych, to jednak nic w porównaniu z codzienną możliwością adoracji Najświętszego Sakramentu. Po rekolekcjach poczułem także jeszcze silniejszą potrzebę niesienia pomocy i służby innym. Za ten wspaniały czas rekolekcji, za osoby, które poznałem, za świętych postawionych na mojej drodze, za miejsca, które mogłem zobaczyć, Bogu niech będą dzięki!

Mateusz Wylęga

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba