Kto bowiem poznał myśl Pana?

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Już od jakiegoś czasu miałam bardzo konkretne i poukładane plany na tegoroczne wakacje. Jednak kiedy się powie Panu Jezusowi „zrób, jak uznasz za najlepsze”, to potem można się mocno zaskoczyć. I tak, na niecałe dwa tygodnie przed rozpoczęciem turnusu, dołączyłam do diakonii Oazy Dzieci Bożych I˚ w Przesiece. Nie byłam tym zbyt zachwycona i miałam mnóstwo obaw, ale postanowiłam, na ile umiałam, zaufać Panu. Początki były trudne; było z nami prawie pięćdziesięciu uczestników! W meldunku śpiewaliśmy „Garść animatorów o nas troszczy się” i trudno odmówić słuszności temu stwierdzeniu – było nas zaledwie osiem osób i ksiądz.

Tym, co może być pewnym zaskoczeniem, jest fakt, że Oaza Dzieci Bożych jest po prostu… oazą. Z normalnym planem dnia przewidującym codzienną Eucharystię, modlitwy poranną i wieczorną, szkoły śpiewu i liturgii itd. Przez te 15 dni, w oparciu o tajemnice różańca, odkrywaliśmy wraz z uczestnikami, co znaczy być Bożym Dzieckiem, uczyliśmy się naśladować Jezusa i Maryję w ich Bożym dziecięctwie. W planie dnia było też sporo czasu wolnego, czy to na spacer w górach, wspólne śpiewanie dla chętnych, czy też po prostu gry i zabawy. Oczywiście, z uczestnikami byliśmy prawie cały czas; na żadnych wcześniejszych rekolekcjach nie udało mi się poznać obecnych na nich w takim stopniu, jak na tych. Z tym też wiązało się nasze ogromne zmęczenie. Nikt nie jest tak absorbujący czas i siły jak dzieci. A z drugiej strony nikt nie jest tak spontaniczny w okazywaniu radości i wdzięczności jak one! Uśmiechy, przytulenia, laurki, bukieciki… takie drobne rzeczy bardzo, bardzo cieszą.

Na ODB zasadniczo nie oczekuje się wielkich duchowych przeżyć, chodzi raczej o kształtowanie drobnych nawyków. A tu po adoracji niektórzy uczestnicy przyszli poprosić o to, żeby adoracje były częściej, dłuższe… Na Godzinie Świadectwa natomiast wiele osób mówiło o odkryciu, że Msza święta, codzienna modlitwa, różaniec nie są nudne, tylko mają sens.

Dla mnie osobiście był to czas, w którym Pan Jezus uczył bardziej ufać Jemu, niż swoim osądom, nadziejom i planom. Że Pan wszystko poprowadzi, potrzeba tylko otwartego serca i rąk gotowych do pracy. I przekonania, że On prowadzi zawsze ku dobremu, a ja nie zawsze wszystko muszę rozumieć. A dzieci? Niektóre już pytały o przyszłoroczny wyjazd.

Chwała Panu!

Marta Sarysz

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba