Na pierwszym miejscu zajmę się Krucjatą

Przez ostatnich kilka lat mieliśmy z Leszkiem okazję poznać się i myślę, że nie będzie to nadużyciem, gdy napiszę, że również zaprzyjaźnić z panią Dorotą Seweryn, współzałożycielką oraz członkinią Instytutu Niepokalanej Matki Kościoła (INMK), wieloletnią współpracowniczką ojca Franciszka, która wprowadziła nas w świat swoich wspomnień o Założycielu Ruchu Światło-Życie.

W związku z tym, że dzisiaj mija 32 rocznica śmierci czcigodnego sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, którym Pan Bóg posłużył się, jak to ujęła pani Dorota, „jako narzędziem swojej uprzedzającej łaski, aby przygotować nas do czasów, w których teraz żyjemy”, przyszła mi myśl, żeby coś napisać o tym, jak Założyciel Ruchu Światło-Życie odszedł do Domu Ojca (może uda mi się zamieścić ten tekst niemal w godzinie śmierci ks. Franciszka).

27 lutego 1987 r. to był piątek. Na krótko przed obiadem Ks. Franciszek zaprosił na rozmowę państwa Gontarczyków. Byli to jego bliscy współpracownicy, którzy niestety okazali się być agentami bezpieki. Ks. Blachnicki długo nie mógł w to uwierzyć, ale w końcu ktoś dostarczył mu na to niezbite dowody.  Podobno była to rozmowa burzliwa, ale nikt poza Ojcem i nimi w niej nie uczestniczył. Po obiedzie, który ks. Franciszek zjadł oddzielnie, bo z powodu spotkania z małżeństwem Gontarczyków spóźnił się na wspólny posiłek, udał się swoim zwyczajem na odpoczynek. Wkrótce obudził go kaszel, ale inny niż zwykle. Zaniepokoił się nim na tyle, że przez domofon poprosił panią Gizelę Skop (z INMK), żeby wezwała lekarza. Lekarz zjawił się na miejscu bardzo szybko i od razu zorientował się, że stan Ojca jest bardzo poważny. Zadzwonił nawet po helikopter, żeby natychmiast przewieźć go na operację, ale na wszystko było już za późno. Ojciec był spokojny, jednak były to już jego ostatnie chwile tu na ziemi. Odszedł do Pana o 16.15, a jako bezpośrednią przyczynę zgonu lekarz stwierdził zator tętnicy płucnej.

To stało się tak nagle, że wszyscy mieszkańcy Marianum byli zaskoczeni.

Tego samego dnia w Polsce, na Jasnej Górze, rozpoczynała się 12 Kongregacja Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie.  Wiadomość o śmierci ks. Franciszka Blachnickiego dotarła do Częstochowy już w nocy.  Również tam trudno było wszystkim w to uwierzyć.

Informacja szybko rozeszła się po świecie. Przekazało ją Radio Watykańskie i Radio Wolna Europa. Do Carlsbergu ciągle ktoś dzwonił i przychodziło dużo telegramów z kondolencjami.  Również Jan Paweł II przesłał na ręce bpa Szczepana Wesołego, który w tym czasie był delegatem Prymasa Polski ds. duszpasterstwa emigracji, telegram o treści:

„Bóg powołał do Siebie Ks. Prof. Franciszka Blachnickiego i śmierć ta napełniła smutkiem wiele ludzkich serc i środowisk. Odszedł gorliwy apostoł nawrócenia i wewnętrznej odnowy człowieka i wielki duszpasterz młodzieży. Z Jego inspiracji zrodził się specyficzny kształt życia oazowego na polskiej ziemi. Swoje liczne talenty umysłu i serca, jakiś szczególny charyzmat, jakim obdarzył Go Bóg, oddał sprawie budowy Królestwa Bożego. Budował je modlitwą, apostolstwem, cierpieniem i budował z taką determinacją, że słusznie myślimy o Nim jako o „gwałtowniku” tego Królestwa (por. Mt 11,12). Dziękujemy Bogu za wszelkie dobro, jakie stało się udziałem ludzi przez Niego. Modlimy się gorąco o pełnię światła i życia dla Jego duszy. Wieloraka działalność i służba Kościołowi i w Kościele, budzenie i ożywianie zaangażowania świeckich, zmaganie się o trzeźwość Narodu, troska o młodych i rodziny, uczyniły ks. Franciszka Blachnickiego niezwykłym świadkiem wiary. Stał się on bowiem głosem, który wzywał wszystkich świeckich, by na co dzień żyli tajemnicą Kościoła.

Jan Paweł II”

Na Kongregacji w sobotę, 28 lutego, wieczorne nabożeństwo w kaplicy cudownego Obrazu zamieniło się w nabożeństwo ze świadectwami o ks. Franciszku.

W niedzielę, 1 marca, o godz. 14, ordynariusz częstochowski, ks. bp Stanisław Nowak, przewodniczył Mszy św., którą odprawiało 97 kapłanów. Wygłosił on wtedy ponad godzinną homilię na temat Ruchu Światło-Życie i jego Założyciela.

Specjalnie na Kongregacje, tuż przed śmiercią, ks. Franciszek Blachnicki nagrał kasetę z referatem na temat liturgii – „Liturgia w świetle tajemnicy Chrystusa Sługi”. Ponieważ uczestnicy Kongregacji słuchali jej już po śmierci autora, przyjęli ją jako swoisty duchowy testament Założyciela. Dla chętnych zamieszczam link do całości tego tekstu.

Pogrzeb ks. Blachnickiego w Carlsbergu odbył się już w poniedziałek, 2 marca, dlatego nikt z Polski nie mógł w nim uczestniczyć. Nie było wtedy możliwe, żeby tak szybko załatwić formalności związane z wyjazdem. Liturgii pogrzebowej przewodniczył ks. bp Szczepan Wesoły, a ciało Ojca zostało złożone  na cmentarzu w Carlsbergu.

W ubiegłą niedzielę na Jasnej Górze skończyła się 44 Kongregacja Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie. Znamy już znak roku formacyjnego 2019/2020, w który jest wpisany herb Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, co ściśle się łączy z hasłem roku: „Wolni i wyzwalający”.

Nie mogę się oprzeć pewnemu skojarzeniu, które mi się nasuwa w tym kontekście. Kiedy po przeszło 13 latach od pogrzebu Ks. Blachnickiego, 1 kwietnia 2000 r., w Krościenku spoczęły jego doczesne szczątki, w 42 numerze „Eleuterii” ukazała się obszerna relacja pani Doroty Seweryn z tego wydarzenia (obejmująca również moment otwarcia grobu Ojca w Carlsbergu). Szczególnie istotne wydaje mi się dzisiaj jej zakończanie:

„W Ojczyźnie „zamieszkał na nowo” Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki, który, jak ufamy, przyczyni się teraz bardziej jeszcze do ożywienia procesu posoborowej odnowy Kościoła w Polsce, całego Ruchu Światło-Życie, a w szczególny sposób do prawdziwego uaktywnienia Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, bo – jak mówił, gdy żył na wygnaniu – „Jeśli Bóg pozwoli mi wrócić, to na pierwszym miejscu zajmę się Krucjatą Wyzwolenia Człowieka”.

Jest takie powiedzenie, że „Boże młyny mielą wolno, ale dokładnie i na miałko”. Od tego czasu minęło już niemal 19 lat, ale może właśnie teraz nadchodzi odpowiedni moment.

Krucjata bowiem w tej nowej odsłonie (bo pierwsza Krucjata Wstrzemięźliwości została zlikwidowana przez SB jeszcze w 1960 r.) powstała jako odpowiedź na apel papieża Jana Pawła II, który zwrócił się do Polaków zebranych na specjalnej audiencji 23 października 1978 r. między innymi słowami: „Proszę, abyście przeciwstawiali się wszystkiemu, co uwłacza ludzkiej godności i poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa; co czasem może aż zagrażać jego egzystencji i dobru wspólnemu, co może umniejszać jego wkład do wspólnego skarbca ludzkości, narodów chrześcijańskich, Chrystusowego Kościoła”

Różne bywały czasy, ale w tych, w których żyjemy, na pewno doświadczamy ogromnego zniewoleniem człowieka i to na różne sposoby. Nie chcę twierdzić, że nigdy tak jeszcze nie było, bo tego nie wiem, ale niewątpliwie walka o rzeczywistą wolność ludzi ostatnio przybrała na sile. Dlatego tym bardziej potrzebujemy, aby Bóg, w ramach obcowania świętych, pozwolił ojcu Franciszkowi, z pozycji, jak to ujmuje św. Paweł w Liście do Hebrajczyków (Hbr 12, 23) „duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu”, zająć się tym wszystkim, co wiąże się Krucjatą Wyzwolenia Człowieka.

„Boże, Ojcze Wszechmogący, dziękujemy Ci za Twojego Kapłana Sługę Bożego Franciszka, którego w niezwykły sposób obdarzyłeś łaską wiary konsekwentnej, tak iż swoje życie oddał niepodzielnie na Twoją służbę.

Dziękujemy Ci za to, że pozwoliłeś mu gorąco miłować Twój Kościół i zrozumieć, że najgłębszą zasadą jego żywotności i płodności jest oblubieńcze oddanie siebie w miłości Twojemu Synowi, na wzór Niepokalanej, Matki Kościoła.

Dziękujemy Ci również za to, że przez tego kapłana wzbudziłeś na polskiej ziemi Ruch Światło-Życie, który pragnie wychowywać swoich uczestników do posiadania siebie w dawaniu siebie i w ten sposób przyczynić się do wzrostu żywych wspólnot Kościoła.

Bądź uwielbiony Boże w Słudze Bożym księdzu Franciszku, w jego życiu i dziele, i racz wsławić swoje Imię udzielając mi przez jego wstawiennictwo łaski bycia wolnym i wyzwalającym, o którą najpokorniej proszę. Amen.”

Agnieszka Kowal

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba