Nieoczekiwany piąty dar

Z okazji 100. rocznicy urodzin Ojca, Instytut Niepokalanej Matki Kościoła zaprasza w sobotę 17 kwietnia na spotkanie online, pt. „Cztery niezwykłe dary”, które będzie transmitowane na kanale Youtube INMK.

Jednym z prelegentów będzie ks. dr hab. Stanisław Adamiak, który opowie o darze pierwszym, a więc o darze wiary.

Ks. Adamiak, od lat związany z Ruchem Światło-Życie (był także wicepostulatorem procesu beatyfikacyjnego ks. Franciszka Blachnickiego), jest profesorem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, a od 2019 r. rektorem Wyższego Seminarium Duchownego w Toruniu. Specjalizuje się on w historii kościoła, a od czasów szkolnych jest pasjonatem J. R. R. Tolkiena i C. S. Lewisa.

Tolkien i Lewis od dawna są również jednymi z moich ulubionych pisarzy, dlatego bardzo ucieszyłam się odkryciem wykładów ks. Stanisława o teologii w ich dziełach. Można powiedzieć, że te cztery dary w moim przypadku nieoczekiwanie zaowocowały piątym, właśnie w postaci tych wykładów ks. Stanisława.

Chciałabym serdecznie je polecić. Myślę, że nawet te osoby, które nie miały nigdy do czynienia z twórczością tych dwóch pisarzy, mogą wiele skorzystać.

Dla zachęty zamieszczam poniżej spisany pierwszy z nich, a do pozostałych linki.

Agnieszka Kowal

Diecezjalna Diakonia Komunikowania Społecznego

GRZECH – TEOLOGIA TOLKIENA – ks. Staszek Adamiak

Kiedy mamy się zastanawiać nad tym, jak autorowi „Władcy pierścieni” udało się przemycić w swojej powieści różne treści teologiczne, jak udało mu się w książce, w której nie ma wprost mowy o Bogu, o Chrystusie, o Kościele, pokazać prawdy dotyczące  Boga, Chrystusa, Kościoła i to w bezbłędny sposób pokazując właśnie prawdy katolickie w ujęciu teologii katolickiej, trzeba na początek się zastanowić, czym jest tytułowy pierścień? No może nie do końca tytułowy, bo w tytule jest mowa o kilku różnych pierścieniach, ale tak naprawdę wiemy, że chodzi o ten jeden. Zresztą być może to właśnie ten jeden pierścień jest władcą pierścieni, ten jeden, który ma rządzić innymi, który ma je w ciemności związać. Czym więc jest ten tolkienowski pierścień? Jest jakąś sumą zła, jest sumą wszystkich grzechów. Jest o nim mowa, że jego twórca, Sauron, zawarł w nim całą swoją złość, całe zło, które z niego jakoś się wydobywało. I w tym sensie ten pierścień jest bliski grzechowi pierworodnemu. O ile ja zasadniczo będę się starać odnosić do książki, myślę, że to jest akurat coś, co jest bardzo dobrze pokazane w filmie „Władca pierścieni”, w ekranizacji. Bo i ile w samym filmie jest wiele bardzo brutalnych, czasem bardzo okrutnych scen, to wydaje mi się, że najbardziej przerażająca jest scena, która rozpoczyna jego drugą albo trzecią część, scena gdzie Smeagol czyli późniejszy Gollum zabija swojego kuzyna Deagola. I to jest nie wiem czy nie najbardziej porażająca swoim złem scena. W zasadzie brat zabija brata, ponieważ pożąda, ponieważ pragnie pierścienia, pragnie czegoś, co wydaje się dobre (bo błyszczy, bo się świeci, bo może coś dobrego spełniać), ale uzyskuje to za cenę strasznego zła, za cenę zabicia swojego brata. To jest obraz grzechu pierworodnego, bo jeśli się wczytamy w Księgę Rodzaju, to oczywiście z reguły mówimy, że ten grzech pierworodny jest przedstawiony przez grzech Adama i Ewy, pierwszych rodziców, ale przecież zaraz później mamy obraz zabójstwa Abla przez Kaina. To jest pierwsze zabójstwo. Też w pewnym sensie jest to pierworodny grzech, kiedy człowiek przelewa krew człowieka. I tak jak może nam się wydaje, że „ach, to przecież niemożliwe, ja nie zabijam, nie cudzołożę, nie kradnę”, mądry czarodziej Gandalf , opowiadając o tej historii, mówi do Froda: „To jest smutna historia, a sądzę, że coś podobnego mogło się przydarzyć również komu innemu, nawet  któremuś z moich znajomych hobbitów.” No właśnie, jak mówi św. Paweł: „Kto stoi, niech baczy, by nie upadł.” Po grzechu pierworodnym każdy człowiek jest skłonny do złego. Nie ma człowieka, który byłby wolny od pokus. Każdy z nas jest jakoś kuszony, by zrobić coś złego, czasem, by popełnić grzech. Czym jest grzech? Jest właśnie ulegnięciem pokusie. Słabością chrześcijaństwa w niektórych czasach przynajmniej było to, że grzech, także grzech pierworodny, a także pokusy, a z drugiej strony także pojęcie cnoty było zredukowane do wszystkiego, co się wiąże zasadniczo z VI przykazaniem, no i jeszcze może IX, tak jakby pozostałe przykazania były mniej ważne. To widać w starych podręcznikach teologii moralnej, gdzie często te rzeczy związane z VI przykazaniem były jakby jak najobszerniejsze. I wielkość Tolkiena jako teologa polega na tym, że nie skupiał się na tym, że pokazywał grzech w całym jego, przepraszam za wyrażenie, bogactwie, w tym że są bardzo różne sposoby, na które można grzeszyć. To nie znaczy, że omijał jakoś tę rzeczywistość, ale podchodził do tego w bardzo pobożny, ale też w bardzo realistyczny sposób. Będąc sam wzorowym mężem, ojcem, był zawsze dość daleko sceptyczny wobec takiego ideału miłości romantycznej, średniowiecznej, rycerskiej, mimo że tak naprawdę sam coś na kształt takiej ogromnej miłości, zakochania, zauroczenia przecież przeżył, ale w jednym z listów pisała o ideale miłości średniowiecznej, że „jej ośrodkiem był nie Bóg, lecz wymyślone bóstwa: miłość i pani. Mamy wciąż tendencję do robienia z pani czegoś w rodzaju gwiazdy przewodniej lub bożyszcza, a to jest fałszywe, bo kobieta także jest upadłą istotą ludzką z zagrożoną duszą.” Dalej Tolkien pisze, że jakoś udawało się, zwłaszcza w średniowieczu, przez to przejść, bo to jednak mogło być szlachetne, ale takie zakochanie, mówiąc krótko, może odciągać młodych mężczyzn od kobiet takich, jakimi są, czyli współrozbitków w katastrofie morskiej, a nie gwiazd przewodnich. Oczywiście to jest coś, czym może być trochę zszokowany ktoś, kto w tej chwili widzi w swojej ukochanej albo ukochanym właśnie bożyszcze, ale to wyrażenie Tolkiena jest bardzo ciekawe o „współrozbitkach w katastrofie morskiej”. Ubóstwienie drugiej osoby powoduje, że mamy wtedy przesadzone wyobrażenie o prawdziwej miłości, będącej jak ogień z zewnątrz, nieustający zachwyt, nie związany z wiekiem, z rodzeniem dzieci, zwykłym życiem, z wolą i zamysłem. Tu się objawia ten realizm Tolkiena, który bardzo dużo będzie również mówić o woli, o tym, że nie wszystkim kierują emocje, a jeżeli  kierują wyłącznie emocje, to bardzo często prowadzi to do nieszczęścia. O  tym jest mowa w „Silmarillionie”, gdzie jedno z wielkich nieszczęść, upadek Gondolinu, jest spowodowane właśnie taką złą miłością jednego z bohaterów, Maeglina, miłością, którą żywił do ciotecznej siostry, Idril. Jej wydawało się to czymś dziwacznym i niezdrowym. Tak samo osądzali zawsze to uczucie wszyscy Eldarowie czyli elfowie wysokiego rodu, poczytując je za zatruty owoc bratobójstwa, które ściągnęło na Noldorów cień klątwy Mandosa i przyćmiło ostatnią ich nadzieję. „Lata płynęły, Maeglin wciąż nie spuszczał okaz z księżniczki Idril i czekał. Miłość jego przerodziła się w ciemność wypełniającą mu serce.” To też ciekawe, że tutaj, to co byśmy nazwali tym grzechem przeciwko VI przykazaniu, to  jakoś jest przedstawione jako efekt tego pierworodnego grzechu elfów, którym był bunt i bratobójstwo. O tym będziemy jeszcze mówić, ale to jest Silmarillion, który pewnie nie wszyscy znają. Natomiast co jest tematem „Władcy pierścieni”? Wielu powie, że w jakimś sensie walka o wolność, walka o wolność przed złem, o wolność od złego, ale sam Tolkien w jednym ze swoich listów mówił, że we „władcy pierścieni” podstawowy konflikt nie dotyczy wolności, choć ten problem także jest w nim zawarty, dotyczy Boga i prawa, które ma tylko On do przyjmowania boskich hołdów. Czyli w zasadzie dochodzimy tu do I przykazania. Ono nie jest przedstawione we „Władcy pierścieni” wprost. We „Władcy pierścieni” to jest świat bez Boga, „przed Bogiem”, ponieważ Tolkien mówił, że Ewangelia jest rzeczą zbyt świętą, zbyt prawdziwą, by jakieś alegorie do niej robić. Taki trochę to prztyczek był w kierunku jego dość serdecznego przyjaciela Lewisa, którego „Opowieści z Narnii” są często takim no przepisaniem Ewangelii, historii zbawienia na język alegoryczny. Tymczasem Tolkien dużo bardziej naokoło tutaj się udawał. Chciał stworzyć świat, w którym będzie mowa o wartościach, które są zawarte w Biblii, ale nie będzie się odnosić do wydarzeń biblijnych, bo te są zbyt wielkie, zbyt święte, by się nimi tak zajmować. Ale tak jest we „Władcy pierścieni”, natomiast w „Silmarillionie” jest pewien moment, gdy jesteśmy już blisko historii biblijnej. Jest to wtedy, gdy jest mowa o Numenorze. Numenor, który ma w sobie wiele analogii z biblijnym Izraelem. To też jest pewnego rodzaju naród wybrany, to są jakby najlepsi z ludzi, ci którzy byli najwierniejsi dobru i w związku z tym mają religię, religię która bardzo przypomina religię  narodu wybranego, bo też czczą już jedynego Boga i czczą Go bez żadnych widzialnych posągów. I też w pewnym momencie popełniają grzech, równocześnie grzech pychy i bałwochwalstwa. Czyli można by powiedzieć: popadają w pogaństwo. Ale o pogaństwie też jest mowa we „Władcy pierścieni”, w dość nieoczekiwanym momencie, ale tak naprawdę z punktu widzenia tego, o czym mówimy, jednym z najważniejszych momentów. Tu się odwołam zresztą do oryginału, bo ginie to trochę w polskim, skądinąd bardzo dobrym przekładzie, tym klasycznym, którym się posługuję, w przekładzie Marii Skibniewskiej, mianowicie chodzi o moment, kiedy w trakcie oblężenia Minas Tirith, Denethor, namiestnik Gondoru , przekonany o nieuchronności klęski, chce popełnić samobójstwo, samobójstwo, które zawsze w tradycji chrześcijańskiej było widziane jako grzech, jako grzech rozpaczy. I wtedy Gandalf stara się go powstrzymać mówiąc o tym, że „ani tobie, ani żadnemu władcy na ziemi nie przysługuje prawo wyznaczania godziny własnej śmierci. Tylko barbarzyńscy królowie, podlegli władzy ciemności, sami sobie zadawali śmierć zaślepieni pychą i rozpaczą, zabijając też swoich najbliższych, aby lżej im było rozstać się z tym światem”. Już mniejsza z tym, że za bardzo nie wiadomo, do jakiego epizodu z historii Śródziemia  tutaj Gandalf się odwołuje, ale tu są dwie rzeczy, które dużo mocniej brzmią w oryginale. Gdy Gandalf mówi, że „The authority was not given to you the stuard of Gondor.” Czyli nie dano tobie władzy. Nie tylko , że nie przysługuje prawo, ale, że nie dano  tobie władzy. Ta strona bierna przypomina chyba coś, co jest tzw. passivum divinum w Biblii czyli stroną bierną Boską, no bo kto miałby nie dać tej władzy Denethorowi?

Denethor, którego władza jako namiestnika  właśnie opiera się na tym, że została mu udzielona, że nie jest (o tym będziemy jeszcze mówić pewnie później) on władcą na swoich własnych prawach, ale jakby jest władcą, któremu władza jest zlecona. Nie jest suwerenem. No i Gandalf mu przypomina, że owszem, ma ogromną władzę, przecież jest najpotężniejszym z władców ludzi w tamtym momencie, ale do tej szerokiej władzy, którą ma, w jej zakres nie wchodzi decyzja o godzinie własnej śmierci. A taką decyzję podejmowali barbarzyńscy królowie albo jak mamy w oryginale: „the heathen kings” czyli pogańscy królowie. To jest właściwie jedyny raz we „Władcy pierścieni”, kiedy taka neutralność religijna zostaje zachwiana, bo generalnie nie mówi się o chrześcijaństwie, nie mówi się o religiach, nie mówi się właściwie o modlitwie, a oto znienacka ten jeden jedyny raz pojawia się słowo „pogański”, jakby żeby bardzo mocno zaznaczyć, że Gandalf (ale w związku z tym i Tolkien) stoi tu po stronie chrześcijaństwa i jego niezmiennej nauki, że próba odebrania sobie życia jest czymś pogańskim, jest czymś, co nie mieści się w etyce chrześcijańskiej. Tak więc we „Władcy pierścieni” spotykamy się, choć znów, nie pada słowo grzech, to jakoś z tymi grzechami się spotykamy. I Tolkien nie jest tu takim zaślepionym moralizatorem, który będzie tylko widzieć grzech gdzieś tylko w sprawach związanych z VI przykazaniem, ale zaczyna od samego pierwszego. Zaczyna od pytania: kto ma prawo decydować o pewnych sprawach. Zaczyna od tego, że są rzeczy, w których jeżeli okażemy się nieposłuszni, to jesteśmy jak poganie: odmawiamy Panu Bogu praw, które ma tylko On.

Linki do wszystkich dotychczasowych wykładów (ze Stacji 7) ks. Stanisława na temat teologii zawartej w dziełach Tolkiena i Lewisa:

Grzech | Teologia Tolkiena | ks. Staszek Adamiak

Pokusa | Teologia Tolkiena | ks. Staszek Adamiak

Sumienie | Teologia Tolkiena | ks. Staszek Adamiak

Miłosierdzie | Teologia Tolkiena | ks. Staszek Adamiak

Narzędzia Łaski | Teologia Tolkiena | ks. Staszek Adamiak

Opatrzność | Teologia Tolkiena | ks. Staszek Adamiak

Przeznaczenie | Teologia Tolkiena | ks. Staszek Adamiak

Męstwo | Teologia Tolkiena | ks. Staszek Adamiak

Podsumowanie | Teologia Tolkiena | ks. Staszek Adamiak

Teologia Tolkiena 2 Odc. I: Stworzenie | ks. Staszek Adamiak

Teologia Tolkiena 2 Odc. II: Subkreacja | ks. Staszek Adamiak

Teologia Tolkiena 2. Odc. III: Aniołowie i demony | ks. Staszek Adamiak

Teologia Tolkiena 2. Odc. IV: Śmierć | ks. Staszek Adamiak

Teologia Tolkiena 2. Odc. V: Zbawienie | ks. Staszek Adamiak

Teologia Tolkiena 2. Życie wieczne | ks. Staszek Adamiak

Teologia Tolkiena 2. Religia | ks. Staszek Adamiak

Teologia Tolkiena 2. Entowie, czyli ekologia i cnota roztropności | ks. Staszek Adamiak

Nie tylko Narnia [1] Lew, czarownica i tajemnica Odkupienia

Nie tylko Narnia [2] Książę Kaspian. Część I . Walka o wolność

Nie tylko Narnia [3] Książę Kaspian. Część II. Wiara to bajki starej niani [3]

Nie tylko Narnia [4] „Wędrowcem do świtu“ w nieznane [4]

Nie tylko Narnia [5] Srebrne krzesło. Odczytywanie znaków

Nie tylko Narnia [6] Koń i jego chłopiec. Miłosierna Opatrzność

Nie tylko Narnia [7] Siostrzeniec czarodzieja, synowie Adama i grzech Adama

Nie tylko Narnia [8] Ostatnia bitwa. Apokalipsa i eukatastrofa

Zobacz również:

  1. Ks. Stanisław Adamiak – „Kim jest dla Ciebie ks. Franciszek Blachnicki”.
  2. Teologia Tolkiena – ks. Stanisław Adamiak
    Chrześcijańskie prawdy wiary ukryte w losach Śródziemia. Odkrywa je pasjonat literatury, który nie chrystianizuje Tolkiena na siłę, lecz opiera się na jego własnej interpretacji, zawartej w pozostawionych listach. Książka posiada imprimatur.
  3. Zawsze jest Wyjście – ks. Stanisław Adamiak
    Bóg wyprowadził Izraelitów z niewoli egipskiej czy nie ma więc mocy, aby dziś pomóc nam wyjść z naszych grzechów i zniewoleń? Ks. Stanisław Adamiak przekonuje, że historia zbawienia rozgrywa się tu i teraz, w naszym życiu. Swoim odbiorcom, głównie ludziom młodym, pragnie pomóc odnaleźć się we wspólnocie, jaką jest Kościół pełnej niedoskonałości, ale i świętości. Autor łączy wiedzę biblijną z dobrą orientacją we współczesnej kulturze, przewodnikami po świecie wiary czyniąc m.in. bohaterów Władcy pierścieni J.R.R. Tolkiena.
    Lekturę tej książki, inspirowanej programem rekolekcji oazowych II stopnia, można rozplanować na kolejne dni, traktując ją jako domowe rekolekcje z Księgą Wyjścia.
  4. Nawiązania do Triduum w… utworach Tolkiena
  •  
  •  
  •