Oazowa mistyka – o duchowości Ruchu Światło-Życie

Czy znasz duchowość Ruchu Światło-Życie? Czyli – czy znasz swoją drogę do świętości, bo tym właśnie jest duchowość?

Jeśli się zastanawiasz, czy Ruch Światło-Życie w ogóle jest jedną ze szkół duchowości w Kościele, to zapraszamy do zapoznania się z artykułem Grażyny Miąsik, który ukazał się w 112 numerze Oazy (Pisma Ruchu Światło-Życie, kwiecień-czerwiec 2014; Kuchnia mistyczna).

Od żaby do mistyki, czyli o narodzinach nowej polskiej współczesnej szkoły duchowości (tekst do pobrania w formacie pdf)

Skoro życie rodzi się tylko z życia, to jestem odpowiedzialna za to, jaki kształt życia duchowego przekazuję innym jako animator, moderator, odpowiedzialna świecka, para animatorska.

A to znaczy: nie mogę stanąć w pół drogi. Rzetelnie wędruję drogą formacji podstawowej, potem diakonijnej, ze Słowem Bożym i Drogowskazami Nowego Człowieka w ręku. Nie majstruję przy Ruchu i jego wymaganiach – gdy coś wydaje się zbyt trudne albo niewygodne, nie poprawiam Założyciela. Nie narzucam uczestnikom praktyk modlitewno-ascetycznych (postów, nocnych czuwań, adoracji krzyża), których Założyciel nie przewidywał w programie rekolekcji, bo wiem, że przecież wszystkie elementy programu dnia mają swoją szczególną rolę w wychowaniu nowego człowieka.

Dziękuję Panu Bogu za tak wiele dróg do świętości w Kościele, za ich założycieli, ale nie robię z Ruchu Światło-Życie zlepku różnych duchowości, bo akurat uczestniczyłem w Lectio divina, Ćwiczeniach ignacjańskich, Kursie Alfa, Kursie Filip, rekolekcjach Odnowy w Duchu Świętym. Nie mam chorych ambicji bywania na wszystkich rekolekcjach, ale też nie żyję w kompleksach, że czegoś u nas nie ma. Oczywiście, jeśli spowiednik, moderator uzna, że dobrze byłoby skorzystać jeszcze z innych rekolekcji (np. Ćwiczeń Ignacjańskich, bo akurat stoję przed ważną życiową decyzją), to jadę. Ale nie przenoszę na uczestników praktyki godzinnej medytacji ignacjańskiej czy Lectio divina, nie biegam ze spotkania na spotkanie i nabożeństwa innych ruchów.

Nie wchodzę w pokusę gorliwości, by być w kilku duchowościach jednocześnie, bo na dłuższą metę nie dam rady, a i Pan Bóg tego nie chce. Staram się być wierny tym wymaganiom duchowym, które otrzymałem na drodze Światło-Życie i dziękuję Panu Bogu, że postawił mnie na tej właśnie drodze do świętości. Bo u Boga nie ma przypadków. A że trudna to droga, to fakt. Trudna, ale pewna! Skoro Pan Bóg doprowadził mnie do Ruchu Światło-Życie to chce, bym trwał i trenował w tej szkole ewangelicznego alpinizmu. Wciąż wypływam na głębię, wczytując się w pisma Założyciela, szczególnie dzienniki duchowe, by każdego dnia bardziej odkrywać tę piękną duchowość, zrodzoną z paschalnej drogi wierności Chrystusowi Słudze i przekazaną nam przez Sługę Bożego. Każdego dnia staram się wypełniać jego testament: charyzmat Światło-Życie: zrozumieć, umiłować i być wiernym.

Nie zapominam, że codzienne życie, obowiązki i życie duchowe to jedno. Po prostu Światło-Życie. Program rekolekcji i moja codzienność stwarzają mi mnóstwo bardzo korzystnych sytuacji do pracy nad sobą i kroczenia ku świętości na drodze tej konkretnej duchowości.

Grażyna Miąsik

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba