ORAR I st. w Ligocie Polskiej

Niedawno, a już zdaje się, że dawno – bo od 9 do 13 listopada, w Ligocie Polskiej dane nam było przeżywać krótkie rekolekcje formacyjne – ORAR I stopnia. Długa była historia przygotowań, gdyż najpierw miały się odbyć w Dusznikach Zdroju, potem w Krzeszowie, a na końcu wylądowaliśmy w naszej Ligocie. Energia i czas, które poświęcaliśmy na przygotowania musiały być przez to skierowane na nieco inne akcenty niż to sobie początkowo wyobrażaliśmy, ale bardzo czuliśmy tu Bożą opiekę i prowadzenie. Była to dla nas – organizatorów i prowadzących – lekcja ufności i oddawania wszystkiego w Jego Ręce.

Rekolekcje przeżywaliśmy w 10 małżeństw z 18-ciorgiem dzieci – w większości małych 🙂 z rejonów Maciejówki i św. Ignacego Loyoli oraz z parafii p.w. św. Karola Boromeusza oraz NMP Częstochowskiej. Jako kapłan zgodził się nam posłużyć ks. Janusz Betkowski, a dziećmi zajmowały się dziewczyny z oazy młodzieżowej: nasza córka Hania i Magda Duda; Hania także pełniła rolę diakonii muzycznej. Nie było łatwo pogodzić te role, ale dziewczyny dwoiły się i troiły, więc mogliśmy być o te posługi spokojni, a to była już połowa sukcesu 🙂

ORAR I stopnia prowadzi nas przez podstawowe tematy charyzmatu Ruchu: Światło-Życie, Nowy Człowiek, Nowa Wspólnota, Nowa Kultura oraz zaznajamia nas szerzej z genezą i historią ruchu, osobą Założyciela, zasadami Domowego Kościoła, a także niektórymi rysami duchowości małżeńskiej i wymogami pracy w kręgu. Naszym zadaniem było też – w grupach – uczyć się formułować osobiste wyznania wiary, tak bardzo potrzebne do gotowości do świadectwa, a także przygotowywać posługi liturgiczne adekwatnie do formularza mszalnego na dany dzień (modlitwę wiernych, propozycje pieśni, komentarze). Mogliśmy więc nie tylko przekazać treści, ale i ducha charyzmatu. Uczyć się rozumieć i przylgnąć sercem do tej drogi, na którą zostaliśmy zawołani. Dzięki otwartości i widocznemu zainteresowaniu grupy – było to możliwe.

Wyzwaniem dla nas, a jeszcze bardziej dla rodziców, byli najmłodsi uczestnicy (a była ich spora grupka), nie zawsze pilnie słuchający podawanych treści. Pan dał jednak wzajemną wyrozumiałość i „łaskę wzajemnego znoszenia się w miłości”, a rodzicom maluchów cierpliwość i wytrwałość, aby nie ustać w drodze. To też było doświadczenie wspólnoty!

Trochę nagromadzonych emocji mogliśmy spożytkować na pogodnych wieczorach, a także wieczornych „zadaniach” – jak modlitwa małżeńska przed Najświętszym Sakramentem, czy dialog albo filmy o ojcu Franciszku Blachnickim i nawróceniu Kolumbii. Cennym przeżyciem dla nas było także to, że tu w naszym domu rekolekcyjnym w Ligocie mogliśmy czuć się u siebie i doświadczać żywej odpowiedzialności za nasze diecezjalne dzieło Ruchu.

Wdzięczni za łaskę rekolekcji Duchowi Świętemu i wszystkim wzajemnie sobie posługującym.

Ania i Benek Banaszakowie

Świadectwa z ORAR-u I stopnia – Ligota 10-13 listopad 2001 r.

Zapisaliśmy się na ORAR 1. stopnia, mimo że istniało duże ryzyko, że Wojtek nie dostanie urlopu. Postanowiliśmy jednak zaufać Panu Bogu. Wyraźnie widzimy, że potrzebujemy ciągłego odnawiania naszej relacji z Bogiem, a najpełniej dzieje się to właśnie na rekolekcjach. Ucieszyliśmy się, że ORAR odbędzie się w Ligocie, bo czujemy się współodpowiedzialni za ten dom rekolekcyjny. Pomimo że w Domowym Kościele jestem już 6 rok, to jednak niektóre elementy duchowości Ruchu Światło Życie były dla mnie trudne do zrozumienia. Wierzę jednak głęboko, że Pan prowadzi mnie do siebie specjalnie dla mnie przygotowaną, może trochę krętą drogą, wiedząc kiedy będę gotowa na przyjęcie kolejnych prawd. Bardzo mocno zrozumiałam konieczność wcielania usłyszanego Słowa w moje życiem – zachowania integralności między wiarą, a moim postępowaniem.

Podczas Szkoły Modlitwy usłyszałam zdanie, które mocno zapadło mi w serce – codzienna modlitwa powinna być dla nas konieczna do życia jak jedzenie czy oddychanie. Po urodzeniu drugiego dziecka bardzo trudno mi było znaleźć czas na modlitwę, choć miałam ogromne jej pragnienie. Teraz codziennie walczę o czas na Namiot Spotkania, wstając jeszcze wcześniej i wymykając się z wymagających objęć córeczki, aby pomimo ciągłego niewyspania rozpocząć dzień od rozmowy z Chrystusem.

Bardzo mocno przeżyłam też małżeńską adorację Najświętszego Sakramentu. Pomimo że szliśmy na nią pełni złości na siebie i nie potrafiliśmy modlić się wspólnie, to jednak miałam bardzo silne poczucie obecności Jezusa pomiędzy nami. Chrystus w Najświętszym Sakramencie pozwolił mi zrozumieć mojego męża, obdarzył mnie wyrozumiałością, miłością i spokojem.

Maja Pietkiewicz

Dla mnie wyjazdy na rekolekcje są właściwie koniecznością – mniej więcej po 6 miesiącach od powrotu z rekolekcji zaczynam odczuwać potrzebę odświeżenia mojej relacji z Bogiem. Tak było i tym razem. Z ORAR I stopnia najbardziej zapamiętam to, co mi się przydarzyło podczas Namiotu Spotkania w kaplicy przed Najświętszym Sakramentem. Po przeczytaniu fragmentu Pisma Świętego, postanowiłem podzielić się z Jezusem tym, co mi leży na sercu. Dokładnie w momencie kiedy tak postanowiłem stało się coś dla mnie niezwykłego. Miałem wyraźne poczucie, że zacząłem opowiadać komuś konkretnemu, komuś realnemu – oczywiście wiem, że Bóg istnieje i jest realny, jednak na co dzień tej obecności nie odczuwam tak mocno i fizycznie jak tego dnia. Poczułem Jego silną obecność, było to dla mnie na tyle mocne przeżycie, że pamiętam, że ze wzruszenia tą krótką chwilą napłynęły mi łzy do oczu. Chwała Panu!

Wojtek Pietkiewicz

Te kilka dni rekolekcji były przełomem w nauce ufnego i konsekwentnego zawierzania siebie Panu Bogu oraz pokory w codziennej służbie ludziom. W postawie Jezusa umywającego nogi uczniom odnalazłam antidotum na pychę, która uniemożliwia mi dostrzeganie Boga w drugim człowieku. Uwierzyłam w sens wolności realizującej się poprzez pokorne oddawanie siebie potrzebującym i w Jezusową obietnicę „A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”.

Małgosia Wójcik

Rekolekcje te były dla mnie bardzo ważne. Przed przystąpieniem do Domowego Kościoła nie miałam styczności z Oazą i nie znałam charyzmatu Ruchu Światło-Życie. Rekolekcje te pozwoliły mi go lepiej zrozumieć i poukładać sobie wszystko to czego dowiedziałam się podczas pierwszych lat formacji w DK. Uświadomiłam też sobie jak ważne jest, aby moja formacja przynosiła konkretne owoce (abym Światło otrzymane od Boga od razu realizowała w swoim życiu), zaczęłam więc trochę inaczej patrzeć na zobowiązania, które realizuję. I oczywiście, jak zwykle po rekolekcjach, wróciłam pełna entuzjazmu i zapału do dalszej pracy nad sobą.

Monika Hornik

Rekolekcje które właśnie przeżyłem były dla mnie dobrym czasem aby rozpalić na nowo ledwo tlący się już płomyk dążenia do Chrystusa. Były to bardzo owocne rekolekcje, które pozwoliły mi lepiej zgłębić charyzmat Ruchu Światło-Życie oraz ojca Blachnickiego. Był to dobry czas dla odnowy mojej osoby, co zaowocowało zmianami dla całej naszej rodziny. Dzięki tej odmianie będę mógł teraz lepiej spełniać się w życiu rodzinnym oraz przeżywać czas oczekiwania na nadchodzące święta.

Paweł Hornik

Na ORAR I stopnia do Ligoty Polskiej wybraliśmy się całą rodziną. ORAR ten miał za zadanie „pogłębić nasze rozumienie istoty, celu, duchowości i metody Domowego Kościoła”. Zagadnienia tu poruszane nie były nam obce, jednak bardzo cieszymy się, że nasza wiedza w tym zakresie została uporządkowana. Jeszcze większa nasza radość płynie z faktu, że widzieliśmy jedność głoszonych treści i życia ludzi, których tam spotkaliśmy. Ich postawa świadczyła, że warto odkrywać skarby, które daje nam Ruch i korzystać z nich, bo są naprawdę nadzwyczajne.

Jesteśmy bardzo wdzięczni ks. Januszowi, który prowadził szkołę modlitwy. Robił to doskonale. W sposób prosty i mądry dowodził, jak ważna jest modlitwa i przedstawiał różne metody umożliwiające kontakt z Bogiem. Opowiadał też o własnych doświadczeniach, bardzo dla nas cennych. Zmotywował nas do modlitwy i sprawił, że podjęliśmy decyzje, co zmienić w naszej modlitwie, jak ją pogłębić.

Na koniec napiszę o najważniejszej chwili tych rekolekcji. Był to czas, kiedy klęczeliśmy z mężem przed Panem Jezusem w Najświętszym Sakramencie. Patrzyliśmy na naszego Pana, wsłuchiwaliśmy się w to, co do nas mówił i powierzyliśmy mu sprawy, które są dla nas ważne. Temu spotkaniu zawdzięczamy wewnętrzny pokój i radość.

Mamy nadzieję, ze nasz oazowy dom w Ligocie będzie coraz piękniejszy i zawsze pełen ludzi, bo nawet krótkie, kilkudniowe rekolekcje wzmacniają ducha . Do przeżycia ORARU I właśnie tam, gorąco zachęcamy.

Hania i Grzegorz

Kolejny raz rekolekcje okazały się błogosławionym przystankiem w tym moim rozpędzonym świecie. Wyciszenie się, aby usłyszeć Chrystusa w sobie i dostrzec Go we współmałżonku, dzieciach i innych ludziach to pragnienie z jakim jadę na rekolekcje każdorazowo. Tym razem miałam mało czasu na oczyszczanie siebie ze świata z którego przybyłam, bo ORAR to jedynie cztery dni, a jeszcze jechałam z małym synkiem, więc sądziłam, że nic nie usłyszę. Tymczasem Jezus widząc moje zmęczenie, roztargnienie macierzyńskie, znając wszystkie obawy i lęki, staje naprzeciwko mnie i przemawia niezwykle głośno, nie sposób Go wówczas nie zauważyć. Tak było i tym razem. Dom w Ligocie Polskiej to miejsce świetnie nadające się na ,,przystanek”‚.

W trakcie tych rekolekcji Pan spojrzał na mnie w chwili adoracji, przychodził w codziennej Eucharystii, przemówił przez obecnego kapłana i małżeństwa, dał czas odpoczynku. Pozwolił na chwilę zapomnieć o gotowaniu, sprzątaniu, szkole i innych sprawach zwykłej żony i mamy. Zatroszczył się po prostu o mnie jak przyjaciel.

Doświadczyłam na rekolekcjach prawdziwego fizycznego i duchowego odnowienia. W bonusie dostałam jeszcze pakiet wiadomości o Ruchu Światło-Życie.

Ela

Deszcz łaski pada dziś,Łap, łap, łap!Nie uroń nic.Bóg kocha Ciebie dziśI za to nie chce nic.

Słowa tej radosnej piosenki, śpiewanej przez nasze dzieci, rozbrzmiewają w naszym domu od ponad tygodnia i przypominają czas listopadowych rekolekcji.

Deszcz łaski pada dziś…

Rzeczywiście, w Ligocie spadł na nas deszcz łask. Po raz kolejny doświadczyliśmy, jak bardzo Pan Bóg błogosławi podczas rekolekcji i jak wynagradza nam, jeśli chcemy z Nim współdziałać jadąc na rekolekcje. Pomimo zmęczenia pracą, pomalowanego tylko do połowy przedpokoju i poremontowego bałaganu w domu spakowaliśmy się w biegu i wyruszyliśmy do Ligoty, mając nadzieję, że będzie to dla nas czas wylania łask. I tak się stało.

Łap, łap, łap!Nie uroń nic.

Cztery dni to niewiele jak na rekolekcje, ale nałapać się udało naprawdę sporo tej deszczówki. Poznaliśmy lepiej charyzmat Ruchu Światło-Życie i zachwycił nas jego rozmach. Pojawiło się pragnienie „dotknięcia” serca Ruchu na Kopiej Górce. Pan przemawiał do nas w spotkanych w Ligocie osobach, w kapłanie- ks. Januszu, prowadzących rekolekcje Ani i Benku, a także pozostałych uczestnikach rekolekcji. Żal było wyjeżdżać po zaledwie czterech dniach…

Bóg kocha Ciebie dziśI za to nie chce nic.

Najważniejszym momentem podczas rekolekcji było osobiste spotkanie nas, małżonków z Panem Jezusem w Najświętszym Sakramencie. Zostaliśmy na kwadrans w kaplicy tylko we troje. Powierzyliśmy Mu nasze radości i smutki, nasze małżeństwo, dzieci, rodzinę i wspólnotę. Doświadczyliśmy miłości, wylewającej się na nas. Poczuliśmy, że jesteśmy z mężem jednością. Spadły łuski z naszych oczu. Praca nie jest najważniejszą wartością w naszym życiu, przedpokój okazał się już w połowie pomalowany, a bałagan szybko zniknął, kiedy zabraliśmy się do sprzątania we dwoje.

Basia i Szymon

Na ORAR I stopnia jechałam z nadzieją na uporządkowanie informacji o Ruchu Światło-Życie, a może też dowiedzenie się czegoś nowego, ale przede wszystkim nastawiłam się na działanie Jezusa. Tylko z Nim będę mogła tak dogłębnie dowiedzieć się o charyzmacie tego ruchu. Twierdziłam też, że informacje z książek o charyzmacie, to nie wszystko, ważne jest, aby to przeżyć.

I tak dotarłam wraz z całą rodzinką do Ligoty. Miejsca, które właśnie w tych dniach bardzo polubiłam i dostrzegłam jego uroki. Jezus podczas tych czterech dni bardzo mocno działał. Otrzymałam tam różne pragnienia, które już powoli realizuje, otrzymałam spokój ducha, a tak naprawdę to odpowiedź na pytania odnośnie mojego powołania. Podczas adoracji Przenajświętszego Sakramentu wraz z mężem pierwszy raz adorowaliśmy Jezusa z milczeniu. Nie wygłaszaliśmy swoich próśb, tylko w milczeniu Go kontemplowaliśmy. Z tego wypłynęło też pragnienie, aby regularnie, przynajmniej raz w tygodniu adorować Jezusa przed Najświętszym Sakramentem.

A trudności, które pokonywaliśmy przed rekolekcjami pokazały nam, że mamy bardziej ufać Jezusowi i być Jemu wierni trwając na modlitwie i poście. Poście, o którym często zapominam.

Agnieszka

Ile razy jadę na rekolekcje to zawsze mam problem z opowiedzeniem tego co Jezus zdziałał w moim życiu zaraz po rekolekcjach, ponieważ owoce każdych rekolekcji pojawiają się po rekolekcjach i trwają. Im lepsze były owoce tym dłużej trwają. Myślę, że pierwszym owocem było dobre poukładanie tego o co chodzi w charyzmacie Ruchu. Do tej pory wszystkie elementy tego charyzmatu w moim życiu gdzieś się pojawiały, ale brakowało dobrego połączenia tego w całość. Po tym jak zrozumiałem ten charyzmat jest mi teraz dużo łatwiej wypełniać przyjęte zobowiązania. Kolejnym owocem jest pragnienie modlitwy. Ostatnio odczuwam wielką potrzebę modlitwy i myślę, że to też jest owoc tego ORARu.

Krzysiek

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba