ORAR I stopnia – JUGOWICE 2013

Świadectwo Doroty

Wyjazd na ORAR 1st. był dla mnie czymś, na co czekałam. Z racji prowadzonych tam konferencji, przygotowywałam się na te rekolekcje już dużo wcześniej. Ten czas przygotowań był błogosławiony i owocny. Jeszcze raz miałam okazję odświeżyć informacje dotyczące przeżywania wszystkich zobowiązań w DK, co sprawiło, że byłam bardziej gorliwa w rozmowie z Bogiem w Namiocie Spotkania i z większą dbałością podchodziłam do modlitwy małżeńskiej i rodzinnej.

Czas rekolekcji również był błogosławiony. Najbardziej przeżywałam czas modlitwy osobistej, którą można było odbywać w kaplicy przed Najświętszym Sakramentem a potem dzielić się przeżyciami podczas małej grupy i jeszcze raz usłyszeć te słowa przy dzieleniu się Ewangelią. Jak zwykle zadziwiające, że ta sama treść, tak wiele razy przeczytana, za każdym razem pozwala na odkrycie w sobie czegoś nowego. Mocno także przeżyłam uroczystą modlitwę małżeńską i wspólną z mężem adorację przed Najświętszym Sakramentem – tylko Pan Jezus i my, tak blisko siebie, szepcząc i modląc się.

Wyjechałam z rekolekcji z mocnym postanowieniem walki o czas i wierność w zobowiązaniu modlitwy osobistej. Pragnę również starać się być Nowym Człowiekiem i żyć „nad kreską” czyli w codzienności dążyć do świętości, a nie tylko do unikania sytuacji grzechu.  

                                                                                                                            Dorota
Świadectwo Ewy

W dniach 25.01-29.01 br. w Jugowicach w Górach Sowich odbył się ORAR I st. pod przewodnictwem O. Macieja. Na rekolekcje przyjechało 11 rodzin – 25 osób dorosłych i 10-ro dzieci.

Przez 4 dni przeżywaliśmy tematy: Światło-Życie, Nowy Człowiek, Nowa Wspólnota i Nowa Kultura. Każdego dnia konferencjom O. Macieja w godzinach przedpołudniowych towarzyszyła nieco później bogata szkoła modlitwy, a po południu, dzięki Dorocie i Sławkowi, poznawaliśmy historię Ruchu Światło-Życie i treści zasad DK.

Przyznam, że z dużym zaciekawieniem słuchałam Doroty i Sławka, którzy ubogacili mnie swoim świadectwem: czym są dla nich zobowiązania, jak je realizują. Podawali przykłady, przyznawali się do potknięć, pokazywali trudności, które im towarzyszyły i są nadal. Ich wypowiedzi pozwoliły mi na nowo spojrzeć na to, co przeżywałam w 1. roku w formacji w DK. Tak więc, uświadomiłam sobie:

  • że modlitwa małżonków to hołd miłości małżeńskiej złożony miłości Bożej,
  • że to rodzina jest podstawowym miejscem formacji,
  • krąg jest spotkaniem, na którym podsumowuję całomiesięczną pracę,
  • temat formacyjny nie ma być przegadany, ma służyć modlitwie,
  • szczególnie trudnym do przyjęcia okazało się słowo, że wspólnota, a więc i mój mały krąg, jeśli nie ewangelizuje, to nie jest potrzebny Duchowi Świętemu,
  • tej ewangelizacji służy i to, że kiedy wypełniam zobowiązania, to daję świadectwo budujące, jeśli przyznaję się do trudności, to jest to dawanie siebie innym. Jeśli natomiast nie chcę się dzielić i unikam szczerej rozmowy, to daję pole do działania złemu duchowi.

Konferencje i homilie O. Macieja to źródło bardzo wielu przemyśleń, ogromne bogactwo treści i odkrywanie tajemnic Pana Boga – Jego przeogromnej miłości bez granic, posuniętej do tego, że Jezus chce mi służyć (J 13, 3-5). Nasz rekolekcjonista burzył nasze dotychczasowe nawyki i pokazywał nowe.

I tak pierwszego dnia uczyliśmy się po grecku na kanwie krzyża pisać Światło-Życie, a to oznacza, że mam się otwierać na światło płynące z góry i wcielać je w życie. Często towarzyszą nam różne kolory, a tu się dowiaduję, że w odniesieniu do podejmowanych przeze mnie decyzji są albo dobre, czyli białe, albo złe, czyli czarne. Nie mogę dać sobie wmówić, że szare jest najlepszym rozwiązaniem, bo to podpowiedź i działanie szatana.

Drugiego dnia poznawaliśmy Nowego Człowieka. Zanim on się narodzi, z trudem musiałam przyznać, ile jest we mnie starego człowieka:

  • rozbitego, bo żyję w konflikcie między rozumem a wolą,
  • będącego konsumpcjonistą, człowiekiem wyczynowym i człowiekiem stada (daję sobą manipulować).

Jakże często zwycięża we mnie ten stary model, który krytykuje zobowiązania, nie chce nad sobą pracować, najlepsze rozwiązanie widzi w odejściu z Ruchu. Nie będę już wtedy miała wyrzutów sumienia. Takie myślenie to nic innego jak delikatne popychanie mnie ku złemu wyborowi przez szatana. Jemu bardzo zależy, bym rezygnując z dobrego działania, jakim jest całomiesięczna praca nad sobą, uwolniła się i miała więcej czasu dla siebie. A to tylko zamydlanie mi oczu przez diabła, bo on szybciutko w inteligentny sposób chce zagospodarować ten powstały wolny czas.

Skoro już wiem, jak diabeł mocno nade mną pracuje, to tym bardziej powinnam się uciekać do modlitwy – nie skracać przeznaczonego na nią czasu, być wierną w regularnym czytaniu Słowa Bożego, które jest dla mnie Światłem z góry i być wytrwałą w Namiocie Spotkania, bo tu przychodzi prawda, umocnienie i pocieszenie w czasie strapienia i tu łatwiej zrzucić mi „milusie ubranko” – nawyki, przyzwyczajenia, skostniałe myślenie starego człowieka – a wtedy narodzi się Nowy Człowiek. Jaki? Nie mam o nim jeszcze (cyt. O. Macieja) „zielonego pojęcia”.

Niezapomniane przeżycie miało miejsce w tym dniu na Eucharystii. Słowo Boże (Mt 12, 49-50) pokazało mi, że mogę z Panem Jezusem budować taką zażyłość, jaką mam z najbliższymi i doświadczyłam tego na modlitwie adoracyjnej przed Najświętszym Sakramentem w 3-cim dniu. Był to czas na słowa, gesty (dotknięcie Jego szat ma moc uzdrowienia), na wzruszenie i ogromne pragnienie, by być lepszym i Mu służyć.

Ostatniego dnia rekolekcji to ja się dowiedziałam, że Jezus Chrystus chce mi służyć, bo kocha mnie bezgranicznie. Ja dla Niego nic nie muszę robić, tylko otworzyć serce – to tak niewiele i aż tak wiele.

Ponieważ jest to dla mnie trudne, jestem słaba, zbyt silnie przywiązana do „cieplutkiego” ubranka starego człowieka, chcąc się zmienić proszę Cię, Jezu, przemieniaj mnie. Pomóż mi być wytrwałą i wierną na modlitwie, słuchać Ciebie w Namiocie Spotkania, oddawać Ci hołd przez modlitwę małżeńską, budować jedność w małżeństwie tak, by nie było szarości, a jak najwięcej białego, by stawać się nowym człowiekiem, a jakim on będzie to powtórzę za Świętym Piotrem: „Panie, Ty wszystko wiesz”, a ja nie mam zielonego pojęcia.

Ewa Wałkiewicz

Świadectwo Ani i Jurka

Kiedy w czerwcu podsumowywaliśmy rok pracy w naszym kręgu i zauważyliśmy, że źle się dzieje, naszym postanowieniem było, aby wziąć się mocno do pracy nad sobą i nad zobowiązaniami. Obiecaliśmy sobie wtedy, że ze swej strony zrobimy wszystko, aby ten nowy rok pracy zaowocował wzrostem nas wszystkich. Kiedy pojawiła się informacja o ORAR bez chwili namysłu zapisaliśmy się, dopiero potem układaliśmy swoje plany, żeby móc pojechać. Po ludzku wszystko się udało, ale diabeł nie odpuścił… W ostatniej chwili wszystko się posypało: tato trafił do szpitala, już w drodze na rekolekcje nagły telefon przywołał Jurka do pracy… Gdyby nie to, że zobowiązaliśmy się do zabrania ze sobą innej pary, być może nie dotarlibyśmy na miejsce. Oni byli dla nas aniołami, które nas prowadziły. Po szaleństwie jazdy szczęśliwie udało nam się dotrzeć. Od pierwszej chwili czuliśmy, że jesteśmy wśród swoich, żałując, że nigdy wcześniej nie wybraliśmy się na rekolekcje z naszą wspólnotą.

Głęboka treść konferencji, postawa ojca Macieja: jego otwartość i chęć służenia, zachęcały do natychmiastowej zmiany samego siebie, swojej postawy wobec Boga i bliźniego.

Dialog małżeński przyniósł chęć pracy w naszym małżeństwie i rodzinie, przyniósł owoce w postaci reguły życia, która ma prowadzić do głębokiej relacji z Panem Jezusem, współmałżonkiem i dziećmi. Niezapomniana adoracja Najświętszego Sakramentu, która była rozmową trzech bliskich sobie osób, wydawała się ułamkiem chwili, tak dobrze było nam ze sobą. Skrzypnięcie drzwi kaplicy, które zwiastowało koniec naszego spotkania przyjęliśmy z niedowierzaniem, że to już koniec. Wielki niedosyt! I wielka chęć zrzucenia starego człowieka i przyobleczenia się w nowego. Wielka chęć do działania, do poznawania Jezusa Chrystusa w Jego słowie, do częstego przebywania z nim w pojedynkę i we wspólnocie. Nowe, radosne spojrzenie na „nowe” zobowiązania, które zbliżają nas do siebie.

Pierwszy namiot spotkania po rekolekcjach przynosi słowa: „W końcu na ziemię żyzną zostali posiani ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”. Mk 4;20

No i jeszcze jedna wielka radość i owoc naszych rekolekcji: już w pierwszy dzień po ORAR dotarła do nas wiadomość, że prośba, jaką zanosiliśmy w czasie jednej z naszych Eucharystii, została wysłuchana. Pojawiły się łzy radości i jeszcze większe pragnienie uczestnictwa w rekolekcjach letnich. Zawierzamy tę sprawę Jezusowi, niech On pomoże wypełnić to pragnienie. Do zobaczenia w Szlachtowej na OR Io!

 Wdzięczni Bogu i wszystkim posługującym

Ania i Jurek Sobczukowie

Świadectwo Krysi

Starajcie się o większe dary: a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą (1 Kor 12)

Moje uczestnictwo w ORAR-e I stopnia w Jugowicach było przeżyciowe. W pełni skorzystałam z podarowanego mi czasu łaski. Pomogło mi w uporządkowaniu spraw, o których „niby” wiedziałam. Postanowiłam, że w oparciu o Słowo Boże przyjmowane każdego dnia będę rozeznawać, co dla naszego małżeństwa jest obowiązkowe, konieczne, przyjemne, zachowując dokładnie taką kolejność.

Na rekolekcjach po zawiązaniu wspólnoty otrzymaliśmy od Ojca Macieja cenną podpowiedź w postaci zadanych pytań: Czy przyjeżdżając na rekolekcje zweryfikowaliśmy swoje oczekiwania i swoje nastawienie? Czy oczyściliśmy intencje, z którymi przyjechaliśmy?

Na namiocie spotkania przemodliłam te pytania i otrzymałam odpowiedź.

Ale najtrudniejsze dla mnie jest oddanie Jezusowi każdej sfery mojego życia. Wciąż nie jestem gotowa, wciąż targuję się o różne rzeczy dla siebie.

Mów Panie, bo sługa Twój słucha (1 Sam 3, 9)

Ufam, że i mi będzie dana łaska poznania planu Bożego względem mnie. Bez tego nie będę mogła:

– wprowadzić w życie „światła”,

– posiadać siebie w dawaniu siebie,

– służyć braciom,

– być człowiekiem wolnym.

Na modlitwie małżeńskiej razem z mężem wielbiliśmy Boga, słuchając Go i umacniając się wzajemnie. Wartość wspólnej modlitwy pomaga nam kroczyć w obranym kierunku, w którym zmierzamy do Boga. Dla naszego małżeństwa ważne jest, byśmy w naszym życiu badali sercem wydarzenia i nasze postępowanie w oparciu o:

– rozum,

– sumienie,

– Słowo Boże,

– osobę Jezusa Chrystusa,

– wspólnotę Kościoła.

Mogę powiedzieć, że w szczerości, z pokorą, odwagą i wytrwałością noszę w sobie pragnienie stawania się Nowym Człowiekiem, o którym tak naprawdę nie mam „zielonego pojęcia”. Uczestnictwo w rekolekcjach wzmocniło to moje pragnienie. Za dar tego spotkania Bogu niech będą dzięki.

                                                                                                                     Krystyna

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba