ORAR I stopnia w Krzydlinie Małej

Po wakacjach w 2012 r. (kiedy trzy z pięciu par pojechały na rekolekcje) w naszym kręgu w Brzegu Dolnym zaczął kiełkować pomysł, by zorganizować rekolekcje ORAR I stopnia Duch Święty działa. Para rejonowa podjęła trud organizacyjny. Wiele rozmów, modlitw, przemyśleń i w końcu wiadomość z zaproszeniem do Krzydliny Małej, do ośrodka prowadzonego przez Klaretynów.

W oczekiwaniu na wyjazd spotkało nas wiele trudnych chwil. Narastanie stresu, nerwów związanych z pracą i nieporozumienia w rodzinie doprowadziły do nieodpartej chęci, by jechać i uleczyć swego ducha, odbudować siły i wrócić do pewności w radzeniu sobie z pokusami i słabościami.

Tuż po przyjeździe – pierwsza wiadomość – jesteśmy parą animatorów. Chwila zastanowienia, niepewność, strach… i wdzięczność za letnie rekolekcje Oazy Rodzin I stopnia Wzorce zaczerpnięte z tamtych przeżyć oraz zaufanie pozwoliły podjąć powierzone nam obowiązki.

Nie marnowaliśmy czasu. Jeszcze przed rozpoczęciem rekolekcji możliwość wyspowiadania się spowodowała, że przypomniałem sobie, o czym myśleć w trudnych chwilach zwątpienia i niepewności. Krótko mówiąc – Chrystus daje ukojenie.

Pierwsza mała grupa, niesamowite chęci do czerpania i dawania. Radość z dzielenia się Słowem Bożym, mimo że wiele par widziało się pierwszy raz w życiu. Bardzo wartościowe katechezy, kazania i konferencje. O. Marek rekolekcje ma we krwi, umiał trafić do naszych serc i umysłów. Danusia i Darek w prostych słowach, używając ciekawych przykładów ukazywali nam charyzmat Ruchu Światło-Życie. Nigdy nie zapomnimy o tym, że animator ma być jak kaloryfer, czyli twardy i gorący.

Dla nas, jako animatorów, bardzo budującym był wieczór, kiedy po kolacji nasza grupa się spotkała i omawiała organizację jutrzni. To spotkanie musieliśmy wraz z żoną opuścić i kiedy wróciliśmy ze spotkania animatorów bardzo się ucieszyliśmy, kiedy „nasi” wciąż siedzieli i rozmawiali. Duch Święty czuwa.

Wisienką na torcie była modlitwa małżeńska przed Najświętszym Sakramentem. Piękna atmosfera, świece i my razem dziękowaliśmy za siebie, za to, co mamy. Osobiście czułem się jak na randce. Wyszedłem z kaplicy bardzo szczęśliwy, pełen miłości i wiary, a prócz tego miałem przy sobie moją kochaną żonę.

Jednym z ostatnich punktów programu była godzina świadectw. Każdy z uczestników mógł opowiedzieć o tym, co przez ten krótki czas Bóg uczynił w jego życiu, jak rekolekcje wpłynęły na jego relacje z Panem. Był to czas umocnienia, który u nie jednej osoby wywołał łzy wzruszeń i radości.

Osobiście odczułem bardzo wyraźnie działanie wspólnoty, jaką jest Domowy Kościół. Równocześnie poznałem ludzi, którzy borykają się z bardzo poważnymi problemami. To uzmysłowiło mi jak ważne jest wsparcie najbliższych, wspólnoty, wewnętrzna siła oraz zawierzenie Panu Bogu, w Jego plan wobec nas.

Wróciliśmy z tych rekolekcji pełni nadziei, wiary i pokoju serca. Owocami są: nasze większe zaangażowanie w namiot spotkania, odkrywanie tajemnicy modlitwy oraz codzienne czytanie Słowa Bożego.

Dziękuję Bogu za ten czas, Grażynce i Zygmuntowi za wspaniałą organizację, o. Markowi za wspaniałe kazania, Danusi i Darkowi za mądre i otwierające oczy na Ruch konferencje, a wszystkim uczestnikom, za to, że po prostu byli.

Maciej

Fotogaleria

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba