ORAR II – Głębinów 2014

Świadectwa uczestników ORAR II w Głębinowie – 27.02 -2.03.2014


Bez „Namiotu Spotkania” nic nie osiągniemy

 

            Wyczekiwany dzień wreszcie nastał. To była środa, ostatni tydzień lutego. Całą rodziną
wyjechaliśmy na rekolekcje ORAR II stopnia do Głębinowa nad Jeziorem Nyskim. Droga jak na zimową porę roku bez zarzutu, humory również dopisywały, a najbardziej ciekawość i chęć przeżycia tego czasu jak najpełniej.

Dotarliśmy na miejsce, jak już się ściemniało. Ośrodek, gdzie byliśmy zakwaterowani, przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Pięknie położony tuż nad wodą, wysoki standard, w pokojach bardzo przytulnie no i oczywiście windy, pełnia szczęścia.

            Przywitała nas para organizująca rekolekcje. Już na wstępie uderzało bijące od nich ciepło i życzliwość, której na co dzień coraz mniej się doświadcza. I zaczęło się rozpakowywanie i jeżdżenie windą, w której zawierałem pierwsze znajomości. Raz Franek ściskał mi dłoń, a za drugim razem sam Jurek ze Szkoły Animatora Liturgicznego zaoferował swoją pomoc w noszeniu bagażu. W międzyczasie udało mi się przywitać z Ojcem Maciejem. Jego uścisk dłoni i krótkie spotkanie z Jego wzrokiem sprawiło, że wiedziałem już, że to będzie dobry czas.

Zawiązanie wspólnoty i podział na grupy przebiegł bez zarzutu, zgodnie z planem. Trafiliśmy pod skrzydła animatorów Artura i Gosi. Na konferencjach wiedli prym Maja z Wojtkiem, czysty i jasny przekaz sprawiał, że nawet piękny widok zza okien nie rozpraszał naszej uwagi. Kazania głosił Ojciec Maciej. Tego nie da się opisać, to trzeba usłyszeć. Świetne porównania, błyskotliwa interpretacja fragmentów Pisma Świętego i ta wielka chęć dzielenia się. Mało tego – nawet sam Ojciec prowadził konferencję. Niby nic wielkiego a jednak. Sposób prowadzenia i nakreślanie tematu bardzo przypadł mi do gustu.

            Z dnia na dzień, z godziny na godzinę otwierały się nasze umysły i wiele niejasności i wątpliwości bardzo szybko nam się rozjaśniło. Przede wszystkim, bez „Namiotu Spotkania” nic nie osiągniemy. Bez oddania się w ręce Boga o niewiele możemy prosić. Siła tkwi w nas samych, musimy tylko chcieć z Nim iść przez życie.

Obym nie zapomniał! Oczywiście poruszano temat: Jaki powinien być animator? I tu pojawiły się ciekawe zasady i stwierdzenia. Zasada boksera i zasada bycia jak kaloryfer. Pierwsza mówi, by więcej dawać od siebie aniżeli brać. Druga sugeruje, aby być twardym, czyli wymagającym, nie ulegać, a jednocześnie być gorącym, czyli gotowym nieść pomoc i dzielić się doświadczeniem.

   Bogu niech będą dzięki za ten czas, za Ruch i za pomocne w budowaniu jedności małżeńskiej, za narzędzia (zobowiązania), jakie nam daje. Wielkie podziękowania dla organizatorów, mówców i wszystkich zaangażowanych w przygotowanie rekolekcji. Jesteśmy bardzo zadowoleni i pełni nadziei i wiary weszliśmy w jakże szczególny czas Wielkiego Postu.

Maciej Misiak