Ósmy list z Karagandy

Szczęść Boże!

Stało się! Diakon Aleksandr Fusz jest księdzem! Wielu z Was przeżywało w tym czasie święcenia naszych kleryków i ich Mszę prymicyjną. 26 maja i w Karagandzie udzielono święceń kapłańskich (pierwszych od kilku lat).Tutaj jest pragnienie, by jak największa liczba parafian mogła uczestniczyć w takich uroczystościach, dlatego zwykle termin wyznacza się na niedzielę – zbyt wiele osób zajętych jest w dni robocze. Inna sprawa, że nawet, gdy jest czas, to nie ma świadomości, że warto (a czasem trzeba) przyjść do kościoła.

diakon

swiecenia

Prymicje ks. Aleksandra planowane były w Karagandzie z dużym opóźnieniem, lecz ostatecznie przypadły w Boże Ciało.

obrazek

Skorzystaliśmy z możliwości zorganizowania procesji do czterech ołtarzy zarówno w czwartek, jak i w najbliższą po nim niedzielę. Raz udało się wokół kościoła, za drugim razem procesja odbyła się wewnątrz (jak zwykle – pogoda).

oltarz1oltarz2

Jedni pracowali nad dekoracjami w środę do późna w nocy, drudzy (którym Pan nie dał talentu artystycznego typu: malowanie, wyobraźnia i kreatywność – czyli ja) ogarniali dom, sprzątając i przygotowując go na uroczystość. Jak widać – Bóg, gdy nas stwarza i rozdaje talenty, umie potem wszystko wykorzystać.

oltarz3oltarz4

Rozpoczęły się wakacje. 1 czerwca zakończyliśmy rok szkolny dzieci, które uczęszczały na lekcje języka polskiego. Po Mszy, która była sprawowana po polsku, przenieśliśmy się do krypty, gdzie mieliśmy okazję oglądać tańce polskie w wykonaniu młodzieżowego zespołu „Niebieskie Chabry”, słuchać pieśni Anny German i Edyty Geppert w wykonaniu Katarzyny Chęsy oraz wierszy polskich w wykonaniu laureatów konkursów zorganizowanych w Kazachstanie (z recytacji wierszy właśnie). Rozdano świadectwa, a poza tym była to dobra okazja, by po prostu pobyć razem.

Jako ciekawostkę zaś warto dodać, iż ten dzień jest tu obchodzony jako Международный день защиты детей, czyli oczywiście Międzynarodowy Dzień Dziecka. W dosłownym jednak tłumaczeniu jest to „międzynarodowy dzień obrony dzieci”.

sasza

Z innych, bardziej ogólnych informacji? Rozstaniemy się z Saszą, który oczywiście już otrzymał swój dekret. Na szczęście biskup nie odesłał go daleko, Aleksander będzie wikarym w Karagandzie, przy starej katedrze na Majkuduku. Do 20 czerwca ma urlop, później rozpoczyna swoją pracę duszpasterską.

sasza1

Parafia katedralna ma od 10 czerwca nowego wikarego. Jest nim ks. Rusłan, który pochodzi właśnie stąd, z Karagandy. Jego obowiązki proboszcza w Bałchaszu przejął ks. Pavel (Słowak, który dotąd był wikarym w starej katedrze; czyli Sasza zajmie miejsce ks. Pavla, ten – ks. Rusłana, by ów ostatni mógł przyjechać do nas). Witając go oficjalnie w niedzielę 16 czerwca ks. biskup powiedział, iż bardzo ważnymi atutami obecności ks. Rusłana wśród nas jest nie tylko fakt, iż jest on „miejscowy”. Mówi po rosyjsku, rozumie po polsku i kazachsku (jak się poduczy, po kazachsku będzie i mówił). Poza tym jest młody, co daje mu pewną przewagę nad innymi kapłanami w pracy z młodzieżą.Wraz z powitaniem nowego wikarego w niedzielę miało miejsce pierwsze bierzmowanie w naszej parafii. Trzech panów (jeden mężczyzna i dwóch chłopców) oraz sześć pań (trzy dziewczyny i trzy dorosłe kobiety) przyjęło Sakrament Dojrzałości Chrześcijańskiej. Jednocześnie w czerwcu odbył się trzeci ślub!

jurek

Do nas na praktyki zawitał znany nam już seminarzysta Jurek. Spędził tu trochę czasu, a obecnie został wysłany do pomocy ojcu Grzegorzowi, marianinowi. Mamy też nadzieję, że powoli będzie kończył swoją pracę magisterską.

Jurek ma dość ciekawe pomysły. Za jeden byłam na niego najpierw zła, ale teraz jestem mu wdzięczna. Otóż w noc z czwartku na piątek przed uroczystością Najświętszego Serca Jezusowego Jerzy wymyślił całonocną adorację. Zgodziła się s. Polina, by było to w ich kaplicy; zgodził się biskup. Czemu byłam zła? Było jasne, że moje plany mogę schować do kieszeni – odpocząć, obejrzeć film, pospać. Intencja jednak była naprawdę piękna, bo modliliśmy się o świętość kapłanów.

Pierwsze 20 minut byłam wciąż zła, więc byłam w stanie tylko przypominać sobie wady naszych księży, co im mam do zarzucenia, czego w nich nie lubię, co ja bym chciała w nich zmienić. A potem Pan Jezus chyba się tym zmęczył i mnie uspokoił, po prostu mi przeszło! Pojawiła się wdzięczność za pomysł takiej modlitwy, bo po pierwsze: szlachetna i ważna intencja. W Kazachstanie jest przecież mało księży, a w diecezji karagandyjskiej ostatnio dotyka ich sporo problemów i w ten czy inny sposób dociera to również do nas, świeckich. My możemy im wtedy ofiarować przede wszystkim swój czas, swoją modlitwę. Po drugie, bo moja złość była najprościej mówiąc głupia. Poprzez jeden pomysł Bóg w tym czasie dał mi zrozumieć kilka spraw. I z jednej strony byłam wreszcie spokojna, z drugiej – trzeba było stoczyć jedną duchową walkę z własną pychą.

dekoracja

Adoracja dotyczyła domowników. Trwaliśmy przy Nim od 21:00 do 6.30. Ponieważ niektórzy powyjeżdżali, większości z nas przypadło po dwie godziny. Jurek zrobił rozpiskę i wystarczyło się zapisać, jak kto chciał.

Ja posiedziałam sobie z Jezusem najpierw 1,5h do 22:30, a potem od 5:00. O 6:00 zakończyliśmy wspólną Jutrznią (wspólną = 5 osób, tylko tyle dało radę wstać).

Od poniedziałku do soboty (17-22.06) będzie trwał obóz dla dzieci organizowany przez naszą parafię. Anika na bazie materiałów dotyczących pracy rocznej stworzyła konspekt na tydzień – zdolne dziecko. Ja zaś postanowiłam zostać. Jak już pisałam kiedyś, dzieci zdecydowanie nie są moim powołaniem.

Ale dzięki temu mogą pojechać obie nasze siostry, które mocno zaangażowały się w przygotowania na obóz. Zostaję ja, czyli jest jakaś pomoc (także dla Kasi) w ogarnianiu zakrystii i kuchni.

Nasze wizy będą ważne jeszcze tylko około trzech miesięcy. Czas płynie jakby szybciej niż gdy przyjechałyśmy tu za pierwszym razem. Coraz więcej myśli o powrocie, o tym, czy warto by zostać dłużej – a przecież te kilka miesięcy to sporo!

Pozdrawiam serdecznie dolnośląską Oazę!

Jak zwykle polecam się Waszej modlitwie. O tym, co trudne, nie zawsze tu piszę, ale i takie tygodnie przychodzą, że marzy się o tzw. świętym spokoju. Wtedy pamiętam, że jesteście ze mną (niektórzy posyłają mi nawet „wszystkich wolnych Aniołów”, żeby mnie przytulili) i na pewno dzięki Wam zawsze dobijam do końca. I ja pamiętam w modlitwie o Was.

Z Bogiem!

Agnieszka Wałkiewicz

zdjęcia: s. Michaela   Hlahulova OSF

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba