Owoce naszych rekolekcji…

Świadectwa z OR II st. w Bardzie; lipiec 2017 r.

 

Po latach walk o Namiot Spotkania – dodam, że głównie przegranych bitew – zupełnie spokojnie, choć dość nagle Modlitwa Osobista stała się integralną częścią mnie, jest ze mną jak oddech. Jest to dla mnie największy owoc OR II. Ostatniego dnia rekolekcji zapisałam sobie następujące zdanie: Boję się, że umrę wewnętrznie przez zaniedbanie Modlitwy Osobistej (Celowo i świadomie używam wielkich liter).
Ewa

 

Codzienna Eucharystia pozwoliła mi zrozumieć, że pragnę pokarmu duchowego w Komunii na co dzień. Ostatnio na spacerze po godzinie 18 przechodziłam z dziećmi obok kościoła, gdzie właśnie odbywała się Msza Święta i zatęskniłam. Pomyślałam sobie, że szczęśliwi ci, którzy tam właśnie są i mogą uczestniczyć… i zrobiło mi się smutno. Po tej zadumie wróciłam myślami do zabawy z córką. Będę walczyć o częstsze uczestnictwo we Mszy Świętej niż tylko w niedziele.
Magda

 

Pan jeszcze bardziej uświadomił mi, jak ważne, jak kluczowe w rozwoju mojego życia duchowego jest posłuszeństwo Jego Słowu. Słucham Go, a później po prostu idę i wykonuję to, o co On prosi. Mojżesz posłusznie idzie do faraona, czyni jakieś znaki, a faraon odwraca się na pięcie i go lekceważy, zero efektu, po prostu wiara w to, że Pan we właściwy sposób, we właściwym miejscu i czasie zadziała tak, jak chce. Wezwanie do tego, aby przez posłuszeństwo Słowu Pana stawać się nawet głupim w oczach innych, aby ryzykować ośmieszenie i niezrozumienie. Wezwanie do wierności trwania w Słowie i życia Słowem.
Jurek

 

Rekolekcje dają oczyszczenie, którego nie można osiągnąć lub jest bardzo trudno osiągnąć innymi środkami, z perspektywy czasu to wielka góra, na którą ciężko było się wspiąć, ale widoki były oszałamiające.
Oliwier

 

Czas rekolekcji – święty czas, czas dla mnie upragniony, czas umocnienia, odnowienia relacji z Jezusem – tego pragnęłam i tak się stało – Bogu dzięki!

Czułam się niesiona na „skrzydłach orlich” (wybrzmiało to też na dziękczynieniu przez słowa Jurka, któremu Duch Św. podpowiedział ten fragment). Odkryłam moc władzy rodzicielskiej w modlitwie o zdrowie nad dziećmi. Słowa te usłyszeliśmy także od lekarki, do której poszliśmy na wizytę z chorymi dziećmi. Powróciły do nas zupełnie niespodziewanie.

Uczyłam się posłuszeństwa i pokory w drobnych sprawach, na przykład w punktualności i odrywaniu się od czynności, które wydawały się ważniejsze niż zaplanowane przez prowadzących rekolekcje. To był czas szkoły uwielbienia i dziękczynienia – co staram się czynić z większą otwartością i ilością w ciągu dnia. Zaś konferencja o charyzmacie Ruchu Światło -Życie wyszła na przeciw chęci zgłębienia, czym jest Ruch, jego istoty i podstaw oraz poznanie nauczania, wizji ks. Blachnickiego.

Nawet podanie naleśników, jogurtów i arbuza zaliczam do Bożego działania, bo w tym czasie miałam akurat ochotę na te smakołyki i myślałam: „jak dobrze by to było, gdyby pojawiły się na stole”.

Modlitwa o to, by nasza córka z uśmiechem i ochoczo szła do diakonii wychowawczej, też odniosła szybki skutek, za co jestem ogromnie wdzięczna Bogu i osobom w diakonii, że zajmowały się naszym dzieckiem.

Pokój, który otrzymaliśmy, grupka, do której trafiliśmy, dzielenie się życiem, doświadczeniem, namiotem spotkania, modlitwą małżeńską w czasie spotkań, nasi animatorzy – wszystko to też odczytuję jako łaskę i błogosławieństwo, że zostało to dla nas przygotowane.

Świadectwa innych w czasie „Godziny świadectw” pokazały mi, ile jeszcze pracy przede mną, przed nami, i jak bardzo byłam w błędzie, myśląc, że prawie nie  szemrałam… Chwała Panu!
Weronika

 

Fot: Mateusz Łagoda

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba