Pan Jezus czyni z nas nowych ludzi

Oaza Rodzin I stopnia w Zakopanem

Przeżyliśmy piękny czas piętnastodniowych rekolekcji, w sposób szczególny zwracając uwagę na trzy oazowe szczyty, czyli: osobiste odnowienie relacji z Jezusem Chrystusem, jako Panem i Zbawicielem; odnowienie przeczeń Chrztu świętego oraz Zesłanie Ducha św. przeżywane w jedności z pięcioma innymi oazami na Dniu Wspólnoty w Zakopanem-Olczy, w kościele p.w. Matki Bożej Objawiającej Cudowny Medalik.

W dniu wycieczkowym mieliśmy możliwość pokłonić się na Wiktorówkach Matce Bożej Jaworzyńskiej – Królowej Tatr. W przedostatnim dniu rekolekcji zapoznaliśmy się z nowo otwartymi ścieżkami oazowymi w Krościenku i zatrzymaliśmy się chwilę na modlitwie w kaplicy Chrystusa Sługi. Dla wielu uczestników oazy był to pierwszy pobyt w Krościenku.

Godzina świadectw oraz wypowiedzi z ankiet wskazywały na głębokie duchowe przeżycie rekolekcji przez wielu uczestników, na konkretne podjęte postanowienia oraz na pierwsze owoce. Małżeństwa podkreślały, że wracają z oazy bardziej umocnione w miłości i jedności małżeńskiej, a jest to owocem konferencji wygłaszanych w trakcie Szkoły Modlitwy oraz systematycznie prowadzonych na rekolekcjach namiotów spotkania i modlitw małżeńskich. Szkoła Modlitwy, konferencje i homilie o. Macieja, Sakrament Pokuty i Pojednania w jedenastym dniu oraz modlitwa małżeńska przez wystawionym Najświętszym Sakramentem w ósmym dniu były tymi punktami programu oazy, które uczestnicy przeżyli najbardziej.

Świadectwo Doroty i Piotra jest przykładem działania Pana Jezusa w trakcie rekolekcji.

To było chyba wieczorem piątego dnia Oazy. Zasypiające dzieci zostawiliśmy w pokoju i poszliśmy we dwoje porozmawiać do stołówki. Przy herbacie usłyszałem kilka trudnych, bolesnych słów, których wtedy nie skomentowałem. Wróciliśmy do pokoju i po jakimś czasie usiedliśmy do modlitwy małżeńskiej. Gdy Dorota wypowiedziała swoją część, powiedziałem jej najpierw, jak się czuję. Czułem wewnętrzny ból, złość, czułem się niesprawiedliwie osądzony, było mi smutno przez to wszystko, co usłyszałem chwilę wcześniej. Pomyślałem wtedy i powiedziałem, że wcale nie mam ochoty się z Nią teraz modlić. Że mam ochotę położyć się spać i nie odzywać się do rana, a może dłużej. 

I uświadomiłem sobie, że stoję przed wyborem. Czy pójść za uczuciami? Czy może przejść ponad tym i pomimo trudnych uczuć, pomodlić się z moją żoną? Co jest dla mnie ważniejsze?

Z wielkim trudem podjąłem decyzję, że pomodlę się z żoną, bo to jest dużo ważniejsze niż uczucia, które są teraz, a zaraz ich nie będzie. Podjąłem decyzję, że chcę jedności w naszym małżeństwie, a nie kłótni, obwiniania się i rozłamu. Powiedziałem jej to wszystko i dokończyłem modlitwę. Położyliśmy się spać pogodzeni. 

Dopiero po czasie dotarło do mnie, że to była moja wewnętrzna walka między człowiekiem zmysłowym a duchowym.

Piotr

Ja ze swojej strony mogę dodać, że te głośno wypowiedziane emocje Piotra uświadomiły mi, że wszystko, co mu powiedziałam, jest do kosza, bo jak mówi o. Szustak: „Prawda bez miłości jest do wyrzucenia”. A ja właśnie taką  prawdę powiedziałam. Decyzja Piotrka, to, że mimo bólu, którym go ugodziłam, nadal chce się ze mną modlić, budować ze mną komunię, sprawiła, że ta modlitwa była inna. Od tego momentu staram się, aby każda nasza modlitwa małżeńska i każda rozmowa była naznaczona miłością. To jedno przełamanie się Piotrka dało mi siłę, bym i ja zawalczyła o naszą lepszą relację. Przełożyło się to na relację codzienną nie tylko z mężem, ale także i z dziećmi.

Dorota

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba