Pielgrzymka Domowego Kościoła do Kalisza

W dniu 27 kwietnia 2013 r. odbyła się kolejna pielgrzymka Domowego Kościoła do sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. W tym roku pielgrzymka była jednym z elementów obchodów 40 rocznicy pierwszej oazy rodzin. Stąd duża liczba uczestników, szacowana nawet na cztery tysiące pielgrzymów.

Przygotowania do pielgrzymki w naszej diecezji zaczęły się w trakcie jednego z kręgów diecezjalnych, kiedy to, zachęceni ubiegłorocznym wyjazdem- pojechało autokarem ponad 50 osób, poprosiliśmy Piotra i Alę Kuropków o ponowne przygotowanie takiego wyjazdu. Zgodzili się i włożyli w to dużo pracy. Początkowo myśleliśmy o jednym autokarze, ostatecznie z naszej diecezji wyjechaliśmy pięcioma. Dwa wiozły pielgrzymów z Wrocławia, jeden z Oleśnicy-Jelcza-Oławy i dwa z Brzegu-Wołowa-Obornik. W Kaliszu spotkaliśmy też szereg osób, które przyjechały własnymi autami, tak więc z naszej diecezji pojechało ponad 300 osób.

Spotkanie w Kaliszu rozpoczęło się od zawiązania wspólnoty, śpiewu, modlitwy. Jednym z kolejnych elementów były świadectwa poprzednich par krajowych oraz moderatorów krajowych DK. Pomysł, by ich zaprosić był świetny. Cieszyliśmy się na zobaczenie ich, spotkanie, usłyszenie. Niektóre z ich świadectw były jednak skoncentrowane prawie wyłącznie na problemach, jakich doświadczyli w czasie trwania ich posługi. Nie kwestionujemy tego, że je przeżywali. Sami wiele takich trudnych, niekiedy przykrych spraw doświadczyliśmy w ostatnich 4 latach, gdy byliśmy parą rejonową i gdy obecnie jesteśmy parą diecezjalną. Jednak czas, gdy pełnili w DK tę służbę na pewno nie składał się tylko z takich trudnych spraw i sytuacji. Pamiętacie, jak uczy się mówić świadectwa uczestników rekolekcji: mają być krótkie, radosne i chrystocentryczne. W niektórych świadectwach nie dostrzegliśmy takiej formuły – zabrakło zwłaszcza radości i odniesienia do Chrystusa, a szkoda. Były jednak i bardzo budujące.

Pogoda niekoniecznie chciała świętować z nami. Padał deszcz, wiał zimny wiatr, był ziąb i wilgoć. My niestety nie zmieściliśmy się do kościoła – tak bardzo był wypełniony pielgrzymami. Msza św. na powietrzu w takim dniu, to coś, co trudno nam będzie zapomnieć… Mimo wszystko jednak, daj Boże częściej takie sytuacje, gdy liczba chętnych do udziału w Mszy św. przewyższa liczbę wszystkich (siedzących i stojących) miejsc w kościele.

Końcowym elementem pielgrzymki DK do Kalisza był koncert. Niestety, z uwagi na złe warunki atmosferyczne postanowiliśmy, jak jeden mąż, wracać do domu. Zrobiliśmy więc wspólne zdjęcie i udaliśmy się do autokaru.

Podsumowując – więcej w nas było oczekiwań w stosunku do pielgrzymki, niż dane nam było doświadczyć. Pogoda posuła nieco plany. Ale, jak zawsze w Kaliszu, było mnóstwo radości ze spotkań, niekiedy po kilku latach. I z rozmów z przyjaciółmi. Ponownie świetnie sprawdziła się formuła wspólnego wyjazdu autokarem. Mieliśmy czas na wspólną modlitwę, śpiewy, świadectwa, katechezę i rozmowy z innymi osobami. Za rok spróbujemy znowu tak pojechać.

Bogu niech będą dzięki za owoce pielgrzymki, za wszystkich, którzy podjęli zaproszenie do udziału w niej, wreszcie za organizację wspólnego wyjazdu. Zaangażowało się w to łącznie 5 par rejonowych – oprócz Piotra i Ali także Viola i Jacek Hełkowie, Jurek Józefczyk, Beata i Janek Krzesińscy oraz Grażyna i Zygmunt Dziwińscy – serdecznie dziękujemy!!!.

Szczęść Boże

Dana i Darek Stępniowie

Galeria

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba