Pierwszy raz na Centralnej Oazie Matce

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Na Centralnej Oazie Matce byłem po raz pierwszy i… mam nadzieję, że nie ostatni. Głównym powodem było uwieńczenie formacji podstawowej i przyjęcie błogosławieństwa do posługi animatora.

W czasie COM-u najbardziej urzekło mnie poczucie wspólnoty. Tam wszyscy byliśmy braćmi i siostrami w wierze. Nikt się nie wywyższał, wszyscy służyliśmy sobie nawzajem. Nawet gdy dokuczało mi zmęczenie i chciałem iść spać, to pragnienie służby zwyciężało i mimo późnych godzin pomagałem nosić kartony na Kopiej Górce, czy dekorować aulę przed wyborami kandydatów na Moderatora Generalnego.

COM, tak jak cała moja formacja w Ruchu Światło-Życie, pomógł mi na nowo odkryć umiłowanie do liturgii. Wspólne modlitwy, próby, rozmowy, a szczególnie spotkanie w małej grupie było bardzo ubogacające. To niesamowite, jak wiele ludzie w różnych diecezjach robią, aby liturgia była piękna i ukazywała Chrystusa.

Te krótkie rekolekcje były także dla mnie radosne z innego powodu, którego się nie spodziewałem. Spotkałem, po pół roku mojego przyjaciela, którego poznałem na rekolekcjach ONŻ III stopnia w Wilnie. Obecnie jest klerykiem w WSD w Łomży, przez co nie miałem z nim zbytnio kontaktu. Mogliśmy się wspólnie modlić i porozmawiać na ważne i mniej ważne tematy:)

I choć plotki o powodzi w Krościenku w czasie COM-u napełniały lekkim strachem, to jednak Duch Święty, który prowadził nas przez to spotkanie, napełnił wszystkich wielkim pokojem. Ten Duch udzielił mi także łaski do służby w Kościele i w Ruchu jako animator „Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie.” (Mt 20, 28)

Chwała Panu!

Mateusz Smaza

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba