Po co mi Centrum?

Ruch to nie tylko moja wspólnota czy diecezja, ale wielkie dzieło, którego nie sposób zrozumieć bez wgłębienia się w charyzmat i poznania osoby założyciela.

kublikW Ruchu jestem od roku 2002. Nigdy nie ciągnęło mnie zbytnio do Krościenka (pierwszy raz byłem w Centrum w 2010r.), ponieważ nie sądziłem, że jest mi to w jakiś sposób potrzebne. Nagle rok temu moje podejście diametralnie się zmieniło i zacząłem centrum odwiedzać częściej niż się tego spodziewałem. Osoby, które mnie znają, pytały, co się zmieniło przez ten rok, bo jeszcze niedawno można było ode mnie usłyszeć, że „nie muszę się instytucjonalizować” i „wystarczy, że działam w diecezji”.

W maju ubiegłego roku dałem się namówić na wyjazd na Oazę Rekolekcyjną Diakonii, żeby „uzupełnić formację”. Nie oczekiwałem za wiele po tym wyjeździe, bo sądziłem, że wszystko wiem i nic nowego tam nie usłyszę. Rekolekcje prowadził ks. Bogusław Stec i Grażyna Miąsik z Kopiej Górki. Tak się jakoś stało, że przez te kilka dni, razem z paroma innymi animatorami, „urządziliśmy” Grażynce, jak sama to nazwała – prawdziwą, oazową „wiosnę ludów”. Prawie cały czas wolny w czasie tych rekolekcji (i kawałek ciszy nocnej) poświęciła na rozmowy z nami i tłumaczenie nam istoty Ruchu, tego jak ważna jest wierność charyzmatowi i temu, co planował ks. Blachnicki, oraz jak wielkie owoce przynosi taka postawa.

Pierwsze dni ORD były dla mnie szokiem. Okazało się, jak wiele nie wiem, i jak wiele złych wyobrażeń miałem o Ruchu. Usłyszeliśmy też, co mocno mną wstrząsnęło, że tak naprawdę nie powinniśmy nazywać się animatorami Ruchu Światło-Życie, jeśli nie wypełniamy podstawowych praktyk, na przykład takich jak Namiot Spotkania. Efektem tych rozmów i konferencji było zrozumienie, że Ruch to nie tylko moja wspólnota czy diecezja, ale wielkie dzieło, którego nie sposób zrozumieć bez wgłębienia się w charyzmat i poznania osoby założyciela. Ludzie we wspólnocie dziwili się tej zmianie. Przypuszczam, że dla niektórych mogło to być dość przerażające widzieć mnie przekonującego do stuprocentowej wierności charyzmatowi.

Po tych rekolekcjach zrozumiałem, że czas dołączyć do Diakonii Ruchu i zacząć konkretną służbę, do której przecież formowałem się przez te dziesięć lat. W czasie Centralnej Oazy Matki otrzymałem błogosławieństwo dla członków Stowarzyszenia Diakonia Ruchu Światło-Życie. Poczułem, że tego właśnie brakowało w mojej formacji przez te wszystkie lata. Wiele pięknych, motywujących słów usłyszałem w czasie tamtego COM-u, ale szczególnie w pamięć zapadły mi słowa na temat Centrum, a mianowicie to, że Kopia Górka dla każdego z nas jest domem i przyjeżdżając do Krościenka właśnie tak powinniśmy się czuć – jak w domu.

W ciągu tego roku w Centrum spędziłem łącznie około miesiąca. Tak jakoś się stało, że dałem się namówić Grażynie na wolontariat na Kopiej Górce i na posługę w czasie Triduum Paschalnego. Myślę, że dla domowników mogłem być dość męczący z moimi ciągłymi pytaniami i prośbami o tłumaczenie podstawowych kwestii, ale okazano mi wielką cierpliwość i mogłem pogłębiać to, co stało się w czasie ORD i COM-u. Przekonałem się wiele razy o prawdziwości tych słów usłyszanych w maju i wyryłem je sobie głęboko w sercu. Mam nadzieję nigdy o tym nie zapomnieć i bywać w domu najczęściej jak to tylko możliwe.

Filip Kublik

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba