Powierz. Zaufaj. On działa!

W nawiązaniu do czytania z Księgi Ezechiela (Ez 37,1-19) o wyschłych kościach o. Antonello kilka razy zadawał pytanie: Czy wierzycie, że te wszystkie osoby chore na nowotwory, na wózkach inwalidzkich, które tutaj są, wrócą do domu uzdrowione? No to skąd we mnie wątpliwości – przecież jestem człowiekiem wierzącym! Zawsze myślałam, że nie brakuje mi wiary. Potrafię zaufać Jezusowi w sprawach braków finansowych, choroby dzieci, trudnych spraw, na które nie mam żadnego wpływu, a już podczas organizacji rekolekcji całkowicie. To skąd teraz we mnie wątpliwości? Tak się rozpoczęła walka duchowa. Umysł stale walczy z duchem. Pierwszy wyszukuje pragmatycznych tez, a drugi domaga się prawa do ewangelicznego ziarnka gorczycy. Podjęłam kilka niełatwych do zrealizowania postanowień, aby walczyć o większe dobro w małżeństwie, rodzinie, wychowaniu religijnym już prawie dorosłych dzieci, by jeszcze zawalczyć ze zlaicyzowanym światem o ich dusze. Dzisiaj mija pięć dni od zakończenia rekolekcji z o. Antonello, a walka trwa na wielu polach, gdyż doświadczenia zakorzenione w umyśle ciągle toczą spór z sercem kierującym się w stronę Boga pobudzając negatywne uczucia i spychając postanowienia na przysłowiowe „jutro”. Z tego wynika, iż moje ograniczenia i lęki przed przeszkodami lub trudniejszymi wspomnieniami wypływają z umysłu czyli ciała a wiara wypływa z ducha, stąd tocząca się ciągła walka pomiędzy duchem a ciałem. Ponieważ jednak prawie wszystko co dotyczy mojego życia wewnętrznego przelewającego się na zewnątrz na małżeństwo, rodzinę, wspólnotę czy życie społeczne zależy od mojej realizacji reguły życia, to rozpoczęłam wypełnianie części postanowień pomimo obawy o trud. To zaniepokojenie wypływa z doświadczenia, gdyż dwa albo trzy razy podejmowałam modlitwę nowenny w trudnych sprawach i zawsze wtedy działo się w domu coraz gorzej, a ja dla „świętego spokoju” nie podejmowałam kolejnej, choć jak widać trzeba, ponieważ wskazuje na moc działania, z którą walczy zły duch. Najczęściej to się dzieje, gdy podejmuję nowennę w intencji jedności małżeńskiej lub zachowanie wiary dzieci. Walcząc z trwogą i przywdziewając „zbroję Bożą”, rozpoczęłam dwie nowenny przeciwko działaniu złego ducha. Praktyka mi podpowiada, iż może być źle lub nie do wytrzymania w domu, ale trudno. Nie mogę się cofnąć, gdy w pamięci mam modlitwy uwielbienia i uzdrowienia inicjowane przez o. Antonello, gdy w ludziach, można powiedzieć częściowo zebranych przypadkowo, Duch Święty działał cuda, uzdalniając do modlitwy językami, modlitwy wstawienniczej, uzdrawiania, co przekraczało ich oczekiwania.

ATH_7288a

Osobiście pragnęłam daru proroctwa i modlitwy wstawienniczej, a nie poprosiłam o dar wiary. Czy otrzymałam – nie wiem. Podczas ostatniej modlitwy wstawienniczej ktoś z zespołu, w jakim się modliliśmy, powiedział mi, że te dary już mam, jedynie brak mi wiary w moc uzdrowienia. Być może dlatego nie poszłam do modlitwy wstawienniczej wbrew powszechnej praktyce stosowanej przez ludzi podczas tych rekolekcji, gdzie ciągle stały długie kolejki do zespołów posługujących wstawienniczo. A niby tylko wydawało mi się, że nie mam potrzeby. Natomiast jak widać dar wiary muszę sama w sobie dobudzić ciężką walką wewnętrzną. Niemniej wdzięczna jestem Panu Bogu za to przebudzenie i przemyślenia.

Mocno zapadło mi w serce stwierdzenie, iż narkoman, prostytutka czy inny łobuz otworzy mi drzwi do raju. Chyba w ogóle te rekolekcje były dla mnie czasem rozeznawania niuansów wiary i grzechu. Cały czas w obliczu jakichś zachowań, myśli, słów zadaję sobie pytanie, czy to jeszcze jest wiara czy już grzech?

ATH_6601

Pytanie rekolekcjonisty o to, ile osób przyprowadziłam do Jezusa również zmusiło do refleksji, na ile jestem spontaniczna, dobra i moja wiara przelewa się na innych, aby nawet nie słowa, tylko czyny, obejście, zachowanie świadczyło o mojej miłości do mojego Pana i Zbawiciela, który wszak jest Stwórcą Wszechświata.

W nawiązaniu do fragmentu o spotkaniu Filipa z wysokim urzędnikiem etiopskim (Dz 8, 29-36) o. Antonello wspominał kilka razy o fakcie, iż eunuch to człowiek, którego życiem zawładnął ktoś inny. Jest głęboko okaleczony fizycznie i duchowo, bo żyje w poczuciu ogromnej krzywdy. Eunuch żyje, ale nie daje życia, a my możemy żyć a być umarłymi. Potrzeba nam usłyszenia kerygmatu, spojrzenia na swoją sytuację zawładnięcia naszym życiem przez innych z pozycji człowieka wolnego i choć nasza sytuacja się nie zmieni, to nie musimy się bać, tylko z podniesionym czołem iść z Jezusem wyszydzonym, skrzywdzonym, zabitym, a jednak Zwycięskim!

Podczas rekolekcji piękne były rozważania i śpiew koronki Godziny Miłosierdzia. Piękno liturgii, porywające śpiewy, bogate i zmuszające do refleksji treści konferencji, wspaniale pobudzające modlitwy czy taniec uwielbienia. Otrzymałam to błogosławieństwo, jakim było czterokrotne dotknięcie o. Antonello. Zupełnie przypadkowe i nie powinnam go mieć, gdyż miejsce miałam wysoko na trybunach, ale usiadłam w przerwie obok znajomego kapłana, bo było wiele wolnych miejsc i tam w pierwszym rzędzie pozostałam na czas konferencji. Czy to był przypadek – myślę, że nie. Te zdecydowane dotknięcia o. Antonello miały na celu pobudzenie wiary w moc uzdrawiania czy to mojego czy innych. Potwierdziło to później otrzymane proroctwo. Wdzięczna jestem Panu Bogu za to doświadczenie, gdyż szłam na te rekolekcje z ogromnym pragnieniem przemiany serca i myślenia, aby ten rok przeżyć świadomie w wierze i miłości bliźniego, bo jak mi się wydawało z miłością do Pana Boga problemu nie miałam, a jednak zaburzenia wiary to brak miłości agape. W końcu tak musiało się stać, gdyż rekolekcje otwierała Adoracja Najświętszego Sakramentu z modlitewną prośbą o rozkwit wiary, nadziei i miłości. O. Antonello zapewniał, że każdego z nas, nawet najbrzydszego Pan Bóg powołał na proroka i zachęcał do głośnego, ze wszystkich sił wołania do Boga. Jestem powołana do bycia prorokiem i rybakiem ludzi, stąd narkoman i prostytutka mogą otworzyć mi drzwi do raju, o ile moje współdziałanie z tą łaską uchroni grzeszników od piekła. Wielekroć powtarzał sam i nas nawoływał do powtarzania „kiedy Bóg mówi, On czyni” i zalecał zabrać do łodzi miotanej falami 12 koszów chleba i ryb, i nie być samymi w łodzi, tylko naśladując Jezusa trwać w obecności Ojca na modlitwie, tylko wtedy człowiek nie bywa sam ze swoim trudem, kłopotami, zmęczeniem.

ATH_7048

Jestem głęboko wdzięczna Panu Jezusowi, że właśnie w tym roku po raz pierwszy umożliwił mi udział w tych rekolekcjach, gdyż w niezwykły sposób odpowiadały na moje pragnienia otrzymania darów i charyzmatów. Jeden kochany kapłan ciągle mi powtarza, że ich mam wiele, choć ja ich nie widzę, tylko chyba z woli Bożej wykorzystuję. Moim pragnieniem po tych rekolekcjach jest uwielbianie Boga nawet w tym, co stanowi mój krzyż, w postawach i słowach ludzi, które mnie irytują, w bólach i cierpieniu, w trudnej sytuacji mieszkaniowej i wszystkich innych sytuacjach, na które nie mam wpływu, a mocno oddziałują na moje życie. Może po prostu mam uwierzyć, że zawsze pojawiam się tam, gdzie jest potrzeba zaradzenia, doradzenia, pocieszenia lub pomocy, a nie przejmować się negatywnymi opiniami, które krążą, zatruwając radość. Rzeczywiście, funkcja anioła mnie fascynuje. Zechciej objawić, Panie, inne owoce tych rekolekcji i błogosław o. Antonello w jego zaraźliwej radości, energii dla głoszenia Chwały Bożej i takiej wylewającej się z niego niezwykłej, bardzo intymnej więzi i relacji z Jezusem. Chciałabym i ja tak głosić całą sobą i swoją codziennością Żyjącego Jezusa.

Aida Matys

 

Trzecie z kolei moje Rekolekcje Ewangelizacyjne z o. Antonello to doświadczenie na wielu poziomach, przeżywałem je z poziomu fotografa i uczestnika.

Jako fotograf mogłem się przemieszczać i być prawie w każdym miejscu, gdzie byli prowadzący, uczestnicy i wolontariusze rekolekcji. Pozwoliło mi to na bardzo „szerokie widzenie” całego dzieła, a dziełem mogę nazwać wszystko, co się dokonywało przez te dwa dni.

Tak naprawdę to dużo więcej niż dwa dni, ponieważ trzeba by dodać długie, wielomiesięczne przygotowania do rekolekcji, a noc bezpośrednio przed rozpoczęciem odpowiedzialni spędzili, pracując w hali do rana! Po rekolekcjach też trzeba posprzątać, rozmontować konstrukcje itd.

ATH_7353

Widziałem spowiedników spowiadających przez wiele godzin. Widziałem posługujących modlitwą wstawienniczą, wiele osób, które bezimiennie służyły w różnych miejscach hali: w szatni, sklepikach, toaletach. Widziałem wolontariuszy przy wejściach (gdzie na pewno było zimno), ludzi zaangażowanych w rozmaitych służbach, żeby tylko wskazać drogę, poradzić czy odpowiedzieć na różne potrzeby uczestników. Właśnie ci „ostatni”, bezimienni w szczególny sposób odpowiedzieli na wezwanie Jezusa: „…niech twoja prawa ręka nie wie, co czyni lewa”.

Osoby zaangażowane w różnych służbach w wielu momentach rekolekcji nie mogły w nich uczestniczyć, nie było im to dane, taka była ich rola – żeby służyć. Ta praca, to poświęcenie jest dla mnie wielkim świadectwem wiary, wyrzeczenia i wypalania się w miłości do Pana Boga i ludzi.

Rekolekcje Ewangelizacyjne to przede wszystkim Pan Jezus, który wszystko zorganizował, uświęcał i prowadził.

Oczywiście nie można nie wspomnieć wielu osób, które widzieliśmy: nasz gość – o. Antonello, aż trzech księży biskupów, kapłani, służba liturgiczna, chóry, zespoły muzyczne, wolontariusze z mediów. Wszyscy oni byli ważni. Brak jednej osoby mógłby wpłynąć na gorszą organizację i gorsze przeżycie duchowe i emocjonalne.

Co dla mnie było szczególnie cenne? To, że wszystko opierało się na fundamencie kościoła:
– Eucharystia
– sakrament pojednania
– liturgia godzin
Skarby Kościoła:
– Maryjność, kult aniołów i świętych.
Wszystko w najlepszej i najpiękniejszej oprawie, tak, żeby nas „unieść do Nieba” w zachwycie naszym Ojcem.
Wiem, że każdy szczery uczestnik tych rekolekcji otrzymał od Boga wielką łaskę.

ATH_7241

Po raz kolejny zaskoczyła mnie duża ilość rozmodlonych młodych kobiet i mężczyzn, których rówieśnicy spędzają czas w zupełnie innych miejscach. Sam jestem członkiem Ruchu Światło-Życie, dlatego muszę wyrazić uznanie dla wszystkich  przedstawicieli naszego ruchu, a było ich widać wszędzie:
– w służbie liturgicznej ołtarza
– w chórach
– w wolontariacie.

Maciek
Fotograf i uczestnik

 

Już po raz trzeci brałam udział w Rekolekcjach Archidiecezjalnych z udziałem Ojca Antonello Cadeddu w Hali Orbita. Temat tegorocznych brzmiał: „Powierz. Zaufaj. On działa!”.

Jak co roku, dla mnie były to dwa dni pełne radości, modlitwy i uwielbienia. Nie brakowało też łez. Był również czas na  pieśni i tańce uwielbienia, najpiękniejszy w wykonaniu sióstr zakonnych. W sobotę miała miejsce wielka ” Chrystoteka” 🙂

ATH_6730

Ojciec Antonello zaraża nas swoją pogodą ducha i jak mówił, pragnie, aby pozostał nam po tych rekolekcjach na twarzy paraliż uśmiechu. We mnie zrodziło się pragnienie, aby u polskich katolików rzeczywiście była widoczna radość, szczególnie na niedzielnych Eucharystiach, bo niedziela to przecież dzień radości. Tym bardziej, że mamy ku temu powody. Mamy Pana Boga, którego ręka zawsze jest nad nami, który nas kocha i nigdy nie zostawi. Mamy jeszcze kapłanów i kościoły, a w innych krajach to już rzadkość.

Ojciec Antonello w piękny, prosty i bardzo obrazowy sposób – krok po kroku, słowo po słowie tłumaczył wybrane fragmenty Ewangelii i ich przełożenie na nasze życie. Zachęcał, byśmy byli prorokami i rybakami ludzi, i zeszli do Kafarnaum – do biednych, samotnych, opuszczonych i pogubionych; byśmy nie byli jak „wyschłe kości”, a w chwilach zwątpienia i lęku wołali jak Piotr: RATUJ MNIE, JEZU!

ATH_7069a

Ja na przykładzie Apostołów uświadomiłam sobie, jak szybko w problemach i trudnych sytuacjach tracę wiarę i zaufanie w Boże działanie.

Pragnę jeszcze dodać słowa uznania dla organizatorów i wolontariuszy za dobrą organizację rekolekcji oraz wyrazić radość z powodu zjednoczenia tylu osób w jednej Wspólnocie Kościoła na modlitwie. ON DZIAŁA!

Dorota

zdjęcia: Agnieszka Thiem

Zapraszamy również do obejrzenia pełnej fotogalerii z tego wydarzenia.

 

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba