Propozycja indywidualnego dnia skupienia „Powołani na pustynię”

Każdy z nas w swoim życiu potrzebuje pustyni, potrzebuje samotności i milczenia. W ten sposób doświadczamy obecności Boga, który przemawia i jest blisko człowieka. Przebywanie na pustyni wiąże się więc z milczeniem i nasłuchiwaniem głosu Boga. To jest warunek skutecznego apostolstwa. Oczywiście, nie jest on łatwy do zrealizowania.

Warto zacząć od próby przeżycia dnia skupienia lub przynajmniej znalezienia jakiegoś popołudnia, połowy dnia, kiedy moglibyśmy być sami, aby pomedytować, skupić się, pomodlić się, przemyśleć pewne rzeczy. To jest podstawa bezpieczeństwa dla naszego życia i naszej posługi. Nie będziemy wiarygodnymi świadkami, jeśli nie będziemy rozpoznawani jako ludzie kontemplacji, wyciszenia i pokoju, który jest jego owocem. Jestem przekonana, że każdy animator przy dobrej woli będzie mógł wygospodarować sobie taki czas i na pewno nie będzie tego żałował.

Proponowane treści można rozłożyć na wiele dni jako namiot spotkania lub podjąć jako temat indywidualnego wyjścia na pustynię. Można je także wykorzystać do przeprowadzenia dnia skupienia we wspólnocie animatorów, która cały dzień będzie trwała na modlitwie i poście.

Grażyna Miąsik

tekst do pobrani w formacie pdf

Tekst biblijny: Łk 4,1–13

Obraz:

Spójrzmy na Pana Jezusa, który odchodzi na pustynię, przez 40 dni modli się, pości i odpiera pokusy diabła. Zauważmy, co wtedy robi, co czuje, co myśli, o co się modli. Z postawą Chrystusa skonfrontujmy swoje życie. Przyjrzyjmy się swojemu „tu i teraz”, zobaczmy siebie wśród codziennych sytuacji, obowiązków, zajęć, prac, rozmów i spotkań – z ludźmi i z Panem Bogiem. W tej medytacji rozmawiajmy z Jezusem o poście, milczeniu i modlitwie.

Prośba:

Bym podejmował służbę braciom przez wielkoduszny post i milczenie, a w każdej walce duchowej słyszał, co Bóg do mnie mówi, i tym słowem walczył o siebie i ludzi, do których jestem posyłany.

I.         PUSTYNIA

W tradycji Kościoła pustynia jest obrazem życia chrześcijańskiego. Jest to obraz wzięty z Biblii, podejmowany przez Ojców Kościoła, mistrzów życia wewnętrznego w tym znaczeniu, że nasze życie ziemskie to miejsce, gdzie przeżywamy kuszenie, różne próby, gdzie doświadczana jest nasza wiara. Pustynia jest równocześnie miejscem szczególnej obecności Boga. Ludzie, którzy chcieli przeżyć bliskość Boga, którzy chcieli spotkać Boga, musieli wyjść na pustynię. Jan Chrzciciel, zanim zaczął spełniać swoją misję, przebywał na pustyni. Także Chrystus na początku swego życia publicznego udał się na pustynię.

Pustynia oznacza oderwanie się od dóbr tego świata, oderwanie się od tego, co przemija, co może chwilowo zaspokoić nasze pragnienia i potrzeby. Pustynia jest miejscem szczególnego doświadczenia wolności przez post. Wychodząc duchowo na pustynię, musimy być uzbrojeni w post i milczenie, aby uwolnić się od wszelkich pokus, od tego, co może nas wiązać i zagłuszać głos Boga.

„Dlatego pustynia to także prawa naszego życia wewnętrznego. Życie chrześcijańskie musi być życiem pewnej ascezy, pewnej dyscypliny, pewnego ładu w świecie wartości, w hierarchii wartości. Dlatego pustynia jest warunkiem. Bóg nie mógł przemówić do swego ludu, póki ten przebywał w Egipcie. Historia Księgi Wyjścia często wspomina, jak Żydzi na pustyni często wspominali te czasy, kiedy byli w Egipcie i siedzieli nad garnkami pełnymi mięsa. Jak to było wtedy dobrze! Wtedy było może dobrze pod względem materialnym: mieli dosyć pokarmu i byli ludźmi materialnymi, cielesnymi, wystarczyły im te dobra materialne. Dlatego wtedy nie słuchali Boga, nie mieli wyższych aspiracji, dążeń. Dlatego musiał ich Mojżesz wyprowadzić na pustynię, aby mogli być uwolnieni, oderwani, oczyszczeni. Dopiero wtedy mogli się stać Ludem Bożym słuchającym słowa Bożego, otwartym na Boży plan, na wyższe rzeczy, na wyższe cele.

Tak samo musi być z nami. Musimy wyjść na pustynię. Musimy oderwać się od tych garnków pełnych mięsa, musimy się oderwać od tych małych własnych spraw, od tego, co dzisiaj nazywamy „małą stabilizacją”. Dzisiaj często ludzie tworzą sobie taki mały własny światek i nawet w otaczających trudnych warunkach jako tako potrafią się urządzić. Mają nawet swój domek dla rodziny, własnego „malucha”, czyli małego fiata, telewizor, jako tako ‑ albo nawet ładnie ‑ urządzone mieszkanie, zarabiają dobrze i tak sobie żyją w tym swoim małym światku, nie pragnąc niczego więcej. Gdyby przyszedł jakiś Mojżesz naszych czasów i zaczął głosić wielkie rzeczy, Boże plany i gdyby porwał ich za sobą na pustynię, to może by także potem ten prorok usłyszał narzekania: „Nie było to, jak siedzieliśmy sobie przed telewizorem w swoim domku jednorodzinnym! Jak siedzieliśmy przy zastawionym stole, jak wyruszaliśmy z rodzinką na przechadzkę czy na przejażdżkę naszym samochodzikiem! A po co to wszystko? Po coście nas tutaj przyprowadzili na pustynię?”

A przecież pustynia jest nieodzownym warunkiem, abyśmy mogli w życiu naszym dokonać wielkich rzeczy”. (ks. F. Blachnicki)

  • Jak często w moim życiu doświadczam momentów odosobnienia, wyjścia na pustynię, by zamilknąć i usłyszeć Boga, w innych wymiarach zobaczyć rzeczywistość codzienną, w której żyję?
  • Jakie są moje pozytywne doświadczenia przebywania na pustyni i trwania w milczeniu?
II.      POST

„Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu i przebywał w Duchu [Świętym] na pustyni czterdzieści dni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł…”.

Diabeł rozpoczyna kuszenie całkiem podobnie, jak w raju, od jedzenia. Ewę skusił na piękny owoc. Zerwała i zjadła. Jezus jest głodny, czterdzieści dni pościł, może się uda. Da się skusić czy nie? Jezus odpowiada: Nie samym chlebem żyje człowiek. Jezus demaskuje szatana, który nie chce, by człowiek był tym, kim zaplanował go Bóg. Szatan pragnie, by człowiek zapatrzył się w swój talerz, gdyż wtedy łatwo będzie można nad nim zapanować. Wie, że ludzie dla chleba uczynią wszystko. Diabeł wie, co robi, ale Jezus go przejrzał. Nie samym chlebem żyje człowiek. Człowiek bowiem żyje słowem Boga, tzn. wyższymi wartościami, posłuszeństwem Bogu. O szczęściu człowieka nie decyduje pełny talerz, ale serce pełne słowa Bożego, serce pełne mądrości i miłości. Nie udała się pierwsza pokusa.

„Nic w owe dni nie jadł”

„Post rodzi proroków, umacnia potężnych, post prawodawcom daje mądrość, jest dobrą strażą duszy, bezpiecznym współmieszkańcem ciała, bronią bohaterów, ćwiczeniem zapaśników, post odpiera pokusy, namaszcza do pobożności, jest domowym towarzyszem trzeźwości, sprawcą wstrzemięźliwości” (św. Bazyli).

  • Jak odpowiadam na to wezwanie?
  • Jak wyglądają moje piątki, adwent, Wielki Post?
  • Czy kojarzę post tylko z niejedzeniem mięsa? A co z „postem” uszu (słuchanie muzyki), oczu (oglądanie telewizji), ust (milczenie)?
  • Czy kiedykolwiek w jakiejś sprawie powiedziałem do Boga: „Boże, widzę, że to jest jakieś spętanie – ja będę w tej sprawie pościł”?
  • Czy mój post nie stał się tak bardzo „umiarkowany” i tak bardzo symboliczny, że w ogóle zatracił swoją realność?
  • Czy zbyt często nie wymawiam się swoim słabym zdrowiem, ciężką pracą, wielością nauki?
  • Czy w swoim życiu także dostrzegam pokusę „siadania na laurach”, popadania w rozleniwienie, oziębłość i brak czujności wobec zła? Jak na tę pokusę odpowiadam?

„Ten rodzaj wyrzuca się tylko modlitwą i postem”

„Post sprawia, że stajemy się ludźmi odporniejszymi na działanie grzechu, gdyż on odpędza pokusy, ukróca pychę, zwycięża żądzę, uśmierza gniew, natomiast wszystkie poruszenia dobrej woli doprowadza do dojrzałej cnoty” (św. Leon Wielki).

  • Jak często podejmuję post jako zodośćuczynienie za swoje grzechy?
  • Jak często podejmuję post w pokonywaniu własnych słabości i problemów oraz jako formę walki duchowej o innych?
  • Ku czemu przede wszystkim kieruję swoje wysiłki, myśli, pragnienia, nawet modlitwy? Czy głównie ku zaspokojeniu materialnych potrzeb? A może ku robieniu rzeczy – na pierwszy rzut oka nawet dobrych i przydatnych, ale mających cechy „cudowności” i sensacji – by przy okazji upajać się własną mocą i podziwem otoczenia?

„Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć”

„Niemożliwą jest rzeczą, ażeby bez postu ośmielić się przystąpić do świętego obrzędu, nie tylko w mistycznym i prawdziwym nabożeństwie dzisiejszym, ale także w tym, które odprawiano w zapowiadających je figurach według prawa” (św. Bazyli Wielki).

„Post piątkowy jako przygotowanie do niedzieli. Bez postu w piątek, niedzielne świętowanie jest uboższe. Kto nie był na Golgocie w piątek, czy potrafi radować się zmartwychwstaniem? Trwa walka o piątek. Post spełnia w życiu wierzących bardzo ważną rolę. Zawsze w Kościele istniał post eucharystyczny Zawiera się w nim paschalna tęsknota za Oblubieńcem, którego nie ma i na którego się czeka, coś z wymiaru pokutnego za grzechy i coś z błagania o potrzebne łaski. Najbardziej wyróżnioną tęsknotą jest głód. Głód Eucharystii powinien być taki, żeby myśl o niej przychodziła sama. Jak żołądek umie się przypomnieć, gdy jest pusty, tak serce powinno się dopominać o spotkanie z Oblubieńcem, bo jest spragnione. Dzisiejsza praktyka postu eucharystycznego, sprowadzona do jednej godziny, może stać się szczególną szansą dobrego przygotowania się do Eucharystii. Określa bowiem przestrzeń czasową, która przynależy do tej celebracji. To rodzaj przedsionka do komnaty. Choć godzinę wcześniej mogę być jeszcze daleko od kościoła, to jednak duchowo jestem już przy ołtarzu. Trzeba wpisać w swój rytm duchowego życia to, że rozpoczynam godzinne bezpośrednie przygotowanie do Eucharystii. Moje myśli, moje serce, moje pragnienia, tak się kierują w stronę stołu słowa i chleba, jak myśli głodnego kierują się ku kuchni” (ks. Stanisław Szczepaniec)

  • Jak przeżywam post eucharystyczny?
  • Czy moim pokarmem – tym, czego szukam każdego dnia, co daje mi siłę i radość, jest przede wszystkim słowo Ojca i Jego wola?
  • Czy potrafię kochać Boga ponad wszystko i być zawsze wiernym Jego woli tak w czas postu, jak w święta, i we wszystkie pozostałe dni w roku?
Modlitwa końcowa:
III.      MILCZENIE

„…przebywał w Duchu [Świętym] na pustyni czterdzieści dni”

Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, na osobność. Nie było tam nikogo, więc nie było rozmów z ludźmi. Nie było zajmowania się wieloma sprawami ani omawiania interesów. Było cisza – cisza pustyni, całe jej piękno, ale i groza zarazem. Była rozmowa z Ojcem.

Rozmowa z ludźmi, załatwianie spraw, dzielenie się przeżyciami, należy do tego świata. Jest ważnym doświadczeniem człowieka. Jednak potrzebuje on także, a może przede wszystkim, milczenia, skoro aż czterdzieści dni trwało milczenie Jezusa na pustyni.

„Najpierw lekcja milczenia. Niech się odrodzi w nas szacunek dla milczenia, tej pięknej i niezastąpionej postawy ducha” (Paweł VI).

„Wszyscy, wierzący i niewierzący, muszą nauczyć się milczenia, które pozwoli Bogu mówić kiedy i jak zechce, a nam rozumieć Jego słowo” (List apostolski Orientale lumen, 15-16).

„Tylko w milczeniu człowiek jest w stanie słuchać w głębi sumienia głosu Boga, który naprawdę go wyzwala” (Jan Paweł II, audiencja w Les Combes, 11.07.2004).

„Bóg kocha ciszę. Potrzeba, byśmy szukali Boga, ale nie odnajdziemy Go w hałasie, w zamieszaniu” (Matka Teresa z Kalkuty).

„…Ukazałem wam, jak potężne jest milczenie, jak całkowicie uzdrawia i jak w pełni jest miłe Bogu. Dlatego też napisałem do was, byście okazali się mocni w tej pracy, którą podjęliście, a przez to byście mogli poznać, iż właśnie dzięki milczeniu uświęcali się święci, właśnie z powodu milczenia moc Boża w nich zamieszkała i z powodu milczenia objawione im zostały tajemnice Boga” (Ammon, jeden z Ojców Pustyni).

  • Czy szanuję milczenie swoje i innych?
  • Czy potrafię stwarzać przestrzeń milczenia tym, którzy tego potrzebują?
  • Tęsknię za milczeniem czy przed nim uciekam?
  • Dlaczego nie staram się każdego dnia choć małej chwili przeżyć w milczeniu?
  • Czy poszukując ciszy nasłuchuję głosu Boga?

Nie muszę koniecznie wszystkiego wiedzieć, wszystko przeczytać czy zobaczyć, nie muszę być obeznany z wszystkimi nowinkami we wszelkich możliwych dziedzinach. Można tracić ogromnie dużo czasu na prasę i telewizję. Wypełniam moją głowę wszelkimi możliwymi wrażeniami, a potem pokonuję niebezpieczny trud pozbywania się ich. Jeśli naprawdę chcę dojść do kontemplacyjnego stosunku do życia, muszę nabrać rezerwy do środków społecznego przekazu. Również ciekawość popycha mnie do tego, by wiedzieć, co inni robią i myślą, a to z kolei prowadzi do irytacji i krytyki. W jednej ze swoich „przestróg” św. Jan od Krzyża omawia zły nawyk ciągłego rozglądania się dokoła. Słowa, które skierował do swego współbrata, łatwo można odnieść do każdej ludzkiej sytuacji: „Przestroga ta polega na tym, byś się strzegł z całą pilnością, aby nie myśleć, a tym bardziej, by nie mówić o tym, co się dzieje w zgromadzeniu lub co czyni poszczególny jakiś zakonnik, lub co mu się zdarzyło, ani o jego pochodzeniu, zachowaniu, sprawach, choćby to były rzeczy poważne. (…) Nie gorsz się więc niczym, ani nie dziw się temu, co widzisz, co zauważasz” (III Przestroga, punkt 8).

  • Czego szczególnie dotyczy moja ciekawość?
  • Czy widzę związek między nią a nieumiejętnością milczenia i trwania w wyciszeniu wewnętrznym i zewnętrznym?
  • Czy mój język nie jest czasem podwójny (co innego mówię uczestnikom swojej grupy, animatorom, a co innego moderatorowi proboszczowi)?
  • Jaka jest tego przyczyna?

Modlitwa końcowa

Na koniec porozmawiajmy z Panem jak przyjaciel z przyjacielem o tym wszystkim, co odkryliśmy w czasie modlitwy. Jeszcze raz prośmy o światło i siłę do głębokiego, autentycznego przeżywania milczenia i postu oraz by wydały one w naszym życiu owoce, czyniąc nas wiarygodnymi świadkami kontemplacji oblicza Chrystusa.

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba