Recepta na szczęście w małżeństwie według Mieczysława Guzewicza

Niestety wiele związków nie przechodzi z sukcesem kryzysów. Potwierdzają to statystyki, które są bezlitosne: ponad 30% małżeństw rozpada się jak domki z kart. A przecież z sakramentu małżeństwa możemy czerpać siłę do przezwyciężania wielu problemów, jesteśmy w stanie przetrwać – mamy wspólny cel!


W ramach X edycji kursu dla małżeństw „Zatrzymaj się w biegu w parafii pw. św. Augustyna we Wrocławiu wystąpił Mieczysław Guzewicz, doktor teologii biblijnej, autor licznych publikacji na temat Biblii oraz życia rodzinnego i małżeństwa. Od 39 lat żyje w sakramentalnym związku małżeńskim, jest ojcem trojga dzieci,

Prelegent we Wrocławiu m.in. interpretował ikonę Świętej Rodziny, w której szczególnie urzekała go symbolika przytulenia.

Czy z tego nie emanuje na nas ogromna ilość bardzo ważnego przesłania? Rodzi się pytanie: jaka jest jakość naszej miłości małżeńskiej, jak ją pielęgnujemy? Czy pamiętacie treść przysięgi? Składa się z czterech składników i to nie przypadek, że miłość znajduje się na pierwszym miejscu. To oznacza, że jest bezwzględnie najważniejszym elementem – mówił dr hab. Mieczysław Guzewicz.

Pytał także, dlaczego ludzie żyją w małżeństwach. Przypomniał, że jak mówi Księga Rodzaju, jesteśmy stworzeni na Boże podobieństwo.

Zerknijcie na werset na dwudziesty szósty: „Uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam. Skąd tu się wzięła ta liczba mnoga? To nie przypadek. O kim mowa? O Trójcy. Zostaliśmy stworzeni na wzór Boga Trójjedynego i najważniejszą częścią naszego podobieństwa jest miłość. Człowiek od początku został przeznaczony do życia w małżeństwie i jego najważniejszym zadaniem jest rozwijać w sobie nawzajem miłość – tłumaczył prelegent.

Podkreślił, że mężczyźni nie muszą szukać ideału miłości i zastanawiać się, na czym ona polega. Mają go w Ewangelii, bo zawiera się w Jezusie. On jest pełnym wzorem prawdziwej męskości.

Pamiętajmy, że 30 lat żył w normalnych warunkach domowych i trudnych warunkach społeczno-ekonomicznych, a tylko 3 lata nauczał. Jakim cudem Jezus wyrósł na takiego niezwykłego mężczyznę? Oczywiście był Bogiem, ale miał przecież także drugą naturę: ludzką, a zatem w Nim są cechy Jego rodziców. Co najbardziej wnikało w Niego, że był kimś tak szczególnym i niezwykłym? Miłość jego rodziców – stwierdził M. Guzewicz.

Nawiązał w tym momencie do czasów współczesnych. Rodzice inwestują w dzieci: szkoły muzyczne, kluby sportowe, korepetycje i to dobrze, jednak to nie wszystko.

Kto nam wbił do głowy, że to najważniejsze? Jestem przerażony podejściem rodziców, którzy mają obecnie dzieci w szkole podstawowej. Na kogo te dzieci wyrosną? Jezus do żadnej elitarnej szkoły nie chodził, a wyrósł na kogoś wielkiego. Dlaczego? Bo miał zapewniony najważniejszy czynnik, jaki warunkuje rozwój i funkcjonowanie dzieci na każdej płaszczyźnie i etapie życia – jakość miłości małżeńskiej rodziców. Jakiekolwiek szkoły, jakiekolwiek zajęcia pozalekcyjne niewiele dadzą, jeśli nasze dziecko nie doświadczy naszej miłości małżeńskiej. Wszelkie nasze trudy okażą się daremne – wyjaśniał doktor teologii biblijnej.

Takie są nasze dzieci, jaka jest nasza miłość małżeńska. Dlatego, jak dodał, nie warto kombinować i często zapracowywać się, by inwestować za wszelką cenę w rozwój zdolności dziecięcych. Poświęcajmy się, lecz pamiętajmy, co tworzy rzeczywistą podstawę – silna relacja małżeńska.

Miłość w małżeńskie nie jest tylko dla nas najważniejsza, ale także dla naszych dzieci. Jak zatem zrobić pierwszy krok? Przytulajmy się do siebie, jak najczęściej, kilka razy dziennie. I to przy dzieciach! Wypowiadajmy jak najwięcej czułych, delikatnych słów. Jakimi słowami wybrzmiewają nasze domy? Jak my się do siebie odzywamy? Jakich gestów używamy? – pytał prelegent.

Podkreślił, że wielu młodych jeszcze chce zawrzeć sakramentalne małżeństwo, ale już niekoniecznie potem chce sakramentalnie żyć. A to powinno objawiać się w konkretnych praktykach.

Codzienna modlitwa małżeńska, cotygodniowa wspólna Msza święta, noszenie obrączki, świętowanie rocznicy, modlitwa za współmałżonka, rekolekcje dla małżeństw – wszystko tworzy duchowy fundament. Bez tego nie ma życia sakramentalnego i nie ma mocy do realizacji innych spraw – mówił M. Guzewicz.

I zachęcał do konsekwencji – jeśli wybraliśmy drogę małżeństwa sakramentalnego, realizujmy ją także po ślubie. Tydzień ma 168 godzin, a Pan Bóg szepcze nam: daj mi tę jedną godzinę na Eucharystię. On tego nie potrzebuje, On po prostu wie, że my tego potrzebujemy. Nie ma życia sakramentu małżeństwa bez sakramentu Eucharystii.

To tak jakbyśmy myśleli, że smartfon zadziała bez naładowanej baterii. My także musimy się doładowywać. Bo w przeciwnym razie nie mamy siły, by pokonywać trudności, łącznie z trudnościami małżeńskimi. A zgrzytów i napięć nie brakuje. Potrzebujemy mocy płynącej ze Mszy świętej – apelował doświadczony małżonek, ojciec i dziadek.

Ewa i Sławko


Część I.A – Miłość jest najważniejsza


Część I.B – Sakramentalność małżeństwa


Część I.C – Mężczyzna duchowym liderem rodziny


Część II.A – Św. Rafale


Część II.B – Matka Boża Małżeńska

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba