Rekolekcje OR III st. w Szlachtowej: 4-20.08 2012

Cóż oddam Panu  za wszystko, co mi wyświadczył? Podniosę kielich zbawienia
i wezwę imienia Pańskiego.
 (Ps 116,12-13). Te słowa może najtrafniej oddają naszą głęboką wdzięczność Bogu za ogrom łask, jakimi obdarzył nas i całą wspólnotę przeżywającą rekolekcje III0 w Szlachtowej k/ Szczawnicy. 

            Doświadczenie prowadzenia przez Pana i poznawania bogactwa Kościoła było bardzo namacalne. Okazało się, że Kościół to wspólnota charyzmatów, powołań – ale i służby.

            Rekolekcje przeżywaliśmy w III turnusie, tj. od 4 do 20 sierpnia w Szlachtowej k/ Szczawnicy.

            Mieliśmy zaplanowane kręgi rodzin i grupy młodzieżowe (OND) złożone                    z młodzieży, którą zabrał ks. Jacek Olszewski ze swojej parafii oraz z dzieci rodzin uczestniczących w rekolekcjach. Jednak na dzień przed przyjazdem uczestników dowiedzieliśmy się, że jedna z rodzin nie przyjedzie. A kilka minut później odebraliśmy telefon z Krościenka, z zapytaniem, czy nie moglibyśmy wziąć do siebie 6 osób przeżywających III stopień ONŻ. Początkowo mieli być w Krakowie, ale zabrakło chętnych. Przyjęliśmy ich i okazali się wielkim ubogaceniem naszej wspólnoty.  Łącznie więc na III stopniu w Szlachtowej byli małżonkowie (3 kręgi), młodzież studencka (1 grupka ONŻ)           i młodzież gimnazjalna (3 grupki OND). Były wreszcie najmłodsze dzieci, również objęte formacją, adekwatną do ich wieku. Łącznie 71 osób, z diecezji wrocławskiej, poznańskiej, częstochowskiej, przemyskiej, gliwickiej i bydgoskiej.

            Diakon Olek, który miał „dowodzić” młodzieżą gimnazjalną i animować jedną z grupek OND przyjechał przeziębiony na rekolekcje. Po 3 dniach okazało się, że stan jego zdrowia pogorszył się na tyle, iż musiał wrócić do Wrocławia. Wtedy kolejny raz Pan okazał, że ma nas w swojej opiece. Wśród uczestników mieliśmy parę lekarzy – Bogdana i Dorotę. Zajęli się nim, Bogdan zabrał go do szpitala na badania. Ponadto w pobliskiej Szczawnicy przebywali, w sanatorium, Michał i Jasia z Jelcza-Laskowic. Odwiedzili nas dwa dni wcześniej, później uczestniczyli w Mszy św., obierali ziemniaki w dniu przyjazdu ubogacając nas swoją postawą służby. Ponieważ wracali do domu zabrali ze sobą Olka. Serdeczne Bóg zapłać, raz jeszcze. Bardzo nam tym pomogliście. Buźka dla Was J.

            Trzeci stopień to oczywiście poznawanie różnych świątyń, wspólnot, powołań, sytuacji Kościoła w kraju i w świecie, teraźniejszości i historii Kościoła. Rozpoczęliśmy od wejścia na Błyszcz. W dniu 5 sierpnia zebrały się tam różne wspólnoty – oazowe i nie tylko, parafianie z Tylmanowej, Krościenka itd. – aby sprawować Eucharystię w miejscu, gdzie przed 40 laty odprawiał Mszę św. kardynał Karol Wojtyła. W tym dniu przypadała 23 rocznica naszego ślubu. Poprosiliśmy więc ks. Jacka o sprawowanie tej Eucharystii w naszej intencji. Zgodził się. Z radością wchodziliśmy na górę. Nie zdążyliśmy jednak na czas. Wraz z resztkami oazy dotarliśmy na szczyt w momencie, gdy rozpoczęła się modlitwa Ojcze nasz… Wyszły godziny spędzone za biurkiem w pracy J. Dla wszystkich nas ks. Jacek sprawował jeszcze raz Eucharystię, wieczorem. Dostrzegł problem i zatroszczył się o nas, dziękujemy.

            Później były inne wyjazdy – do siostry Oblatki i wspaniałej cerkwi w Jaworniku, do Centrum Ruchu Światło-Życie w Krościenku, do Karmelitów Bosych w Kluszkowcach, sióstr Klarysek w Starym Sączu. W ramach spotkania z Żywym Kościołem przyjechały Chinki – siostry zakonne, pielęgniarka z hospicjum domowego z Limanowej, animatorzy Szkoły Nowej Ewangelizacji z Nowego Sącza, trzy osoby z Centrum Ruchu, miejscowy ksiądz proboszcz, swoją prezentację miały Diakonia Wyzwolenia i Diakonia Życia. Poprzez wyjazdy, spotkania każdy z nas mógł ubogacić się pięknem Kościoła, ale i dostrzec sytuacje trudne, prześladowania chrześcijan, cierpienia, jakie i dziś ponoszą wyznawcy Chrystusa z tytułu wiary. Wiele razy w czasie tych 15 dni okazywało się, że liczni chrześcijanie cierpią dla imienia Chrystusa. To, w naszym odbiorze, była jakaś specyfika tych rekolekcji. Ukazanie prześladowań w historii – podczas statio Grażynka i Marek – stale powracali przy omawianiu poszczególnych świątyni rzymskich do męczeństwa pierwszych chrześcijan – ale i obecnych. Dziś również prawdziwe są słowa Sanguis martyrum – semen christianorum – krew męczenników zasiewem chrześcijan.   

             Uczestniczyliśmy, bardzo aktywnie, w liturgii światła w 4 dniu rekolekcji wraz z wieloma wspólnotami na Kopiej Górce. Kilku mężczyzn i młodzieńców zaangażowało się w asystę liturgiczną, inni pomagali przy kolekcie. Podobnie w trakcie Dnia Wspólnoty, ale i w trakcie Mszy św. w niedziele w parafii Szlachtowa. Proboszcz parafii, ks. Józef z otwartymi rękoma witał rekolekcje. Korzystał z ich obecności w pracy ze swoimi parafianami. M.in., w niedzielę 19 sierpnia zachęcił wiele małżeństw do odnowy przyrzeczeń sakramentu małżeństwa. I bez problemów obok uczestników rekolekcji stanęły miejscowe małżeństwa. Było ich tak dużo, że musiały wyjść przed kościół, nie zmieściły się w nawie!

            To miejsce ukazywało inną rzeczywistość Kościoła. Przywykliśmy już, że nasze świątynie są zamykane – z obawy przed wandalami – po porannych Mszach św. Tam kościół (cerkiew z pięknym ikonostasem, gdyż przed wojną była to parafia greckokatolicka) jest otwarty od rana do wieczora. Podobnie dom, w którym mieszkaliśmy. Gdy poprosiliśmy właściciela ośrodka o klucze do budynku zapytał: „Po co wam klucze? Tu przecież nikt nie wejdzie, nikt nic nie ukradnie”. Inny świat, a przecież  tak być powinno wszędzie.

            Rekolekcje pozwoliły młodzieży, zwłaszcza tej z parafii ks. Jacka, zobaczyć rzeczywistość innych rodzin. Uważamy, że to świadectwo normalnych, chrześcijańskich rodzin było im bardzo potrzebne. Po ok. 12 dniach część młodzieży z OND powiedziała, że małżonkowie przebywający na rekolekcjach grają, że tak normalnie nie można się zachowywać. Bo – w domyśle – normalne małżeństwo kłóci się systematycznie, awanturuje, wręcz bije, nie odnosi się do siebie z szacunkiem, rozwodzi itd. Bogu niech będą dzięki, że dzieciaki zobaczyły, iż można inaczej. To też pewien zasiew, dla ich przyszłości.

            Pięknym świadectwem dla OND i wielką pomocą dla małżonków była młodzież z ONŻ. Ich animator, Krzysiek, zajmował się też z drugim Krzyśkiem, naszym synem, prowadzeniem śpiewów. Ula grała na gitarze  w trakcie liturgii godzin podając przed każdą antyfoną i psalmem, czy responsorium odpowiednią melodię. Bardzo nam tym pomogła. Ale ich najważniejsza posługa polegała na ukazywaniu młodszej grupie uczestników rekolekcji, że można być studentem i być blisko Boga. Na Nim się opierać, z Nim wiązać swoją przyszłość. Małżonkowie z kolei ukazali tej wchodzącej coraz bardziej w dorosłe, samodzielne życie młodzieży charyzmat Kręgów Rodzin.

            Od początku planowaliśmy objęcie formacją całej młodzieży. Ze świadectw małżonków uczestniczących w rekolekcjach wynikało, że bardzo im się to spodobało. Również  ich dzieci były z tego zadowolone. Wiemy, że warto iść tą drogą.

            Rekolekcje nie udałyby się, gdyby nie służba wielu osób. Zarówno osób posługujących – ks. Jacka, pań Eli i Władzi – kucharek, które rozpieszczały nas obiadami, moderatorów, animatorów, diakonii wychowawczej – jak i poszczególnych uczestników zaangażowanych w sprzątanie, pracę przy zmywaniu naczyń, dyżur liturgiczny itd. Kościół to wspólnota służby – doświadczaliśmy tego nieustanie, przez cały czas rekolekcji. Pięknym podsumowaniem tej służby był zachwyt córek gospodarza – p. Bolesława Sopaty – które po zakończonym turnusie rozpoczęły prace porządkowe.   Okazało się wówczas, że praktycznie w każdym zajmowanym przez nas pokoju panował ład, porządek, czystość. Wszystko było umyte i posprzątane. Podobnie kuchnia, kaplica, bawialnia.

            Wiele jeszcze dałoby się powiedzieć o tym czasie – o radości spotkania z przyjaciółmi                i znajomymi z całej Polski w trakcie Dnia Wspólnoty, częstych meczach w siatkówkę z młodzieżą, spotkaniach z młodzieżą z Kielc przeżywającą w sąsiednim budynku (5 metrów od naszego) I stopień ONŻ i KODA,  pięknie przyrody, spływie Dunajcem, podjętym przez kilkanaście osób dziele Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, itd. Wracaliśmy do domu zadziwieni ogromem łask, jakimi zostaliśmy obdarzeni w krótkim przecież czasie. Zarówno my, jak i pozostali uczestnicy rekolekcji. Wielu z nich w trakcie godziny świadectwa jednoznacznie deklarowało chęć dalszej formacji poprzez wyjazd na ORD oraz podjęcia służby w Ruchu, w parafii.

Za wszystko – Bogu niech będą dzięki.

Dana i Darek Stępniowie

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba