Stasia

Przez ostatnie 34 lata Stasia Dziewit była związana ze wspólnotą Engaddi w parafii pw. św. Augustyna we Wrocławiu. Do wspólnoty przyprowadził ją syn, który należał do grupy oazowej w parafii. Pewnego razu przyszedł i powiedział: Mamusiu, powstaje nowa grupa dorosłych we wspólnocie. To jest właśnie miejsce dla ciebie. Stało się to (jak zazwyczaj bywa) w najbardziej zajętym okresie jej życia. Po tragicznej śmierci męża sama wychowywała trzech synów, pracowała zawodowo. I choć zapytała Andrzeja, co ma przestać robić, żeby móc chodzić na spotkania, ten nie zrezygnował. Przyszła i została.

Stasia w Ruchu wykonywała wiele zadań. ale przede wszystkim była wielką orędowniczką oazy dorosłych. Nie pozwalała o niej zapomnieć wtedy, kiedy zdarzało się o niej zapominać. To było jej miejsce w Ruchu, a Ruch był dla niej sposobem na życie. Tu realizowała swoją codzienność.

Dorosłość to bardzo szeroki obszar, a każdy wiek ma swoją specyfikę i problemy. Stasia starała się dostrzegać potrzeby wszystkich ludzi, których spotykała w życiu, młodszych i starszych. Zawsze mówiła o swojej potrzebie wspólnoty. Jak zauważała, nie tylko młodzież prowadzi życie wirtualne. Ci starsi też mogą włączyć radio, wysłuchać katechezy, różańca, wspólnie się modlić. Jej to nie wystarczało i dlatego wychodziła do innych. I robiła to, co trzeba. Jej ofiarność była konkretna i niekiedy zawstydzająca.

Prowadziła diakonię słowa, była księgową, organizowała rekolekcje. To właśnie ona przygotowywała jedne z pierwszych, jeśli nie pierwsze, rekolekcje Triduum Paschalnego w naszej diecezji, wyjazdy na Centralną Oazę Matkę do Krościenka. Była w miejscach i dziełach ważnych dla Ruchu Światło-Życie.

Rodzina, parafia, Ruch. Konkretne zadania i konkretne miłości w jej życiu.

Dziękujemy Bogu za jej życie, za jej pracę, wiarę i odwagę. /wsz/

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba