Świadectwo Agnieszki z jesiennego RDW w rejonie Wrocław – Psie Pole

Zapraszamy do przeczytania i rozważenia świadectwa napisanego przez Agnieszkę w ramach jesiennego RDW w rejonie Wrocław – Psie Pole.


Za nami październikowy Rejonowy Dzień Wspólnoty i kolejny w koronawirusowej rzeczywistości. Tematem RDW była Eucharystia, a konkretnie: eucharystia przestrzenią przenikania się światła i życia, jej znaczenie w kształtowaniu dojrzałości chrześcijańskiej oraz szkoła liturgii i jej znaczenie w kształtowaniu dojrzałej wiary. Poszukiwane były osoby, by podzielić się swoim świadectwem nt. przeżywania liturgii w rodzinie oraz jak liturgia przemienia moje życie. Jako członek DK i jako były członek diakonii liturgicznej czułam wewnętrzne przynaglenie, by tym świadectwem się podzielić. Z racji obostrzeń RDW skróciliśmy do rzeczy najważniejszych, czyli Mszy św. i adoracji, więc nie pozostało mi nic innego jak podzielić się swoimi przeżyciami w formie pisemnej.

Zacznę od tego, że nie pochodzę z rodziny wierzącej, więc nie miałam możliwości obserwowania moich bliskich (poza mamą) przeżywających Eucharystię. Bogu dzięki, że nie przeszkadzali mi kiedy chciałam zapisać się na religię czy chodzić na spotkania oazowe. Na mojej drodze Pan postawił najpierw wspaniałą katechetkę (siostrę Wenancję, o której zresztą już na studiach pisałam pracę na zaliczenie jednego z przedmiotów), która w cudowny sposób uczyła mnie o Bogu i zachęcała do angażowania się w liturgię przez czytanie czy śpiewanie. Z dzieciństwa pamiętam też świetne kazania mówione do dzieci podczas Mszy św., podczas których byliśmy aktywnie angażowani przez księży (zawsze blisko ołtarza, odpowiadaliśmy na pytania, braliśmy udział w przedstawieniach).

Potem przyszedł etap młodzieżowej oazy, czyli szkoła liturgii przeżywana na rekolekcjach czy też w ramach spotkań ogólnych naszej wspólnoty, coraz większe zaangażowanie przez czytanie, śpiewanie, pisanie komentarzy. Te rzeczy spowodowały, że moje przeżywanie Eucharystii ewoluowało. Stawała się dla mnie światłem, źródłem, centrum mojego życia. Aż wreszcie obudziło się we mnie pragnienie, by i innym pomagać w przeżywaniu Eucharystii. I tak sama zaangażowałam się w diakonię liturgiczną w parafii. Wpadliśmy na pomysł, by przez okres jednego roku przed niedzielną Mszą św., na której śpiewaliśmy, czytać krótkie komentarze wprowadzające, mówiące o Eucharystii, jej elementach itp. Zastanawiałam się, czy ktoś w ogóle tego będzie słuchał, ale już po pierwszej niedzieli ktoś przyszedł na skargę do księdza proboszcza mówiąc, że „jakaś małolata nie będzie im wypominać, że się spóźniają do kościoła”. Ku naszemu zdumieniu komentarze nie ustały. Proboszcz pozwolił nam nadal działać.

Kolejny etap rozwoju eucharystycznego to studia teologiczne. Dużo teorii, która pozwalała mi wzrastać i przeżywać w zupełnie inny sposób Mszę św. No i wykłady z liturgiki, które prowadził ks. Marek Adaszek.

Dziś jestem żoną i matką. Jak wiadomo przeżywanie Mszy św. z dziećmi nie jest łatwe, a czasem przypomina walkę o przetrwanie. Od samego początku przyjęliśmy z mężem strategię, że do kościoła chodzimy razem, siadamy z przodu, nie bierzemy ze sobą jedzenia, picia, zabawek dla dzieci i ubieramy dzieci elegancko (żadnych dresów czy krótkich spodenek niezależnie od wieku). Ogromną pomocą był czas naszego rodzinnego zaangażowania wraz kręgiem DK w niedzielną Eucharystię. Co tydzień śpiewaliśmy, więc najstarszy syn chcąc nie chcąc był przy ołtarzu (czasem zleciał ze schodów), z bliska obserwował „działających” rodziców. W miarę jak rósł obserwował starszych kolegów, mógł służyć na rekolekcjach razem z tatą, aż w końcu zobaczył swojego przyjaciela przystępującego w zerówce do wczesnej I Komunii św. To obudziło w nim pragnienie zostania ministrantem i przystąpienia do I Komunii już w pierwszej klasie (bez żadnych nacisków z naszej strony, to odbyło się tak jakby naturalnie). A młodszy syn obserwując starszego brata i starszych kolegów oraz jeżdżąc z rodziną na rekolekcje też usłyszał wezwanie i obecnie przygotowuje się do I Komunii św. i do zostania ministrantem. Najmłodsza córka też chciałaby zostać ministrantem, czekam więc kiedy pójdzie śpiewać w scholii.

Jeszcze jeden element jest dla mnie ważny w moim przeżywaniu Eucharystii. To przygotowanie dzieci do wczesnej I Komunii św. Oprócz swoich dzieci przygotowuję także dzieci z naszej parafii, które mają ogromne pragnienie spotkania się Panem Jezusem. To bardzo motywujące i pobudzające, bo przecież chcę opowiadać im o tym, czym sama żyję.

Dziś, z perspektywy czasu i zdobytych doświadczeń, mogę powiedzieć, że mi oprócz oczywiście własnego nastawienia, osobistej relacji z Panem Bogiem, otwarcia mojego serca, w przeżywaniu Eucharystii pomagają inni ludzie – dobre kazanie, ładnie śpiewająca schola czy chór, świadectwo innych, własne zaangażowanie w liturgię oraz pogłębianie wiedzy nt. liturgii. Ale to nie jest tak, że jak nie ma scholii czy też organista fałszuje to ja tej Mszy nie przeżywam. Chcę być wierna formacji i charyzmatowi Ruchu Światło-Życie, który mówi w drogowskazie siódmym: LITURGIA, szczególnie eucharystyczna, jest uprzywilejowanym miejscem spotkania z Chrystusem w Duchu Świętym, znakiem objawiającym i urzeczywistniającym tajemnicę Kościoła – wspólnoty oraz źródłem i szczytem jego życia. Dlatego chcę zawsze jak najpełniej w niej uczestniczyć, a moim zaszczytem i radością jest służba w zgromadzeniu liturgicznym według zaleceń soborowej odnowy liturgii. I o to się modlę! Amen!

Agnieszka

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba