Szkoła Animatora Liturgicznego – świadectwa

Świadectwo Piotra  i Marka – uczestników Szkoły Animatora Liturgicznego 2013/2014

 

—————————————————————————————————————————————–

PiotrRoczna Szkoła Animatora Liturgicznego była dla mnie niesamowitym doświadczeniem. Decydując się na uczestnictwo chciałem pogłębić i usystematyzować wiedzę na tematy liturgiczne. Miałem już pewne doświadczenie: kilkanaście lat ministrantury, formacja podstawowa w Ruchu Światło – Życie, wieloletnia przynależność do Diakonii Liturgicznej. Wydawało mi się, że sporo już wiem, orientuję się nieźle w zakresie tego, czego jeszcze nie wiem i o czym powinienem poczytać. Pomyślałem, że jeśli potraktuję SAL rzetelnie, będę pilnym słuchaczem i zapoznam się z polecanymi książkami i dokumentami, to… no właśnie – to co?

Rok temu sądziłem, że SAL powinien mi dać umiejętności, więcej pewności siebie w tematach liturgicznych, że będę mógł służyć radą, wiedzą i doświadczeniem w parafii, w diakonii, na rekolekcjach.

Dziś już tak nie myślę. Bo prawda jest taka, że obszerniejsza wiedza, jeszcze większe doświadczenie i umiejętności nie spowodowały, że poczułem się pewniej, że zacząłem się uważać za „eksperta”.

Owszem, wiele zrozumiałem, sporo przemyślałem, jeszcze więcej przeżyłem. Podkreślana przez wykładających na SAL-u – mistagogia (wprowadzenie w misterium, zrozumienie łączności tego, co widzialne z tym, co niewidzialne) to termin, którego bardzo długo nie mogłem zrozumieć. Dziś sądzę, że to jedno z kluczowych pojęć, które uporządkowało mi znacznie i przybliżyło treści Szkoły.

Dzięki informacjom uzyskanym w trakcie SAL-u spotkania z żywym Bogiem w trakcie liturgii – nie tylko Eucharystycznej – stały się dla mnie pełniejsze i bardziej owocne.

Siadając do tego świadectwa, otrzymałem w Namiocie Spotkania słowa św. Pawła: „Wszyscy posiadamy wiedzę. Lecz wiedza wbija w pychę, miłość zaś buduje. Gdyby ktoś mniemał, że coś wie, to jeszcze nie wie, jak wiedzieć należy” (1 Kor 8, 1b-2).

Chwała naszemu Panu!

Piotr

Błogosławieństwo na Animatora Liturgicznego

Rok to wystarczający czas, by zmienić dość konkretnie swoje życie. W tym okresie można na przykład napisać pracę magisterską i ukończyć studia. W rok można również odbyć  Szkołę Animatora Liturgicznego. Zadanie trudne choćby ze względu na czas – sobotnie przedpołudnia. W moim przypadku po całym tygodniu różnych zajęć i aktywności wstanie na godzinę 9.00 było za każdym razem wyzwaniem (szczęśliwie tylko raz w miesiącu).Gdy jednak udawało się mu sprostać, przeżywałem dobry czas we wspólnocie.

Modlitwa Liturgią Godzin, wykłady i rozmowy, z których wiele wynosiłem, stanowiły podstawę SAL-u, a wszystko w towarzystwie ludzi tak różnych pod względem wieku czy sytuacji życiowej. Początkowo było dla mnie dość zastanawiające takie zestawienie oazowiczów z różnych gałęzi Ruchu. Z czasem jednak stało się wyrazem pięknej jedności. Gromadziła nas ciekawość Liturgii i chęć doskonalszej służby przy ołtarzu. I to było widać – naprawdę! Z tych licznych spotkań pamiętam szczególnie jedno: wyjazdowe do Ligoty Polskiej. Niby nic nadzwyczajnego: warsztaty, modlitwa, próby, ale w tym wszystkim czułem Bożą obecność. I to wspomnienie towarzyszy mi teraz – już animatorowi liturgicznemu – na drodze nowych zadań i służby.

 Marek

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba