Teraz nasze życie jest nowe – OR I stopnia w Lanckoronie

Przyjechaliśmy jako pierwsi, odjeżdżaliśmy jako ostatni. Po wyjeździe wszystkich zostaliśmy sami w domu rekolekcyjnym. Każde miejsce wiązało się z cudownymi wspomnieniami i ja, 34-letni, dorosły mężczyzna, płakałem jak dziecko z tęsknoty. Jak widać rekolekcje wywarły na mnie ogromny wpływ i wrażenie, były to najcudowniejsze wakacje w moim życiu – z rodziną i przede wszystkim z Bogiem.

Łukasz:
Byłem niedzielnym katolikiem, w Domowym Kościele jestem od roku. Na rekolekcje 1 stopnia dla rodzin pojechałem z rodziną dzięki naszej cudownej parze pilotującej Maciejowi i Grażynce. Oni właśnie, dzięki Bogu, znaleźli nam jedno z ostatnich miejsc w 3 turnusie w cudownej Lanckoronie.

Na początek oczywiście zły duch namieszał, w dniu wyjazdu niechcący wyrzuciłem bilety na pociąg, które były wykupione z miesięcznym wyprzedzeniem z rezerwacją miejsc. Pomogła nam znów nasza para pilotująca, przychylni ludzie i modlitwa. Dotarliśmy jako pierwsi na miejsce po ciężkiej, ponad 10-godzinnej podróży.

Tak naprawdę dopiero tam zacząłem otwierać się i poznawać wszystko. Każde zobowiązanie było dla mnie nowością w praktyce, pragnąłem chwytać wszystko. Namiot Spotkania wywarł na mnie największe wrażenie – na wszystkie prośby, przeprosiny i intencje Bóg w swoich słowach dawał mi wprost dobitne odpowiedzi. Na jednym ze spotkań dzięki słowom Boga i rozważaniu tajemnicy modlitwy w Ogrójcu poczułem pragnienie całonocnej adoracji Najświętszego Sakramentu. Była to walka ze zmęczeniem ale i ogromna radość z przeżycia całej nocy sam na sam z Panem w modlitwie. Bóg potrzebuje tak niewiele, choćby godzinę żebyśmy Mu poświęcili i byli z Nim.

Rekolekcje pomogły mi również podjąć decyzję o podpisaniu deklaracji Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, co było dla mnie nie do pomyślenia przedtem.

Dialog małżeński był naszą najcudowniejszą rozmową w naszym całym związku, pomoże nam to na pewno w pogłębieniu wzajemnych relacji. Gdy czwartego dnia nastąpiło uroczyste przyjęcie Pana Jezusa jako Pana i Zbawiciela moje serce otworzyło się, w całości oddałem Mu całego siebie, wszystko co mnie dotyczy i całą rodzinę. Poczułem wówczas wewnętrzny spokój i olbrzymią radość. Nauczyłem się inaczej postępować z dziećmi zamiast krzyku i chaosu jest modlitwa nad dziećmi poprzedzona krzyżykiem na czole. Dzieci widząc mnie w spokojnej modlitwie wyciszają się. Na zjeździe Oazy Wielkiej w Krościenku, razem z żoną, głosiliśmy świadectwo co Bóg zmienił w naszym życiu, poczułem wtedy jak Duch Święty napełnia mnie spokojem i odwagą, z dumą opowiadaliśmy o naszych przeżyciach i odczuciach.

Teraz już wiem, że we wspólnocie jest moc i siła, a tam, gdzie modli się więcej niż jedna osoba tam dzieją się cuda. Na rekolekcjach poznałem cudownych ludzi, bardzo życzliwych i pomocnych. Choć znaliśmy się tak krótko to czułem się jak z rodziną w domu. Jest strach i obawa jak to będzie po powrocie do zepsutej rzeczywistości, ale czuję po tych rekolekcjach, że jestem innym człowiekiem, bardzo bliskim z Bogiem.

On na pewno mi w tym wszystkim będzie towarzyszył, wspierał mnie i napełniał siłą do działania. Czuję, że chcę coś robić, dawać świadectwo, chwalić się tym, że oddałem się Bogu a On mnie słucha i odpowiada. Ja jestem w Nim, a On we mnie. Mam również dany od Boga Sakrament Małżeństwa i cudowną żonę – razem będziemy się wspierać, wspólnie będzie nam łatwiej trwać w Panu.

Natalia:
Do Domowego Kościoła trafiliśmy z mężem rok temu dzięki naszemu „Rybakowi dusz”, tak nazywamy księdza z naszej parafii, który w taki sposób złowił wiele małżeństw. I wtedy nasze życie się odmieniło. Bóg podarował nam dwóch Aniołów – naszą parę pilotującą, która jest dla nas wzorem do naśladowania. To oni pomogli zorganizować nam cały wyjazd byśmy mogli uczestniczyć w rekolekcjach, ale już na starcie zły duch próbował nam przeszkodzić. Godzinę przed wyjazdem okazało się, że mój mąż wyrzucił niechcący bilety na pociąg, który mieliśmy zakupione miesiąc wcześniej.
Zwyciężyło jednak dobro i dziś jestem po przebytych rekolekcjach, które nauczyły mnie przez tych 17 dni więcej o Jezusie Chrystusie niż całe moje dotychczasowe życie. Na rekolekcjach byliśmy w Lanckoronie, 7 km od Kalwarii Zebrzydowskiej w pięknym, malowniczym i bardzo magicznym miejscu gdzie czuło się obecność Boga wszystkimi zmysłami.

Nie było takiego dnia bym nie czuła, że Bóg o mnie walczy. Parę lat wcześniej zajmowałam się wróżeniem z kart tarota, horoskopami i sennikami. Dziś wiem, że to było samo zło, które kusiło mnie całkiem skutecznie. W tamtym czasie poroniłam dwa razy a życie było pasmem nieszczęść. Zaczęliśmy dużo się modlić, spaliłam karty i książki. Zamknęłam ten rozdział, wtedy Pan Bóg dał nam 

jeszcze dwoje wymarzonych dzieci. Potrzebuję Boga, by zwalczył to całe zło. Czwartego dnia Oazy podczas Mszy Świętej osobiście oddałam swoje życie Panu Bogu i zaprosiłam Jezusa Chrystusa do mojego życia jako Pana i Zbawiciela. Decyzja ta dała mi ogromny wewnętrzny pokój, przyniosła odczucie wyciszenia, bezpieczeństwa i ogromnej radości. Na każdym Namiocie Spotkania dobry Bóg dawał odpowiedź mojej zbolałej, pełnej niepokoju duszy. Nauczyłam się jak walczyć ze złem, które próbuje wyrwać mnie z Bożych objęć. Przeżyłam na rekolekcjach dialog małżeński, który był najcudowniejszą rozmową z mężem w moim życiu. Bóg spełnił także inne moje marzenie – pragnęłam pojechać z rodziną do Wadowic do miejsca, które było tak bliskie dla świętego Jana Pawła II. Na tych rekolekcjach odwiedziłam jego dom. To był cud.

Duch Święty pomógł mi podjąć decyzję w sprawie Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, z którą nosiłam się od jakiegoś czasu. Zdecydowałam się dzięki Słowu Bożemu na Namiocie Spotkania. Złożyłam deklarację w Krościenku na dniu Wspólnoty Oazy Wielkiej gdzie głosiliśmy z mężem świadectwo. Było to dla mnie cudowne doświadczenie. Teraz już mam tę pewność, że Bóg zagościł w moim sercu na zawsze i w naszej rodzinie jest na pierwszym miejscu. Te rekolekcje odmieniły moje życie ale również czuję, że poprzez świadectwa dawane z naszych rekolekcji odmieniamy życie innych. Często przychodzą obawy i lęk o jutro, ale wtedy Bóg mówi do mnie „Nie lękaj się. Zaufaj mi a ja cię nie opuszczę.”

Natalia i Łukasz Fiutakiewicz

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba