Wspólnota darów, charyzmatów, diakonii. Relacja z OR II st. w Kluczborku.

W pierwszym turnusie tegorocznych wakacji przeżywaliśmy w Kluczborku Oazę Rodzin II st. Byliśmy tam wspólnie z wieloletnim moderatorem Ruchu Światło-Życie księdzem Jerzym Żytowieckim, wspaniałym zespołem rekolekcyjnym i uczestnikami, którzy wiedzieli, po co przyjechali na rekolekcje. Przeżyty czas był wspaniały doświadczeniem Kościoła będącego wspólnotą darów, służb, charyzmatów.

Rekolekcje „rodziły się” w kłopotach. Dopiero w lutym br., gdy przeżywaliśmy w Krościenku ORAR II st. podjęliśmy się odpowiedzialności za opisywane rekolekcje. Początkowo miał to być I stopień Oazy Rodzin. Jednak po dwóch przeszło miesiącach informacji o rekolekcjach na stronie diecezjalnej i krajowej zgłosiły się tylko dwie pary uczestników. Nietypowa sytuacja. Zwykle problemy dotyczą skompletowania diakonii rekolekcyjnej. Tym razem było odwrotnie – posługujący byli, nie mieli jednak komu posługiwać.

W tej sytuacji, ale też biorąc pod uwagę brak OR II st. w pierwszym turnusie w naszej diecezji, nasza para diecezjalna DK poprosiła, abyśmy zmienili rodzaj rekolekcji z I na II stopień. Trafnie odczytali wolę Bożą. Bogu dzięki!

O samych rekolekcjach, doświadczeniach odczytania własnej niewoli i wyjścia z nich dzięki łasce Bożej napisze – mamy nadzieję – ktoś z uczestników. My natomiast chcemy podzielić się doświadczeniem niesamowitej wspólnoty darów i służb. Zespół rekolekcyjny liczył trzech duchownych (ksiądz Jerzy w całym wymiarze czasowym, ks. Darek – przez trzy dni i diakon Tomasz w pierwszym tygodniu rekolekcji) oraz pięć małżeństw. Były to: para odpowiedzialna, dwie pary animatorów, para muzyczna oraz małżonkowie zajmująca się diakonią wychowawczą. Ostatni będą pierwszymi … (Mt 20, 16) – zaczniemy więc od Kasi i Adriana. Pierwotnie mieli być parą animatorską. Jednak mała liczba uczestników (ostatecznie mieliśmy osiem małżeństw) zdecydowała o utworzeniu tylko dwóch kręgów. Jednocześnie osoby, które wcześniej zgłosiły się do diakonii wychowawczej, wycofały swoją deklarację. W tej sytuacji w/w poinformowali nas, że oni podejmą tą posługę. Wspólnie z Danusią zajęli się dziećmi tak dobrze, że wszystkie ankiety od uczestników rekolekcji pełne były pochwał na ich temat.

Jola i Piotr – animatorzy muzyczni, zajmowali się jednocześnie jutrznią i wszelkimi wspólnotowymi modlitwami. Nic dziwnego – są obecnie odpowiedzialnymi za Diecezjalną Diakonię Modlitwy. Wykorzystali – z pożytkiem dla naszej wspólnoty – umiejętności, uzdolnienia muzyczne z umiłowaniem modlitwy. Znowu warto odwołać się do ankiet – same superlatywy!

Animatorami pierwszego kręgu byli – Renia i Andrzej. Andrzej jest odpowiedzialny za Diecezjalną Diakonię Wyzwolenia, ponadto wspólnie z żoną wielokrotnie prowadził jako wodzirej bale, zabawy. Nie dziwi więc, że wszyscy czekali na pogodne wieczory prowadzone przez nich (z udziałem innych osób, oczywiście). Oni też tłumaczyli uczestnikom ideę Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. W trakcie Dnia Wspólnoty owocem łaski wlanej w serca uczestników rekolekcji – właśnie za przyczyną w/w – było przystąpienie siedmiu osób do tego dzieła. Renia ubogaciła nas ponadto swoim talentem plastycznym. Znak oazy, jaki wymyśliła i wykonała, warto było uwiecznić. Piękny i niezwykle wymowny.

Drugi krąg animowali Ela i Krzysztof. Ela – z zawodu lekarz internista – służyła dzieciom i dorosłym swoimi umiejętnościami. Przez oazę przetoczyła się bowiem „plaga” chorób. Nie wpłynęła ona jednak – dzięki posłudze Eli – destrukcyjnie na rekolekcje. Wszystkie elementy programu zrealizowaliśmy. Krzysztof dołączył do tego swoje umiłowanie Kościoła, wiedzę teologiczną, pomoc w różnych pracach – m. in. przywiózł nam z Wrocławia mięso kozy …. bez skazy, samca, jednorocznego, … (Wj 12, 5) – które po przyrządzeniu przez jego żonę i inne panie spożyliśmy w trakcie przeżywania Paschy.

Byliśmy w tym czasie jedyną oazą przeżywającą swoje rekolekcje na terenie diecezji opolskiej. Z kolei w Krzydlinie Małej była oaza z Warszawy – jedyna na terenie archidiecezji wrocławskiej. Zarówno my, jak i oni do najbliższego miejsca organizacji dnia wspólnoty mieliśmy ponad sto kilometrów. Postanowiliśmy więc, że przeżyjemy go w naszym ośrodku rekolekcyjnym w Ligocie Polskiej. Były to możliwe – znowu – dzięki posłudze różnych osób. Tym razem skorzystaliśmy z pracy ks. Bogusława oraz innych osób z naszego macierzystego kręgu z Oleśnicy (ks. Bogusław jest opiekunem naszego kręgu, a połowa małżeństw mieszka w jego parafii – NMP Królowej Polski w Poniatowicach). Waldek przygotował nam ognisko z trójnogiem i rusztem na kilkadziesiąt kiełbasek, Dorota i Sabina ugotowały zupę dla obu wspólnot. Byliśmy bardzo zbudowani ich postawą i dobrem, jakiego doświadczyliśmy dzięki służbie przyjaciół z kręgu.

I jeszcze jedna kwestia. To bodaj siostra Jadwiga powiedziała kiedyś, że każdy jest obdarzony przynajmniej jednym charyzmatem – umiejętnością obsługi miotły i ścierki . Doświadczyliśmy tego w Kluczborku. Wszyscy ofiarnie dbali o dom rekolekcyjny, mimo tego, że wymagało to poświęcenia części czasu w danym dniu i wykonania pracy.

Na marginesie – po przeżytych w Kluczborku rekolekcjach śmiało zachęcamy innych do tego, by też tam się udali. Nie są to góry, nie jest to wybrzeże Bałtyku – mimo to w domu zakonnym oo. sercanów warunki są dobre i wiele sprzyja owocnemu przeżyciu rekolekcji. Do Kluczborka można bez problemu dojechać pociągiem – co ułatwia sytuację małżeństw nie posiadających samochodów. Ośrodek jest położony na samym skraju miasta – po przejściu ulicy znajdujemy się od razu w lesie (idąc nim docieramy m. in. do zalewu na rzece Stobrawie. Można tam pływać łódkami, żaglówkami, kąpać się na strzeżonym kąpielisku). Skierowanie się w inną stroną powoduje natychmiastowe wejście w piękny park miejski, którym łatwo dochodzimy do uroczego rynku. Naprzeciwko ośrodka jest miła cukiernia. Sam zaś ośrodek jest wyposażony w klimatyzowaną kaplicę z pełnym wyposażeniem (można w niej bez problemów sprawować wszelkie liturgie), kawiarenkę (z własnym ekspresem do kawy, lodówką, zmywarką, licznymi kubkami, sztućcami itd.), bibliotekę i świetną salę konferencyjną (z zasłanianymi oknami, nagłośnieniem, rzutnikiem, stołami i krzesłami. Jej wielkość pozwala zarówno na prowadzenie tam wykładów, konferencji, jak i np. pogodnych wieczorów). Ośrodek ma szereg ułatwień dla rodzin – rowery przeznaczone do dyspozycji rekolektantów, kącik zabaw dla dzieci, dwa łóżeczka dla małych dzieci, wanienki do kąpieli, osiem krzesełek do karmienia na stołówce, maty edukacyjne dla maluszków, nosidełka, wózki spacerowe, przewijak, a nawet nocniki. Jeśli dany pokój nie ma własnej łazienki, to na korytarzu znajduje się łazienka dedykowana temu pokojowi.

Przeżyliśmy tam wspaniały czas rekolekcji. Błogosławiony przez Pana poprzez modlitwę, codzienną mszę św. i inne elementy programu. Ale też niezwykle ubogacony doświadczeniem wspólnoty, która dzieli się własnymi uzdolnieniami, umiejętnościami, pracą.

Bogu chwała, ludziom podziękowanie.

Szczęść Boże, Dana i Darek Stępniowie

(foto – Adrian Baran)

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba