wszystko z siebie zrzuciłam

I za to, że Nasz Przyjaciel – Jezus przychodzi do każdego z nas osobiście – Chwała Panu!

Świadectwo z OND III st. w Ochotnicy Dolnej

Mam na imię Ola i mam 15 lat. Ponieważ rodzice należą do Domowego Kościoła, na rekolekcje oazowe jeżdżę od kiedy pamiętam, dlatego też nie oczekiwałam niczego nowego. „Przecież wszystko już wiem…” – myślałam, ale jak się okazało – wcale nie do końca.

Warto zacząć od tego, że już dłuższy czas przed wyjazdem nie miałam na niego ochoty. „Inni ludzie, inna kadra, a chciałam tak jak w zeszłym roku…” Już po kilku dniach przekonałam się, że moje marudzenie było zupełnie niepotrzebne, jak zwykle. Poznałam cudownych ludzi i tylko żałowałam, że czas tak szybko mija.  Ale oprócz moich doświadczeń towarzyskich nic nie odczuwałam. Sama też mało z siebie dawałam. Nie skupiałam się na Panu Bogu, na naszej Przyjaźni i osobistej Relacji…

Przez połowę rekolekcji trwałam w grzechu ciężkim. Byłam na Boga całkowicie zamknięta, a myślałam, że to On się mną nie interesuje, że nie przychodzi. Wreszcie nadszedł Dzień Pokuty i Pojednania. Tyle na to czekałam. Gdy tylko przystąpiłam do sakramentu – poczułam, że wszystko z siebie zrzuciłam. Niesamowite uczucie! Ale nie towarzyszyło mi długo. Wokół mnie wszyscy się tym cieszyli, a ja nie czułam się już tak nadzwyczajnie, chociaż bardzo tego chciałam…

Jeszcze tego samego dnia uczestniczyłam we Mszy Świętej Dziękczynnej. Mimo, że cały dzień wydawało mi się, że nic nie czuję – teraz serce rwało się do przyjęcia Ciała i Krwi Chrystusa. Nie mogłam się doczekać kiedy „przyjdzie kolej na naszą ławkę”! To było coś cudownego. Coś, czego dawno nie doświadczyłam. Coś, czego do siebie nie dopuszczałam. Coś, czego tak bardzo mi brakowało..

Również sakrament Eucharystii stał się dla mnie ważnym elementem dnia. I mimo, że nie przeżywam go jeszcze tak idealnie, jakbym chciała, to do tego dążę.

I za to, że Nasz Przyjaciel – Jezus przychodzi do każdego z nas osobiście – Chwała Panu!

Ola

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba