Wyrzuciłam leki homeopatyczne

Oaza Rodzin I stopnia w Lanckoronie
Gdy czwartego dnia rekolekcji miałam w pełni zaprosić Boga do całego mojego życia i uznać Go moim Panem i Zbawicielem, uświadomiłam sobie, że jest wiele spraw, do których nie dopuszczam Boga, których Mu nie powierzam. Z całą pewnością nie oddałam Bogu zdrowia moich dzieci.

Moje dzieci bardzo chorowały, gdy były młodsze, zwłaszcza syn. Był taki czas w naszym życiu, że synek przyjmował antybiotyk za antybiotykiem. Skutkiem tego była znacznie obniżona odporność, co powodowało, że dopadała go kolejna infekcja, która znowu kończyła się podaniem antybiotyku. Znalazłam wtedy lekarza pediatrę – homeopatę, który przerwał to antybiotykowe błędne koło. Synek co prawda nadal chorował, ale z infekcji wychodził bez antybiotyków, za to przy zastosowaniu leków homeopatycznych. Nie wiedziałam wtedy, że stosowanie leków homeopatycznych może mieć skutki duchowe; nie wiedziałam, skąd się wywodzi homeopatia.

Z czasem częstotliwość chorób syna znacznie zmalała, a pojawiające się infekcje były leczone homeopatycznie. Dopiero po kilku latach, mąż natrafił na materiały, w których była mowa o tym, że homeopatia ma swoje korzenie w okultyźmie. Nie przyjmowałam jego argumentów. Dla mnie najważniejsze było, że leczenie homeopatyczne jest skuteczne. Dzieci zdrowieją i to bez stosowania antybiotyków. Tłumaczyłam sobie, że nie może być nic złego w czymś, z czego wypływa dobro (tu: zdrowie moich dzieci).

Jednak mąż zasiał we mnie ziarno niepokoju – rozmawiałam o homeopatii z księżmi, u których się spowiadałam. Żaden z nich jednoznacznie nie powiedział mi, że stosowanie leków homeopatycznych jest złe, czy potępiane przez Kościół. Moimi wątpliwościami podzieliłam się również z lekarzem pediatrą – homeopatą, który leczył moje dzieci (wiedziałam bowiem, że ta pani doktor jest osobą wierzącą). Uspokoiła mnie, że stosuje leki homeopatyczne, nie sięgając do korzeni tej metody.

W takim razie w dalszym ciągu podawałam dzieciom leki homeopatyczne. Cały czas dręczył mnie jednak niepokój. Zastanawiałam się, czy kłopoty wychowawcze, bunt naszych dzieci są spowodowane etapami rozwojowymi, przez które przechodzą nasze dzieci, błędami wychowawczymi, jakie z mężem popełniliśmy, czy może są to duchowe konsekwencje przyjmowania leków homeopatycznych. I pewnie nigdy się nie dowiem, jak było.

I dopiero podczas rekolekcji Bóg dał mi natchnienie, żebym również zdrowie moich dzieci oddała Jezusowi. Było i nadal jest to dla mnie bardzo trudne. Chciałam i chcę zaufać Jezusowi w tak ważnej dla mnie sprawie. I gdy podjęłam taką decyzję, nasza córeczka zachorowała. Myślę, że była to próba, przez którą przeszłam pomyślnie (nie podałam leków homeopatycznych) z modlitwą i pomocą lekarza pediatry, którego Bóg też przywiódł na te rekolekcje.

Nie od razu jednak pozbyłam się zapasu leków homeopatycznych, który miałam ze sobą. Wahałam się przez następny tydzień, obawiając się uczynić tak zdecydowany krok. Dopiero po przystąpieniu do skramentu pojednania, odważyłam się i wyrzuciłam leki homeopatyczne, które miałam ze sobą i postanowiłam wyrzucić również te, które zostały w domu (i zrobiłam to 🙂 ).

Przed nami długa droga do pełnego wyzwolenia i całkowitego zaufania Jezusowi, ale wierzę, że ruszając w nią z Bogiem, oprzemy się napotykanym przeciwnościom. Bo przecież “jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam…?”

Iwona

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba