…że pomógł i wciąż pomaga zmieniać moje życie na lepsze

Każdego dnia staram się zmieniać na lepsze, prosząc Boga o pomoc i zadając sobie w każdej sytuacji pytanie „co na moim miejscu zrobiłby Jezus?” CHWAŁA PANU!

ONŻ I stopnia, Ochotnica Górna, 2012 r.

Od ponad 3 miesięcy przed rekolekcjami dręczył mnie ogromny kryzys wiary. Już od tamtej pory starałam się robić co tylko mogłam, by moja wiara się poprawiła, ale to nie dawało rezultatów. Jadąc na rekolekcje byłam zupełnie wyczerpana duchowo i przekonana, że nie dadzą mi one zbyt wiele. Od roku czasu miałam dość bliski kontakt z alkoholem, gdyż w tych czasach nietrudno go dostać, nawet jak się jeszcze nie ma 18 lat. Pogubiłam się kompletnie, straciłam nadzieję na jakąkolwiek poprawę mojego stanu duchowego. Mimo tego, iż przez kilka miesięcy udawało mi się nie pić, znów zaczęłam to robić, do tego też doszły papierosy.
Dzień przed rekolekcjami naszła mnie ogromna niechęć aby tam jechać. Jednakże teraz już wiem dlaczego szatanowi tak bardzo zależało na tym, żebym tam nie jechała, i jaka walka się tego wieczoru we mnie toczyła. Na całe szczęście Bóg czuwał i sprawił, że pojechałam.
Bardzo się bałam, że nic dobrego nie wyniosę z tego wyjazdu i że będzie to tylko stracony czas. Pierwszego dnia po przyjeździe, przy rozmowie z księdzem usłyszałam „nie lękaj się i pozwól działać Chrystusowi w Twoim sercu”. Słowa te pozostały mi głęboko w pamięci i za każdym razem, gdy przychodził ten strach, przypominałam je sobie i starałam się jeszcze raz otworzyć się na działanie Najwyższego.
Kolejnym problemem było to, że miałam duży problem z modlitwą. Nie potrafiłam się skupić i zaufać Bogu, ale pamiętałam, że mimo to muszę się modlić, mówić do Pana, gdyż On tylko czeka, aż z Nim porozmawiam. Szczególnie wyraźne znaki od Boga dostawałam na Namiocie Spotkania i starałam się nimi kierować jak najlepiej potrafiłam. Powoli zauważałam Boże działanie we mnie. 
Dwunastego dnia zdecydowałam się na ewangelizację, której bardzo się obawiałam. Poprosiłam Ducha Świętego o pomoc. Od tamtej chwili strach zniknął, a efekty były cudowne.
Kolejnym dniem, który dał mi wiele pozytywnych przemyśleń, był dzień wspólnoty. Byłam nastawiona na to, że krucjaty nie podpiszę. Jednak w momencie, w którym kandydaci mogli ją podpisać, „coś” się we mnie zaczęło dziać. Widząc ogrom ludzi cieszących się z tego, że oddają swoje życie Jezusowi i dzięki temu mogą pomóc innym, zapragnęłam tego samego. Ale bardzo się bałam, że nie wytrwam. Momentalnie popłynęły łzy i modlitwa. Zrozumiałam, że to jest właśnie ten czas, kiedy Bóg woła do mnie, odpowiada na moje modlitwy i chce, żebym zmieniła swoje życie. Po rozmowie z księdzem przemyślałam bardzo wiele i postanowiłam, że postaram się zaufać Bogu. Krucjaty wtedy nie podpisałam, gdyż chciałabym aby była to moja świadoma decyzja oraz bym miała pewność, że jestem na tyle silna, by wyrzec się alkoholu. Następnego dnia miałam dołączyć do deuterokatechumenatu. Jednym z warunków było podjęcie się abstynencji, której znów się bałam. Przy wieczornej modlitwie wstawienniczej usłyszałam od jednej z osób słowa iż „Chrystus chce, żebym otworzyła Mu drzwi i stała się Jego naśladowczynią”. Bardzo mnie one uspokoiły. Pałałam radością, której nie potrafię opsiać. Wierzę, że przez tą osobę przemówił do mnie Bóg Ojciec. Wtedy podjęłam decyzję, że chcę dołączyć do deuterokatechumenatu oraz podjąć się abstynencji. Tak też się stało. Jestem z tego bardzo dumna i wdzięczna Bogu, że pomógł i wciąż pomaga zmieniać moje życie na lepsze. Głęboko wierzę w to, że pomoże mi również wytrwać w abstynencji i, że za niedługo podpiszę krucjatę (bo takie mam plany).
Wciągu tych dwóch, wspaniałych tygodni nauczyłam się, że, po pierwsze, modlić się muszę nawet gdy jest z modlitwą bardzo ciężko. Pan Bóg wciąż czeka, aż z nim porozmawiam. Po drugie, wystarczy gdy Go tylko poproszę szczerze o pomoc, a On na pewno pomoże. Po trzecie, że „wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. Aby to zrozumieć, Bóg postawił na mojej drodze wielu wspaniałych ludzi, którzy wciąż mnie wspierają.
Każdego dnia staram się zmieniać na lepsze, prosząc Boga o pomoc i zadając sobie w każdej sytuacji pytanie „co na moim miejscu zrobiłby Jezus?” CHWAŁA PANU!

Paulina (16 lat)

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba