Żeby nie zrezygnować z wolności

Temat, który dzisiaj został podjęty w naszej nowej zakładce należy raczej do tych trudnych i pewnie kontrowersyjnych. Jednak akurat ta konkretna zakładka dopuszcza poruszanie również takich tematów. Przypominamy przy okazji, że nie publikujemy tutaj tekstów będących oficjalnym stanowiskiem Ruchu Światło-Życie w różnych kwestiach, ale prywatne opinie, refleksje czy wątpliwości członków Ruchu na tematy dla nich z jakichś powodów ważne. I poniższy tekst właśnie w taki sposób należy traktować.

Diecezjalna Diakonia Komunikowania Społecznego


Przed ponad 40 laty (5 marca 1979 r.) na sesji specjalnej IV Krajowej Kongregacji Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie w Kalwarii Zebrzydowskiej ks. Franciszek Blachnicki wygłaszając referat „Problem alkoholizmu w świetle teologii wyzwolenia” powiedział mi. in.:

Znajdujemy się na pewno w jednym z najgorszych momentów naszej historii, w momencie jednego z największych zagrożeń naszej egzystencji i dlatego idąc za przykładem naszych przodków, musimy w Chrystusie szukać natchnienia i źródła, żeby nie zrezygnować z wolności człowieka i wolności Narodu. W tym znaczeniu mówimy o teologii wyzwolenia w związku z problemami, przed którymi stoimy, które są tak niepokojące, że zmuszają nas do natychmiastowego szukania jakiegoś ratunku i wyjścia z sytuacji.”

W GŁĄB ISTOTY CZŁOWIEKA

Chociaż wtedy chodziło szczególnie o problem alkoholizmu, to jednak ks. Franciszek ujął kwestię wolności bardziej dogłębnie jako „wybawienie człowieka w sensie biblijnym”, jako zbawienie, które „jest rzeczywistością historyczną, (…) ingerencją Boga w życie ludzkie, (…) faktem” dokonującym się „we wszystkich wymiarach ludzkiej egzystencji.”

Mówił:

Zbawienie zawiera w sobie element wyzwolenia z niewoli, jaką jest stan grzechu. Zbawienie jest najpierw odkupieniem i wyzwoleniem z tego stanu, a później wprowadzeniem do pełni nowego życia, do wolności synów Bożych.”

Dlatego:

zbawienie, które przychodzi od Chrystusa, sięga w głąb istoty człowieka. Ono zaczyna działać tam, gdzie jest źródło wszelkiego zła, a jest nim grzech. Grzech jest rzeczywistością, która dokonuje się w samym sercu człowieka, w jego istocie, w głębi jego osoby, która w sposób świadomy i dobrowolny podejmuje decyzje, wybiera wartości. Zbawienie sięga właśnie w głąb człowieka. Tam dokonuje się uleczenie, uzdrowienie, wyzwolenie. Inaczej mówiąc, zbawienie polega na stworzeniu nowego człowieka. Wypełnia się w nim zapowiedź proroków o nowym sercu, które Bóg da człowiekowi, zapowiedź o nowym stworzeniu.

Otóż wszelkie naturalne, ludzkie akcje na rzecz wyzwolenia człowieka załamują się w końcu w obliczu tego właśnie problemu. Jak dotąd żadna rewolucja, żaden program społecznego wyzwolenia, żaden program reformy społecznej nie potrafił rozwiązać problemu nowego człowieka (przemiany człowieka, wychowania nowego człowieka). Jedynie zbawienie, które przynosi Chrystus, ma moc przemiany człowieka, stworzenia nowego człowieka. Ono przynosi uzdrowienie człowieka od korzenia, „in radice”. Dopiero w oparciu o to uzdrowienie, mogą być rozwiązane inne problemy.

MENTALNOŚĆ NIEWOLNIKA I MANIPULACJA

Czasem się zastanawiam, czy w końcu w Polsce wyjdziemy z tych „najgorszych momentów naszej historii”, bo wydaje mi się, że to, co teraz przeżywamy, również wygląda bardzo poważnie i prawdopodobnie jest jeszcze bardziej skomplikowane niż wtedy, gdy ks. Blachnicki o tym mówił.

Rozważając na temat wolności człowieka, ks. Franciszek w tym referacie zauważył między innymi:

Sięgając jeszcze głębiej w te zagadnienia, trzeba stwierdzić, że sytuacja niewoli zachodzi wszędzie tam, gdzie człowiek jest traktowany jako rzecz, jako przedmiot. Na tym bowiem polega istota niewolnictwa. Niewola to “uprzedmiotowienie” człowieka, wolność to jego “upodmiotowienie”.”

(…) Wszędzie tam gdzie człowiek jest przedmiotem manipulacji drugiego człowieka, przedmiotem manipulacji jakiejś kliki czy jakiejś grupy ludzi, wszędzie tam zachodzi sytuacja niewolnictwa. Bo człowiek jako osoba jest wolny i może być tylko partnerem dialogu, przenigdy przedmiotem manipulacji. A jednak to manipulowanie człowiekiem jest – jak stwierdził to w jednym ze swoich artykułów Karol Rahner [duchowny katolicki i wybitny teolog niemiecki – AK] – największym niebezpieczeństwem naszej cywilizacji. Jest ono tym bardziej niebezpieczne, że wykorzystuje się do niego cały ogromny potencjał nauki i techniki.(…) W sytuacji niewolnika znajdują się obie strony: zarówno ten, który się pozwala traktować jako przedmiot, jest niewolnikiem, posiada mentalność niewolnika, jak i ten, który używa drugiego człowieka jak rzeczy, jest niewolnikiem, ma mentalność niewolnika. Jeżeli między ludźmi zachodzi relacja typu osoba – rzecz, to i ten, który akceptuje ją i ten, który ją drugiemu narzuca, jest niewolnikiem. Niewola właśnie polega na posługiwaniu się człowiekiem jako przedmiotem manipulacji, a więc na wchodzeniu w taką relację do osoby, że traktuje się ją jako rzecz i narzędzie zaspokojenia własnych egoistycznych celów. Drugi człowiek potrzebny mi jest do zrealizowania moich osobistych celów, moich kombinacji, a zatem używam go, manipuluję nim.”

Jak już wspominałam, referat ten był wygłoszony przeszło 40 lat temu. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że od tamtego czasu „cały ogromny potencjał nauki i techniki” rozwinął się w sposób niewyobrażalny. Niestety wiążą się z tym również niewyobrażalne możliwości manipulowania ludźmi.

PROGRAM NA DZIŚ

27 stycznia 1982 r. czyli mniej więcej trzy lata po wygłoszeniu przytaczanego wyżej referatu, a półtora miesiąca po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego, ks. Franciszek Blachnicki napisał proroczy tekst, któremu nadał tytuł „List z Fatimy”, w którym zarysował, jak sam to ujął, pewien program („zasad strategii duchowej walki na chwilę obecną”), do którego wdrożenia zachęcał nas słowami:

Członkowie Ruchu Światło-Życie powinni szczególnie przyjąć ten program i realizować go w swoich wspólnotach i rodzinach oraz zachęcać innych do przyłączenia się do tej drogi. Niepokalana, Matka Kościoła niechaj Was strzeże i zachowa w jedności ze swoim Synem w Duchu Świętym.

Kiedyś już publikowałam cały ten tekst Ojca, więc chętnym podaję tutaj link.

NIEODPARTE WRAŻENIE

Mam nieodparte wrażenie potężnej manipulacji, która na pewno wcześniej również miała miejsce, ale która niewątpliwie ostatnimi czasy wyraźnie się nasiliła, a wobec której większość ludzi wydaje się być z różnych powodów niemal bezbronna. Z różnych powodów, bo nie zakładam z góry, że po prostu z lenistwa intelektualnego czy duchowego, chociaż być może i ono jest tego przyczyną w niektórych przypadkach. Myślę, że wielu z nas jest tak bardzo zajętych różnymi sprawami, z którymi zmagamy się w codzienności, że zwyczajnie nie mamy czasu, żeby dogłębnie zapoznać się z wiarygodnymi źródłami informacji. Dodatkowo w aktualnym chaosie informacyjnym niełatwo jest takie wiarygodne źródła znaleźć i zweryfikować.

Wielu ludziom, którzy sami starają się być uczciwi, nie jest również łatwo uwierzyć, że za pewnymi sprawami mogą stać osoby, nie mające skrupułów, żeby z premedytacją i cynizmem manipulować innymi, dla przeprowadzenia swoich nie „najczyściejszych” (jak to mawiał jeden nasz znajomy zakonnik) planów.

Jako pierwszą z pięciu „zasad strategii duchowej walki na chwilę obecną” pod przewodnictwem Niepokalanego Serca Maryi, we wspomnianym już wcześniej „Liście z Fatimy”, ojciec Franciszek podaje właśnie tę: „Prawda nas wyzwoli”, którą poniżej przytaczam.

Musimy wyzwolić się sami wewnętrznie od zakłamanego obrazu rzeczywistości, który zewsząd jest nam sugerowany, szczególnie przez środki społecznego przekazu. Dając wiarę kłamstwu, jesteśmy rozbrajani i oddajemy się w niewolę! Musimy być czujni i mieć odwagę popatrzeć prawdzie w oczy, aby widzieć, z jakim przeciwnikiem mamy do czynienia. Musimy zdemaskować kłamstwo i nazywać rzeczy po imieniu w świetle wiary i w perspektywie nadprzyrodzonej, bo tylko ona ostatecznie jest w pełni słuszna. Gdzie tylko możemy, otwierajmy ludziom oczy, aby oceniali sytuację w prawdzie!

UFAJ NIELICZNYM

Człowiek wierzący to nie człowiek naiwny czy głupi. U Mt 10, 16 Jezus przecież mówi: „Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!”

Gdzieś przeczytałam takie zdanie: „Szanuj wszystkich, ufaj nielicznym”. Nie wiem, kto jest jego autorem (być może jest to parafraza cytatu z Williama Shakespeare’a ?), ale wydaje mi się ono bardzo trafne. Tak naprawdę nawet samemu sobie nie można ufać w 100 %, bo przecież nie mamy pewności, jak zachowamy się w okolicznościach, w których jeszcze nie mieliśmy okazji się znaleźć. Dlatego najbezpieczniej całą swoją ufność złożyć w Bogu, bo ON JEST wieczny, wierny, wszechmogący  i dobry.

Dlaczego w ogóle o tym wszystkim piszę. Może to dziwne, ale do napisania tego tekstu skłoniły mnie bezpośrednio wydarzenia ostatnich dni, a ostatecznie fakt, że nasz Rząd wczoraj ogłosił projekt Narodowego Programu Szczepień Przeciw COVID-19.

Od razu wyjaśnię, że nigdy nie byłam źle nastawiona do podstawowych szczepień z tzw. kalendarza szczepień, ale jednocześnie nie sięgałam po szczepionki, gdy nie wydawało mi się to konieczne.  Np. nawet przyjmując pacjentów w gabinecie lekarskim w sezonie wzmożonych infekcji, nie widziałam potrzeby, żeby szczepić się przeciwko grypie, bo uważałam, że skoro staram się racjonalnie żywić i dbam o swoją kondycję fizyczną, to niekoniecznie muszę sięgać po dodatkowe zabezpieczenia. Prawdę mówiąc najczęściej wtedy jeszcze wdrażałam sobie profilaktycznie sok z jeżówki, jakąś witaminę C i rutynę, i to przeważnie wystarczało, żeby się nie zarazić albo przejść chorobę łagodnie (aktualnie wiemy więcej również o roli wit. D w przeciwdziałaniu infekcjom, więc całą rodziną staramy się ją przyjmować w okresie, gdy nasza skóra nie może jej wytworzyć w wystarczającej ilości).

Ale wróćmy do tego rządowego Narodowego Programu Szczepień Przeciw COVID-19.

Oczywiście, pan minister Michał Dworczyk zapewnia, że „cały proces będzie przeprowadzony w sposób przyjazny dla obywateli”, a założenie jest teoretycznie takie, iż „podstawowym celem zaprezentowanym w programie jest dostarczenie szczepionek: bezpiecznych i skutecznych, w wystarczającej ilości, w najkrótszym czasie, darmowych, dobrowolnych i łatwo dostępnych.”

No ale niestety ja mam kłopot, żeby uwierzyć w prawdziwość tych deklaracji.

MÓJ KŁOPOT

Kiedyś, jeszcze jako nastolatka, dostałam od pewnej osoby list. Był to ktoś, kto, delikatnie mówiąc, mijał się z prawdą w wielu sprawach. Poświęciłyśmy wtedy z koleżanką ze wspólnoty sporo czasu, żeby sprawdzić, jak to jest w rzeczywistości. Po tym wszystkim stwierdziłyśmy, tak trochę humorystycznie, że w tym jego liście prawdziwe były jedynie przecinki i spójniki.

Jeżeli chodzi o tę deklarację w sprawie szczepionek, to nie jest może aż tak źle, bo nie mam wątpliwości co do tego, że będą one dostarczone „w najkrótszym czasie” i że będą „łatwo dostępne”.

Niestety, ale już stwierdzenie, że szczepionki będą „darmowe”, nie jest zgodne z prawdą, bo przecież nasze państwo wyda ogromne pieniądze na nie. Nie każdy wie, że pieniądze, którymi dysponuje państwo to przeważnie te pobrane od obywateli w formie takich czy innych podatków. Czyli, jak zwykle w takich sytuacjach, zapłacimy za tę operację my wszyscy.

Kolejna moja wątpliwość dotyczy tego, czy będą te szczepionki „bezpieczne i skuteczne”.

Na profilu fb Kancelarii Premiera pod datą 2 grudnia możemy przeczytać, że „Polska podpisała umowy na dostawę ponad 45 milionów dawek szczepionki z trzema firmami farmaceutycznymi: Pfizer BioNtech, Johnson&Johnson i AstraZeneca”

No i jak wygląda ta gwarancja bezpieczeństwa?

Otóż chociażby taka firma Pfizer nie należy do podmiotów, które powinny się cieszyć naszym zbyt dużym zaufaniem. Przeprowadzała np. testy leku Trovan na 200 nigeryjskich dzieciach, „z których 11 zmarło, a u pozostałych wystąpiły uszkodzenia mózgu, organów wewnętrznych i inne poważne powikłania”. Potrafi promować „przyjmowanie swoich leków w sposób niezgodny z ich właściwym przeznaczeniem”, wprowadzać „klientów w błąd w kwestii dopuszczalnej dawki i zastosowania leku”, płaci lekarzom za przepisywanie leków. Te oszustwa i łapówki dotyczyły również promocji leku Detrol.

Teraz my mamy spokojnie uwierzyć, że akurat ta szczepionka wyprodukowana przez tę konkretnie firmę (i w dodatku w tak ekspresowym tempie) będzie taka wyjątkowo skuteczna i bezpieczna? Tym bardziej, że ulotka (dostępna już w UK i przetłumaczona w internecie na j. polski) nie jest zbyt zachęcająca.

Nie jest również zbyt zachęcające to, że np. w UK, gdzie te szczepienia już się rozpoczęły, zmieniono „w ostatnich tygodniach prawo, by zapewnić innym firmom takim jak Pfizer nowe środki ochrony, dając im immunitet przed pozywaniem ich przez pacjentów w przypadku jakichkolwiek komplikacji. Chronieni będą również pracownicy NHS [ brytyjski odpowiednik naszego NFZ – AK] biorący udział w programie szczepień”. Wiele wskazuje na to, że Polska także pójdzie tą drogą

Sama szczepionka jest również całkowitym novum, bo jeszcze nigdy nie mieliśmy do czynienia ze szczepionką mRNA (chociaż firmy tłumaczą się, że prace nad tego typu szczepionką trwają już od dawna) i nie brak głosów pełnych wątpliwości, jakie skutki niepożądane (również te długofalowe) taka szczepionka może wywołać (np. tutaj – niestety te rzeczy czasem b. szybko znikają z internetu, stąd znalazłam to aktualnie na jakiejś egzotycznej stronie, bo link, pod którym o tym czytałam już komunikuje: Not Found albo tutaj). Tymczasem to, co się nam proponuje, wygląda niestety trochę na taki eksperyment medyczny na globalną skalę. Oczywiście, za jakiś tam czas firmy, które dostarczą tego typu szczepionki, będą mogły opisać szczegółowo skutki uboczne, bo zwyczajnie przetestują swoje produkty na populacji światowej, a przy okazji za ewentualne skutki niepożądane nie będą pociągnięte do jakiejkolwiek odpowiedzialności, o czym wspomniałam już nieco wcześniej. 

EMOCJONALNE ZAPOTRZEBOWANIE

Można powiedzieć: dobrze, ale przecież nikt nikogo do niczego nie będzie zmuszał, więc o co mi w ogóle chodzi? Nawet jeżeli to jest eksperyment medyczny na skalę światową, to wezmą w nim udział tylko ochotnicy. Otóż nie do końca tak jest. Osobiście słyszałam, jak były już Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas powiedział o szczepionce na COVID -19: „Po prostu, zwyczajnie wygenerujemy zapotrzebowanie, emocjonalne zapotrzebowanie, taki stan ducha, że chcę to mieć, ponieważ jest to dla mnie niezwykle ważne” (link do nagrania).

Warto posłuchać również całej rozmowy o masowych szczepieniach covid podczas wczorajszej  (08.12.2020r.) senackiej Komisji Zdrowia (dla chętnych link )

Jednak dla tych, którzy nie mają czasu, przytoczę chociaż niektóre wypowiedzi, żeby przybliżyć trochę ich ton i klimat. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, prof. Andrzej Matyja (chirurg) powiedział m.in.

Trzeba zaangażować celebrytów, ludzi z pierwszych stron gazet. Oni nie mają żadnej wiedzy, ale oni mają większy wpływ, niż mowa niejednego znawcy, profesora (…) Coraz więcej pojawia się w mediach sceptyków co do szczepień. Na tej liście są także lekarze, żebyście państwo mieli świadomość. My wszystkich tych lekarzy w tej chwili, będziemy, brzydkie słowo użyję, PRZESŁUCHIWAĆ, czy wzywać do wyjaśnień ich postawy, przed organy odpowiedzialności zawodowej.

A obecny Minister Zdrowia, dr Adam Niedzielski (ekonomista) pochwalił tę postawę słowami:

Wyrazy szacunku i podziękowania za to, że NIL prezentuje taką nieugiętą postawę wobec KOŁTUŃSTWA, bo tego chyba inaczej nie można nazwać, prezentowanego niestety również przez lekarzy. To KOŁTUŃSTWO trzeba interpretować tak, jak pierwotne znaczenie tego słowa, czyli wiara w przesądy i zabobony, która niestety przebija przez poglądy prezentowane w internecie i dbałością o standard zawodowy jest dokładnie to, co robi Izba Lekarska. Czyli wyciąganie takich wypowiedzi i negowanie. Bo to jest również pewien standard bezpieczeństwa pacjenta, żeby takie poglądy, takie punkty widzenia, nie wypełniały pewnej próżni, która powstaje na skutek braku edukacji.”

OBYWATELE DRUGIEJ KATEGORII?

Nie mówię już nawet o pomysłach nasuwających mi osobiście jak najgorsze skojarzenia z przeszłości, tylko że wtedy chodziło o segregację rasową, a teraz być może będziemy mieli już wkrótce do czynienia z segregacją sanitarną polegającą na tym, że osoby które z różnych powodów nie będą chciały poddać się tym „dobrowolnym szczepieniom”, będą de facto osobami drugiej kategorii (kody QR dla zaszczepionych z szerokim dostępem do naszych danych wrażliwych właściwie dla każdego, system „zachęt”) .

Czytałam np. wypowiedź prof. Krzysztofa Simona (nota bene sposób jego wypowiedzi odbieram jako obraźliwy wobec osób, które mają inne poglądy niż on, bo np. z góry zakłada, że są to „ludzie mniej wykształceni albo po prostu z ograniczonym intelektem”), który twierdzi m.in., że ktoś, kto się nie podda szczepieniu [przypominam, że dobrowolnemu – AK] przeciwko COVID-19, „gdy zachoruje, za świadczenie usług medycznych w publicznej służbie zdrowia to chyba powinien płacić z własnej kieszeni. No i płacić odszkodowanie jeśli zakazi innych, a to już powinno być obligatoryjne.”

No cóż, być może pan profesor sam nie zawsze wie, co mówi, bo skoro nie tak dawno z jednej strony stwierdził, że „Pełne ludzi cmentarze we Wszystkich Świętych to skrajne niebezpieczeństwo”, a niedługo potem, że: „Demonstracje [tzw. strajk kobiet – AK] w maskach i w odległości na powietrzu to nie jest jakieś wielkie zagrożenie koronawirusem”, to trudno to nawet jakoś komentować.

TRUDNE CZASY

Oddzielny temat to kwestia wykorzystywania tej całej pandemicznej rzeczywistości do wielkiego światowego resetu szykowanego przez globalistycznych technokratów , co przestaje być traktowane jako teoria spiskowa, ale powoli (a może nawet nie tak powoli?) urzeczywistnia się na naszych oczach (ot, chociażby te nieszczęsne kody QR, o których wspominałam nieco wyżej).

Nie będę się już tutaj zbytnio rozpisywać, chociaż to jest temat rzeka. 

Nie chcę jednak kończyć tak pesymistycznie, chociaż po ludzku widać, że czeka nas bardzo trudny czas. Trudne czasy mają jednak to do siebie, że z ludzi wychodzą nie tylko rzeczy najgorsze, ale również i najlepsze. W sytuacjach skrajnych sami przekonujemy się, kim tak naprawdę jesteśmy i komu zaufaliśmy.

Agnieszka Kowal

Zobacz również:

Choroby na sprzedaż

Dyskryminacja niezaszczepionych?! Rząd szykuje się do represji || JAKA JEST PRAWDA?
Rozmowa z Maciejem Pawlickim, który również porusza tu kwestię bardzo dziwnej reakcji polskiego Ministerstwa Zdrowia odnośnie stosowania amantadyny w terapii zakażenia koronawirusem  (ok. 14 minuty nagrania)

  •  
  •  
  •