…żebym NIE WSTYDZIŁ SIĘ o Nim świadczyć

…nie dał mi przecież Ducha bojaźni, ale MOCY, MIŁOŚCI i OPANOWANIA i żebym NIE WSTYDZIŁ SIĘ o Nim świadczyć – świadectwo z rekolekcji ORAE w Krzydlinie

Rekolekcje ORAE, Krzydlina Mała, 06-10 czerwca 2012,         prowadził ks. Adam Wodarczyk

 

Rekolekcje ORAE były dla mnie wielkim przeżyciem, choć niewątpliwie jechałam na nie z pewną niechęcią i obawą.

Pierwsza myśl, którą chciałam się podzielić to zachwyt nad wielkim dziełem ewangelizacji prowadzonym przez ks. Adama Wodarczyka. Za sprawą filmów i zdjęć  z wyjazdów ks. Adama, miałam okazję przenieść się na Oazę do Chin oraz akcję ewangelizacyjną na Filipinach i w Australii. Jest to dla mnie wielka radość, że nasz ruch rozwija się tak prężnie w tak wielu krajach. Jednocześnie zawstydziłam się z własnej postawy osoby tak opornej w realizacji podstawowego nakazu Jezusa: „Idźcie i głoście”, mówcie, że Pan Bóg kocha ludzi na całym świecie. Zdałam sobie sprawę, że nie tylko nie realizuję tego nakazu, ale i nie za bardzo miłuję mojego bliźniego. No bo przecież wcale nie zależy mi na jego zbawieniu, jeśli nie pomagam mu odnaleźć osobistej relacji z Jezusem. Potrzeba mi więc nie tylko odwagi, ale i tej świadomości, że każdy człowiek, nie tylko mój mąż czy dzieci, powinien być dla mnie ważny w aspekcie głoszenia mu Dobrej Nowiny. Dzięki ORAE wiem już co mam mu mówić (KERYGMAT), jak mam to robić (poznałam przynajmniej 7 sposobów) i dlaczego mam to robić (bo Jezus tak powiedział). Mam więc zapał, znam technikę i podjęłam 3 konkretne postanowienia, które będę realizować.

Druga sprawa to moja wielka radość z osobistego poznania ks. Adama Wodarczyka, naszego generała. Po lekturze „Proroka” i różnych jego wypowiedziach zamieszczanych tu i ówdzie na stronach oazowych lub w „Liście” wydawało mi się, że jest ona osobą mało dostępną, budującą dystans, „szefem” do którego trudno się dostać. Tymczasem jest bardzo ciepłym, przyjacielskim człowiekiem. Potrafił do nas mówić prosto a jednocześnie elokwentnie. Miał dla nas czas i zachwycał zarówno homiliami jak i opowieściami z podróży. Ciepły, serdeczny, niezwykle cierpliwy i oczywiście zawsze gotowy na głoszenie Dobrej Nowiny!

Dorota Winiarska 

Była to dla mnie wielka łaska przeżyć te rekolekcje i to z wielu powodów: po pierwsze jeszcze raz mogłem doświadczyć Bożej miłości i odświeżyć sobie główne prawdy wiary: o tym, że Bóg mnie kocha i powierza mi wspaniałą misję na ziemi; że jestem człowiekiem grzesznym i nic z tym, przy największym moim staraniu sam nie zdołam zrobić;  że wierzę w to, że Jezus Chrystus jest moim Panem i Zbawicielem od wszystkich moich grzechów i zniewoleń; i że chcę w mojej wspólnocie kroczyć drogą Ruchu ku świętości. Od pierwszego dnia rekolekcji w swoim słowie Bóg pragnął abym rozpalił na nowo dar Jego łaski. Albowiem nie dał mi przecież Ducha bojaźni, ale MOCY, MIŁOŚCI i OPANOWANIA i żebym NIE WSTYDZIŁ SIĘ o Nim świadczyć (por. 2Tm 1,6-8). A słowa „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi” wypowiadane przy okazji każdej konferencji zagrzewały moje serce do walki. Jezus na tych rekolekcjach zburzył mój „święty spokój”. W swej nieświadomości nie zauważałem, że wokół mnie żyją ludzie, którym nie daję szansy poznania Jezusa i doświadczenia Jego miłości.  Budowanie więzi i mostów z ludźmi w środowisku, w którym żyję i pracuję ma dla procesu szerzenia Dobrej Nowiny niesamowite znaczenie. Czy boję się ośmieszenia, złego zrozumienia, agresji? Powinienem raczej bać się, że tego nie doświadczam! Mówi bowiem Pismo, że „wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, będą prześladowani” (2 Tm 3,12).

Jezus jest moim Panem i Zbawicielem i chcę się Nim dzielić z innymi głodnymi Jego łask, bo nie ma ważniejszego w tej chwili zadania – sprawa dotyczy zbawienia! Mam wielkie pragnienie wprowadzenia wszystkich tych postanowień w życie, także dla mojego dobra, bo „wiara dzielona jest wiarą pomnażaną”!.

Sławek Winiarski

  •  
  •  
  •  

Może Ci się również spodoba